"Wiele razy był blisko poddania się, ale w końcu dał radę"

Akcja ratunkowa niedaleko miejscowości Marengo w USA
Troy wrócił do domu
Źródło: 2026 Cable News Network All Rights Reserved
Troy - koń, którego służby uratowały w trakcie powodzi w amerykańskim stanie Illinois, wrócił do swoich właścicieli. Kilka dni temu dziesiątki osób przez wiele godzin walczyły o jego życie. Zwierzę zmagało się między innymi z hipotermią.

Pod koniec ubiegłego tygodnia hrabstwo McHenry w amerykańskim stanie Illinois zmagało się z powodzią wywołaną falą burz. Intensywne opady deszczu doprowadziły między innymi do wylania potoku Coon Creek. W piątek dziesiątki ratowników uczestniczyło w dramatycznej akcji ratunkowej niedaleko miejscowości Marengo. Służby walczyły o życie Troya - konia porwanego przez rwącą wodę. Jak informują amerykańskie media, zwierzę wróciło już do swoich właścicieli, ale walka o jego życie nie była łatwa.

"Pokonał hipotermię"

O życie Troya walczyło ponad 40 osób, a cała akcja ratunkowa trwała około 12 godzin. Ratownicy musieli bezpiecznie wydostać zwierzę z zimnego, rwącego potoku, którego głębokość sięgała od 90 cm do 4,5 metra. Od najbliższego brzegu dzieliło go ok. 200 metrów.

- Powódź była wszędzie. Woda była bardzo mętna, a prąd bardzo silny (...). Nie można było po prostu rzucić się do akcji, aby mu pomóc - mówi właścicielka Troya Ashley Beaulieu.

Ostatecznie, za pomocą lin i specjalnej tratwy, służbom udało się uratować konia. Po udanej akcji ratunkowej Troy natychmiast został objęty opieką medyczną. Później zwierzę trafiło do lecznicy, gdzie wróciło do pełni sił. - Pokonał hipotermię, to jest najważniejsze. Myślę, że tego dnia był tak blisko poddania się wiele razy, ale w końcu dał radę - dodała Ashley Beaulieu.

W środę Troy wrócił do swojego domu i na nowo cieszy się życiem. Według weterynarzy i jego właścicielki jest w świetnej kondycji.

Czytaj także: