W Zatoce Perskiej rośnie zagrożenie katastrofą ekologiczną

Obszar lasów namorzynowych Hara w Iranie
Wstrzymane loty na Bliski Wschód
Źródło: TVN24
Wyciek ropy naftowej z irańskiego okrętu The Shahid Bagheri zagraża jednemu najważniejszych rezerwatów przyrody na Bliskim Wschodzie. Okręt został trafiony przez amerykański pocisk na początku marca. Eksperci ostrzegają przed największą katastrofą ekologiczną w tym regionie od 1990 roku.

W Zatoce Perskiej rośnie zagrożenie katastrofą ekologiczną spowodowaną wyciekiem ropy z okrętów wojennych. Najpoważniejsza sytuacja dotyczy irańskiego The Shahid Bagheri, który został trafiony przez amerykański pocisk 6 marca. Jak alarmują eksperci, z powodu intensywnych ostrzałów wyciek nie został powstrzymany, a ogromna plama ropy naftowej przesunęła się w kierunku lasów namorzynowych Hara - jednych z najważniejszych i najbogatszych ekologicznie mokradeł na Bliskim Wschodzie, wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

O aktualnej sytuacji w Iranie piszemy tutaj.

Zagrożenie największą katastrofą od dekad

The Shahid Bagheri to mierzący 240 metrów długości lotniskowiec przystosowany do przenoszenia dronów i śmigłowców. Według Korpusu Strażników Rewolucji, zasięg okrętu sięga ponad 40 tysięcy kilometrów i może on wytrzymać rok bez tankowania. Na początku marca okręt został trafiony w trakcie amerykańskiego bombardowania. Od tego czasu The Shahid Bagheri znajduje się na płytkich wodach w pobliżu cieśniny Khuran, w wąskim i ekologicznie ważnym kanale między stałym lądem Iranu a wyspą Keszm. To tam znajduje się rezerwat przyrody Hara.

Eksperci ostrzegają, że skutkiem ostrzału był olbrzymi, niekontrolowany wyciek ropy naftowej w Zatoce Perskiej. Do 18 marca olbrzymia plama szkodliwej dla środowiska substancji przemierzyła blisko 30 km i zbliżyła się do chronionych i niezwykle cennych przyrodniczo terenów. Zdaniem Tima Richardsa, emerytowanego eksperta w dziedzinie teledetekcji satelitarnej, możemy mieć do czynienia z największą katastrofą ekologiczną od I wojny w Zatoce Perskiej w 1990 roku.

Ropa przesuwa się o dziesiątki kilometrów

Według Richardsa prądy występujące w pobliżu cieśniny, gdzie znajduje się lotniskowiec, sprawiły, że ropa przemieszczała się powoli w kierunku zachodu pomimo przypływów i odpływów. - Woda z Oceanu Indyjskiego wpływa do Zatoki Perskiej od północnej części cieśniny. Potem przepływa przez cieśninę Khuran, tam, gdzie znajduje się statek i gdzie znajdują się namorzyny - powiedział ekspert.

Pod koniec marca w tym regionie spadł deszcz, który spowodował wymieszanie się ropy z wodą. Z obserwacji Richardsa wynika, że do 28 marca plama niebezpiecznej substancji mogła przesunąć się o kolejne 20 km lub więcej, co pozwoliło jej zbliżyć się do Hary. Według ekologów skutki skażenia tego terenu mogą być katastrofalne. Znajdujące się tam lasy namorzynowe są ważnym miejscem dla migrujących ptaków oraz domem dla krytycznie zagrożonych gatunków żółwi. Z kolei tereny nadmorskie są niezwykle ważne dla społeczności rybackich, które utrzymują się z połowów.

"W pewnym momencie doprowadzicie do katastrofy"

W trakcie wojny w Zatoce Perskiej wojska USA zbombardowały wiele irańskich okrętów. Z kolei władze w Teheranie w odwecie uszkodziły kilka tankowców przepływających przez cieśninę Ormuz. Te wszystkie wydarzenia doprowadziły do wielu mniejszych i większych wycieków ropy naftowej do środowiska. Wim Zwijnenburg, analityk prowadzący bazę danych szkodliwych incydentów środowiskowych spowodowanych wojną, poinformował, że odnotował trzy niewielkie wycieki z zatopionego kontenerowca u wybrzeży Iraku i Kuwejtu oraz kolejny w cieśninie Ormuz.

W nocy z wtorku na środę polskiego czasu prezydent USA Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni z Iranem.

Czytaj także: