Do trzęsień ziemi w północnej Wenezueli doszło 24 czerwca. Epicentrum dwóch wstrząsów znajdowało się około 170 kilometrów na zachód od Caracas, stolicy kraju. Największe zniszczenia zanotowano w nadmorskim stanie La Guaira, uszkodzone zostały również budynki w stolicy.
Wzrósł bilans ofiar
W sobotę przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Jorge Rodriguez przekazał na konferencji prasowej, że liczba ofiar śmiertelnych trzęsień wzrosła do 4333. Wciąż nie udało się zidentyfikować 315 ciał. Oficjalna liczba rannych pozostała bez zmian i wynosi 16,7 tysiąca, a około 17 tysięcy mieszkańców północnej Wenezueli pozostało bez dachu nad głową.
Jak podał dziennik El Nacional, tak duży wzrost liczby ofiar wynika z faktu, że w prace związane z wydobywaniem ciał nabrały intensywności w ostatnich dniach. Szczególnie ciężko pracują służby ze stanu La Guaira. Niewykluczone, że bilans wzrośnie.
"Jak mam przeżyć bez pracy?"
Lokalne media podkreśliły, że stan La Guaira, w którym leży wiele popularnych kurortów, prawie zupełnie opustoszał - pozostały tylko gruzy i prowizoryczne schrony. Wpłynęło to na życie wielu osób, w tym lokalnych przedsiębiorców.
- Jak mam przeżyć bez pracy? - pytała właścicielka plażowego punktu gastronomicznego w mieście Caraballeda.
Mieszkańcy narzekają także na grabieże - wiele uszkodzonych przez trzęsienie budynków przemysłowych stało się łatwym celem dla złodziei. Według ekspertów Organizacji Narodów Zjednoczonych, straty materialne związane z trzęsieniem sięgają blisko 37 miliardów dolarów.