Cyklon Narelle nęka Australię od ponad tygodnia. Najpierw wędrował wzdłuż północnego wybrzeża kraju, trzykrotnie uderzając w ląd, a potem skręcił na południe, wdzierając się na kontynent raz jeszcze. Podczas przechodzenia wzdłuż wybrzeża Australii Zachodniej 27 marca cyklon Narelle wzbił w powietrze ogromne ilości pyłu, przez co niebo stało się intensywnie czerwone. Jak przekazał krajowy nadawca Australia Broadcasting Corporation (ABC), zjawisko było najlepiej widoczne w Zatoce Rekinów. Nagranie stało się viralem.
Miasto jak "strefa wojny"
Jednym z miast najbardziej doświadczonych przez żywioł jest Exmouth w regionie Pilbara w stanie Australia Zachodnia. W nocy z czwartku na piątek cyklon przyniósł tam huraganowe porywy wiatru sięgające 250 kilometrów na godzinę oraz potężną ulewę, zrzucając około 350 litrów deszczu na metr kwadratowy. Lokalne lotnisko zostało zrównane z ziemią, a jedyną drogę łączącą miasto ze światem zablokowała powódź. Miasto straciło dostęp do wody i prądu.
Przewodniczący lokalnego rządu Matthew Nikkula przyznał w rozmowie z 9News, że po przejściu cyklonu Exmouth wyglądało jak "strefa wojny", z której nie można się wydostać. - Obecnie nie ma można tu wjechać ani stąd wyjechać. Niestety, z powodu uszkodzeń pasów startowych i terminali ruch lotniczy został wstrzymany i nie ma możliwości lądowania ani rozładunku czy przeładunku samolotów - wyjaśnił Nikkula.
W niedzielę z powodu cyklonu wciąż zamknięte pozostawały największe australijskie zakłady produkujące skroplony gaz ziemny (LNG), zlokalizowane na wyspie Barrow nieopodal Exmouth. Po wybuchu konfliktu w Iranie i wstrzymaniu produkcji przez Katar w wyniku uderzeń rakietowych Australia stała się drugim największym eksporterem tego paliwa na świecie. Zamknięcie australijskich zakładów pogłębiło globalny niedobór LNG.
Źródło: 9News Australia, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: 2026 Cable News Network All Rights Reserved