Syn premiera pod ostrzałem

14 sierpnia 2012

Ruszył proces o ochronę dóbr osobistych, który Michał Tusk wytoczył wydawcy "Faktu". Chodzi o sugestie gazety, że synowi premiera grozi do 10 lat więzienia w związku z możliwoscią popełnienia przestępstwa przy jego współpracy z OLT Express.

Współpraca Michała Tuska z OLT Express i Marcinem Plichtą była "nieostrożnością" syna premiera - ocenia poseł PO Andrzej Halicki. - A nieostrożność to nie przestępstwo - dodaje. Ale opozycji takie tłumaczenia nie wystarczą. - Boję się, że właśnie takie będzie podejście: Donald Tusk przemówił, sprawa zakończona. A to nie wystarczy - wskazuje Jacek Kurski z Solidarnej Polski.

- Mnie premier przekonał, znam Donald Tuska jeszcze z czasów sejmowych i uważam, że jest to człowiek jak najdalszy od nepotyzmu i szanujący dorosłość swoich dzieci - stwierdził w "Tak jest" w TVN 24 prof.Tomasz Nałęcz.

- Jeżeli jest tak, jak mówi premier, że żadne służby nie zajmują się jego dzieckiem, to jest to błąd - ocenia komentator TVN24 Grzegorz Miecugow. Donlad Tusk podczas wtorkowej konferencji prasowej podkreślał, że "nie wyobraża sobie" aby służby "inwigilowały i oceniały miejsca pracy jego dzieci". - Dzieci dostojników państwowych powinny być pod delikatną opieką służb, bo to są bardzo wrażliwe miejsca - komentuje Miecugow.

- Służby państwowe, w tym Komisja Nadzoru Finansowego, zadziałały ws. Amber Gold zgodnie z procedurami - powiedział podczas konferencji prasowej premier Donlad Tusk. Mimo, że dziś prokuratorzy nie dostrzegają jeszcze przestępstwa w związku z działalnością spółki to, jak dodał szef rządu, wszystkie znaki wskazują, że ludzie zostali wykorzystani. W związku z tym Tusk zwrócił się do ministra finansów o zwołanie Komitetu Stabilności Finansowej.

- Kłopoty, w jakie wpadł mój syn, są skutkiem tego, że wybrał drogę samodzielną. Problem mojego syna nie jest problemem nepotyzmu. To odwrotna sytuacja. Nigdy żadnemu swojemu bliskiemu nie pomagałem korzystając z funkcji, jaką pełnię - powtarzał podczas konferencji prasowej premier Donald Tusk. Bronił się przed zarzutami dziennikarzy dotyczącymi pracy Michała Tuska dla prezesa Amber Gold. Szef rządu podkreślił, że "zna swojego syna jak nikt, lub prawie nikt" i ma do niego "pełne zaufanie".

- Zastanawia mnie funkcjonowanie państwa. Mała platformerska kraina. Gdzie dyrektor firmy własności skarbu państwa, chce firmie konkurencyjnej dać swojego pracownika, żeby on dbał o interes tamtej firmy - powiedział Ryszard Kalisz w "Faktach po faktach" w sprawie Michała Tuska.

Do Prokuratury Rejonowej Gdańsk Śródmieście wpłynęł zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez syna premiera Michała Tuska. Zawiadomienie złożyło stowarzyszenie Stop Korupcji. - W najbliższych dniach prokurator przesłucha w toku postępowania sprawdzającego zawiadamiającego by doprecyzować zarzuty zawarte w treści zawiadomienia - zapowiada Wojciech Szelągowski z gdańskiej prokuratury.

- Dzisiaj chyba nikt nie ma wątpliwości, że Donald Tusk zakończył walkę z nepotyzmem, zanim jeszcze ją zaczął - oświadczył w poniedziałek Marcin Mastalerek, szef młodzieżówki PiS, komentując ostatnie doniesienia ws. Michała Tuska. Jako pracownik Portu Lotniczego w Gdańsku syn premiera współpracował ze spółką OLT Express.

Nie sprzedawałem tajemnic Portu Lotniczego w Gdańsku - przekonuje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Michał Tusk. Taki zarzut postawił synowi premiera Marcin Plichta, jego były pracodawca w linii lotniczej OLT i właściciel Amber Gold.

Michał Tusk nadal ma ważną umowę o prace z upadłymi linia lotniczymi OLT Express - donosi na swoich stronach internetowych tygodnik "Wprost". Syn premiera potwierdza i tłumaczy, że zapomniał ją rozwiązać.

Poseł PiS Marcin Mastalerek wysłał 45 pytań do premiera Donalda Tuska dotyczących m.in. pracy jego syna w Porcie Lotniczym w Gdańsku i współpracy z OLT Express. Jeżeli nie będzie odpowiedzi, zostaną niejasności - mówił Mastalerek na konferencji prasowej.

- Nie widzę w tym nic złego, że akurat nie miał fartu i trafił na firmę, która była związana z interesem niezbyt jasnym - komentował pracę Michała Tuska, syna premiera w upadłych liniach lotniczych OLT Express powiązanych ze spółką Amber Gold. - Jako były dziennikarz (pracował w "GW") doskonale wiedział, kto zakłada te linie - komentował z kolei dziennikarz Andrzej Stankiewicz.