Śnieg uwięził kilkaset samochodów na S7. "Jak to w naszym kraju bywa, zima zaskoczyła"

Służby w miejscu zatoru na S7
"Śnieg cały czas sypie, jesteśmy z dziećmi. Nie mamy nic do jedzenia ani picia"
Źródło: TVN24
Od wtorkowego popołudnia trudna sytuacja panowała na S7, gdzie z powodu obfitych opadów śniegu kierowcy utknęli w korku. Policja ściągała posiłki, jednak kierowcy narzekali, że nie widzą poprawy. - Jesteśmy z dziećmi, nie mamy nic do jedzenia ani picia. Nie wiemy nawet, na ile starczy nam paliwa - opowiadała przez telefon na antenie TVN24 pani Natalia Kossakowska. W środę kilka dróg wojewódzkich w warmińsko-mazurskim jest nieprzejezdnych.
Artykuł zawiera materiały przesłane na KONTAKT24

Śnieg mocno sypał na północy kraju. Część drogi ekspresowej S7 była całkowicie zablokowana, bardzo ciężka sytuacja panowała w okolicach Ostródy. Samochody tkwiły tam w korkach, tworzyły się zaspy. Trasę zablokowały w obu kierunkach tiry, które nie mogły podjechać pod wzniesienia.

Korek z Gdańska w stronę Warszawy miał prawie siedem kilometrów - ciągnął się od MOP Grabin do Rychnowa. W odwrotną stronę, z Warszawy do Gdańska, auta stały na długości prawie 16 km - od Olsztynka do Rychnowa. Utknęło w nim kilkaset aut.

Podkomisarz Anna Karczewska, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Ostródzie, poinformowała po godzinie 23 na antenie TVN24, że policja wciąż ściągała posiłki. Podała, że w związku z samym korkiem na S7 służby nie odnotowały żadnych wypadków ani ofiar.

- Warunki na drogach w powiecie ostródzkim są bardzo trudne. Przez jakiś czas udało nam się udrożnić drogi, ale, niestety, śnieg cały czas pada, wieje bardzo silny wiatr, i ten śnieg jest nawiewany na te drogi - wyjaśniła. Dodała, że funkcjonariusze będą działać, dopóki będzie taka potrzeba.

Burmistrz Ostródy Rafał Dąbrowski poinformował, że urząd przygotowuje kawę i herbatę dla ludzi stojących w korku. Ciepłe napoje tym, którzy utknęli w korku, rozwoziła policja.

Opady śniegu na S7. Sytuacja na drogach w warmińsko-mazurskim

Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie poinformowała tuż po północy we wpisie na portalu społecznościowym, że ruch na trasie S7 w powiecie ostródzkim jest stopniowo przywracany. Jak przekazał w środę rano rzecznik wojewody warmińsko-mazurskiego Szymon Tarasewicz, drogą ekspresową S7 pomiędzy Olsztynkiem a Ostródą w kierunku Gdańska samochody osobowe jadą powoli, dla ciężarówek przejazd jest zamknięty. W kierunku Warszawy panuje dokładnie taka sama sytuacja.

Wcześniej policja prosiła o omijanie S7 i podkreślała, że najlepiej w ogóle zrezygnować dziś z podróży. - Utrudnienia na S7 w Rychnowskiej Woli między Olsztynkiem a Ostródą, w związku z trudnymi warunkami atmosferycznymi, mogą potrwać do 19 godzin - podali drogowcy z punktu informacji GDDKiA w Olsztynie. Sytuacja ma charakter kryzysowy, na miejscu prowadzone są intensywne działania służb drogowych.

Niektóre drogi wojewódzkie na Warmii i Mazurach są zamknięte. Nieprzejezdne są m.in. 515 Susz - Dzierzgoń, 541 Lubawa - Kaplewo, 513 Babiak - Lidzbark Warmiński oraz 604 Nidzica - Wielbark - podały służby wojewody.

Trudna sytuacja osób, które utknęły na S7. Relacje

- Droga wygląda tragicznie, w obu kierunkach jest całkowicie nieprzejezdna. Stoimy już cztery godziny w korku - mówiła przez telefon na antenie TVN24 przed godziną 21 Natalia Kossakowska. - Śnieg cały czas sypie, jesteśmy z dziećmi, nie mamy nic do jedzenia ani picia. Nie wiemy nawet, na ile starczy nam paliwa - przyznała.

Pani Natalia dodała, że wraz z rodziną jechała drogą S7 z Gdańska w kierunku Warszawy i znalazła się 10-15 kilometrów od zjazdu na Olsztynek. - Jak to w naszym kraju bywa, zima zaskoczyła. Korek jest ogromny, nie jestem w stanie powiedzieć, ile ma kilometrów długości. Cała S7 stoi, stoją samochody ciężarowe, samochody osobowe. Nikt nie ma żadnych informacji, śnieg sypie, jest ciemno - relacjonowała.

Po godzinie 22 jeszcze raz skontaktowaliśmy się z panią Natalią. - Dalej to za dobrze nie wygląda, śnieg cały czas sypie, służb dalej nie widać i marnie to idzie do przodu - powiedziała. - Został zrobiony korytarz życia. Za jednym radiowozem policyjnym wjechał jeden pług, ale to było jakieś półtorej do dwóch godzin temu i dalej nie przyniosło to żadnych rezultatów - dodała.

Aktualizacja od pani Natalii z drogi S7
Źródło: TVN24

"Zero, nic" nie wiedzą

- Po czterech godzinach przejechaliśmy jakieś 200 metrów, dalej stoimy - opowiadał na antenie TVN24 po godzinie 22 inny kierowca, który utknął na S7, Krystian Jankie. Zapytany, czy służby przekazują informacje na temat sytuacji, odpowiedział: "Zero, nic". - Wiemy tylko tyle, co kierowcy przekazują: informację, że od 21 miało coś ruszyć, ale nie ruszyło - powiedział.

Zapytany o działania służb, odparł, że "być może działania są prowadzone, ale w tym miejscu, gdzie my stoimy, nie ma nic takiego". - Kolega, który stał bliżej Rychnowa, (mówił, że - red.) rzekomo policja kierowała tam ruchem na jakieś boczne drogi. Ale w tym miejscu, gdzie my stoimy, to nic takiego nie było - dodał.

Zablokowana trasa S7

Korek na S7 przed Olsztynkiem
Źródło: Piotr/Kontakt24

"Odkąd tu stoimy, to już napadało 15-20 centymetrów śniegu"

Na S7 utknął również Marcin Spirydonow, który stał w korku do miejscowości Rychnowo.

- Zatrzymałem się tutaj około trzy godziny temu (...) i stoimy, nie dzieje się tutaj po prostu nic. Śnieg non stop pada. Odkąd tu stoimy, to już napadało 15-20 centymetrów śniegu, tak że sytuacja jest dość trudna - opowiadał na antenie TVN24 po godzinie 21. Panu Marcinowi udało się ustalić, że prawdopodobnie jedna ciężarówka wyprzedzała drugą pod górkę i utknęła. - Oba pasy są zablokowane - przekazał. - Pozostaje nam tylko czekać - dodał.

W kolejnej rozmowie po godzinie 23 pan Marcin powiedział, że od ponad czterech godzin nie "drgnęli". - Nie wygląda to dobrze, bo śnieg cały czas pada - mówił. Dodał, że widział piaskarkę jadącą w kierunku przeciwnym, w kierunku Warszawy. Wyjaśnił, że ludzie stojący w korku pomagają sobie, jeśli chodzi o jedzenie i picie. Ponieważ utknęli około kilometra od stacji benzynowej, to widział też osoby z baniakami, które zakupiły tam paliwo. Sam też z tej opcji skorzystał.

Stanisław Kornatowski, wydawca TVN24, jadąc samochodem z Warszawy do Gdańska, stanął w korku na wysokości Mławy. - Nie wiemy, jak długi jest ten korek - relacjonował o godzinie 21.40. Po godzinie 22.20, w kolejnym łączeniu, przekazał, że już nie stoi w korku, ale śnieg wciąż sypie i widoczność jest słaba. Wyjaśnił, że jeden z kierowców miał łopatę i pomógł uwolnić tira, który blokował drogę. 

Stanisław Kornatowski o korku koło Mławy na S7
Źródło: TVN24
Czytaj także: