Podwodny wulkan na Morzu Bismarcka został odkryty 8 maja, kiedy doszło do jego erupcji, która trwa do dziś. Wcześniej dno tego akwenu położonego na Oceanie Spokojnym nie było zbyt dobrze zbadane ze względu na dużą głębokość i skomplikowane ukształtowanie terenu.
Dokładnie miesiąc od tego zdarzenia powierzchnia Morza Bismarcka pokryła się gęstą warstwą pyłu i pumeksu - porowatych, lekkich skał wulkanicznych. Świadczy to o tym, że bogata w gaz magma wybucha na odpowiedniej głębokości, aby się spienić i unosić na powierzchni. Takie wydarzenia nie są niebezpieczne, ale eksperci zwracają uwagę na ryzyko wybuchu lokalnego kryzysu spowodowanego zablokowaniem kluczowego lokalnego szlaku wodnego.
Obawa o niedobory żywności
W wyniku podwodnego wybuchu lokalni mieszkańcy mają trudność z poruszaniem się po wodzie za pomocą łodzi w przesmyku Loniu, ponieważ na powierzchni wody zalega rozległa tratwa pumeksowa, czyli unosząca się warstwa skał. W sieci pojawiły się filmy pokazujące szarą taflę wody w pobliżu prowincji Manus. Agencja informacyjna Reuters zaznaczyła, że erupcja wulkanu może doprowadzić do lokalnego kryzysu.
Loniu jest kluczowym szlakiem wodnym dla południowego wybrzeża prowincji, ważnym dla transportu medycznego, dostaw zaopatrzenia i transportu do stolicy regionu, Lorengau. Dodatkowo pojawiły się obawy o niedobory żywności, ponieważ wybuch wulkanu uszkodził lokalne łowiska. Miejscowe media podały, że premier Papui-Nowej Gwinei James Marape nakazał służbom ocenę podwodnej aktywności wulkanu.
Redagowała ast