Podwójny rocznik i problemy z rekrutacją

17 lipca 2019
tvn24Podwójny rocznik w liceach trudnym wyzwaniem dla dyrektorów szkół

W całym kraju trwa rekrutacja do szkół średnich. W tym roku jest szczególna, bo o miejsca walczy podwójny rocznik. Rekrutacje prowadzone są równolegle dla absolwentów ośmioletniej szkoły podstawowej i absolwentów gimnazjów. W związku z tym pojawiają się problemy z miejscami w wybranych przez uczniów szkołach.

W związku z wprowadzaniem reformy edukacji i wydłużeniem o dwa lata nauki w szkołach podstawowych i likwidacją gimnazjów w tym roku o przyjęcie do szkół średnich ubiega się więcej uczniów niż w latach ubiegłych. Chodzi o pierwszy z roczników absolwentów 8-letniej szkoły podstawowej i ostatni rocznik gimnazjalistów.

W szkołach średnich będą się oni uczyć w odrębnych klasach. Związane jest to z tym, że absolwenci ośmioletnich szkół podstawowych będą się uczyć zgodnie z nową podstawą programową dla czteroletniego liceum i pięcioletniego technikum, a absolwenci gimnazjów zgodnie ze starą podstawą dla trzyletniego liceum i czteroletniego technikum.

Harmonogram rekrutacji jest inny w różnych województwach, bo ustalali go indywidualnie kuratorzy oświaty. Odmienne są też zasady rekrutacji w różnych miastach i powiatach, na przykład jeśli chodzi o liczbę szkół i klas, do których aplikować mogą uczniowie.

Tysiące uczniów nie dostały się do żadnej szkoły
tvn24

Wyniki pierwszego etapu rekrutacji

16 lipca wyniki pierwszego etapu rekrutacji ogłoszono w województwach: mazowieckim, dolnośląskim, śląskim, wielkopolskim, łódzkim i świętokrzyskim. W pozostałych województwach zostały ogłoszone wcześniej.

Warszawa

Największe problemy z rekrutacją do szkół średnich są w Warszawie. Aplikowało ponad 45 tysięcy absolwentów, z czego 33 tysiące do liceów - podała 16 lipca wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska. 46 procent uczniów dostało się do szkoły pierwszego wyboru, ale byli też tacy, którzy nie dostali się nigdzie - to ponad trzy tysiące uczniów.

ILU KANDYDATÓW JEST W WARSZAWIE NA JEDNO MIEJSCE? SPRAWDZA KONKRET24 >

Poznań

Ponad 3400 uczniów nie zostało przyjętych do żadnej szkoły w Poznaniu. I tylko dla połowy z nich są w tej chwili miejsca w szkołach średnich, z czego w liceach - tylko dziesięć.

Wiceprezydent Poznania Mariusz Wiśniewski uspokaja jednak, że dla nikogo - w ostatecznym rozrachunku - miejsca nie zabraknie, bo do poznańskich szkół - prawdopodobnie profilaktycznie - aplikowali też uczniowie z odległych powiatów w Wielkopolsce, a nawet z Lublina czy Częstochowy.

Większość uczniów aplikujących do poznańskich szkół pochodzi spoza Poznania
Miasto Poznań

Łódź

W Łodzi do szkół średnich aplikowało ponad 10 tys. uczniów (5159 po dłuższej podstawówce i 4896 z ostatniego rocznika gimnazjum). Zdecydowana większość chciała dostać się do liceów: na miejsce w ogólniaku liczyło 3466 uczniów po podstawówce i 3364 po gimnazjum. Z tej puli w czasie rekrutacji niezakwalifikowanych zostało mniej niż 4,4 proc. wszystkich uczniów (207 absolwentów klas VIII oraz 253 uczniów po gimnazjach). Ostatecznie oni wszyscy – jak zapewniała TVN24 Monika Pawlak z biura prasowego łódzkiego magistratu – powinni znaleźć swoją szkołę średnią (niestety niekoniecznie tę wymarzoną). - We wszystkich szkołach średnich czekało blisko 12 tysięcy miejsc. Ostatecznie okazało się, że miejsc nie było potrzeba aż tak wiele – podkreśla Pawlak.

Katowice

Katowice przygotowały 6782 miejsca w szkołach średnich. Pierwotnie planowano o 132 mniej, ale miasto utworzyło dodatkowe oddziały w liceach ogólnokształcących, które były najczęściej wskazywane w tak zwanej pierwszej preferencji.

Najwięcej uczniów wybierało je jako pierwsze wśród szkół, do których każdy z nich startował. Po pierwszym etapie rekrutacji zostało 369 miejsc dla absolwentów szkół podstawowych (w tym 118 w LO) i 429 dla absolwentów gimnazjów (103 w LO). Nie znaczy to, że każdy dostał się do wymarzonej szkoły. 103 uczniów po szkołach podstawowych i 87 po gimnazjach nie znalazło się na liście przyjętych, ponieważ nie mieli wystarczającej liczby punków. Stanowi to odpowiednio 2,49 i 2,11 procent wszystkich kandydatów.

W katowickich szkołach średnich miejsca znalazło 2418 uczniów po szkołach podstawowych oraz 2407 po gimnazjach.

Kielce

W samych Kielcach w pierwszej rekrutacji nie zakwalifikowało się 432 uczniów. W rekrutacji brało udział 7267. W systemie pozostaje 429 wolnych miejsc. Kuratorium uspokaja jednak, że wszyscy niezakwalifikowani znajdą miejsce w szkole (bo niektórzy pójdą do szkół prywatnych).

CZYTAJ WIĘCEJ >

Wrocław

We Wrocławiu w szkołach średnich i branżowych przygotowano początkowo 12684 miejsca, ostatecznie ich liczbę zwiększono do 14153. 13870 absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych zadeklarowało szkołę pierwszego wyboru i wiadomo, że 12252 spośród nich dostało się do wybranych szkół i klas. Nie zakwalifikowało się 1618 uczniów. We Wrocławiu jest ciągle 1901 wolnych miejsc: zarówno w liceach (261), technikach (894) i w szkołach branżowych (746). Szykując się na kumulację roczników, miasto utworzyło dodatkowo 47 oddziałów klasowych.

Listy zakwalifikowanych w sześciu województwach. "Bałem się, że nie dostanę się do żadnej szkoły"
Fakty TVN

Po pierwszym etapie rekrutacji do wybranych szkół nie dostało się:

- W Krakowie - 2500 osób

- W Gdańsku 1265 osób

- W Toruniu 767 osób

- W Opolu 255 osób

- W Bydgoszczy 520 uczniów

- W Białymstoku 956 osób

- W Lublinie około 600 osób

- W Szczecinie 871 osób

- W Zielonej Górze 552 osób.

- W Olsztynie około 800 osób,

- W Rzeszowie 1000 osób

Osoby, które nie dostały się do żadnej z wybranych szkół, będą mogły wziąć udział w rekrutacji uzupełniającej na miejsca, które pozostaną wolne.

CZYTAJ: JAK PRZEBIEGA PROCES REKRUTACJI? >

Rekrutacja do szkół 2019. Cała rozmowa z Jakubem Karpińskim
tvn24

Szef MEN: uczniowie mają w czym wybierać

Na zwołanej we wtorek 16 lipca konferencji prasowej minister edukacji Dariusz Piontkowski zaznaczył, że w tym roku jest ponad 725 tysięcy uczniów, którzy kończą szkołę podstawową bądź gimnazjum. Przekazał, że dla tych uczniów przygotowano 830 tysięcy miejsc w szkołach średnich.

- Widać wyraźnie z tego rachunku, że ponad 103 tysięcy miejsc więcej jest przygotowanych niż absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów - powiedział.

Szef MEN zaznaczył, że uczniowie są w pierwszym etapie rekrutacji. Dodał, że ci z nich, którzy nie zostaną przypisani do szkół, które wybrali, będą mogli uczestniczyć w rekrutacji uzupełniającej. - Ostatecznie zostaną przypisani do szkół, w których są wolne miejsca - podkreślił.

Jego zdaniem "zdecydowanie uczniowie mają w czym wybierać".

Minister Edukacji Dariusz Piontkowski o procesie rekrutacji
tvn24

CZYTAJ WIĘCEJ: MINISTER EDUKACJI O WYNIKACH REKRUTACJI >

Minister edukacji: może trzeba coś zmienić w ogóle w systemie rekrutacji

Minister edukacji pytany, co powie tym uczniom, którzy nie zostali zakwalifikowani do szkół w pierwszym etapie rekrutacji i muszą ubiegać się o wolne miejsca w szkołach w ramach rekrutacji uzupełniającej powtórzył, iż "podobna sytuacja, że jakaś grupa uczniów nie dostawała się po pierwszym etapie do szkół występowała w latach poprzednich". - Ja oczywiście rozumiem emocje i stres, który towarzyszy rekrutacji, bo każdy z rodziców chciałby, żeby jego dziecko dostało się do tej szkoły, którą sobie wybrało. To jest oczywiste. Ale i w poprzednich latach i w tym roku jest ten sam proces, nie każdy wybór ucznia kończy się sukcesem i okazuje się, że uczeń albo jest przesunięty w wyniku tej elektronicznej rekrutacji do innych szkół, albo okazuje się, że będzie musiał dopiero w drugim etapie rekrutacji będzie musiał szukać szkoły, do której będzie musiał ostatecznie aplikować. Powtarza się więc sytuacja, taka jaka była w latach ubiegłych. Ja wiem, że to nie jest komfortowe (...) ale tak jest od wielu lat zorganizowana rekrutacja - powiedział.

Dodał, że w latach ubiegłych też byli uczniowie ze świadectwami z paskiem, którzy nie dostali się do żadnej szkoły na pierwszym etapie rekrutacji.

Według niego może to wynikać ze strategii, którą przyjęli ci uczniowie, składając aplikacje do wybranych szkół.

- Jeżeli uczeń z czerwonym paskiem aplikuje do klas najbardziej obleganych w ramach danego liceum (...) i mogło się okazać, że do niektórych klas jest po kilku kandydatów na jedno miejsce, a w innych jest tylko jeden lub półtora kandydata na miejsce - jeżeli aplikowali do klas, gdzie była najwyższa rywalizacja, a nie aplikowali do innych liceów, gdzie była mniejsza rywalizacja, to mogło się okazać, że nie dostali się do wybranych przez siebie szkół - mówił Piontkowski.

- Podobna sytuacja zdarzała się w latach ubiegłych. Być może trzeba coś usprawnić w systemie edukacji, bo zgadzam się, że jest ten etap niepewności po pierwszym etapie, kiedy każdego roku pewna grupa uczniów nie wie jeszcze, w jakiej szkole będzie się uczyła. Być może trzeba coś zmienić w ogóle w systemie rekrutacji - zaznaczył.

Piontkowski: trzeba wyraźnie powiedzieć, że etap rekrutacji do szkół średnich jest mocno rozłożony w czasie
tvn24

ZNP domaga się "natychmiastowego rozwiązania problemu"

Do wyników rekrutacji odniósł się 17 lipca Związek Nauczycielstwa Polskiego.

"Tegoroczni absolwenci szkół podstawowych i gimnazjów mają takie same marzenia, aspiracje i takie same prawa, jak ich młodsi i starsi koledzy. Mają konstytucyjne prawo do nauki. Domagamy się od rządu natychmiastowego rozwiązania problemu nierównego dostępu do szkół średnich" - czytamy w stanowisku związku.

Zaznaczono w nim, że "z powodu źle przygotowanej reformy edukacji absolwenci szkół podstawowych i gimnazjów – nawet ci najlepsi – nie dostali się do żadnej z wybranych szkół". "Są poszkodowani. Nie zawinili" - dodano. Według ZNP, warunki naboru są nierówne, bo o miejsce w liceach i technikach ubiegają się dwa roczniki. "Problem związany z tegoroczną rekrutacją jest wynikiem wprowadzenia przez rząd niewłaściwych rozwiązań dotyczących likwidacji gimnazjów i reformy strukturalnej szkół. Trzy lata temu alarmowaliśmy, że w roku 2019 nastąpi kumulacja roczników. Tymczasem ministerstwo edukacji problem ten bagatelizowało i nadal bagatelizuje, przerzucając odpowiedzialność na samorządy. Za reformę edukacji i jej negatywne konsekwencje odpowiada rząd!" - głosi stanowisko ZNP.

RPO: wątpliwości były ignorowane

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w liście z 11 lipca przesłanym do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego stwierdził, że podwójny rocznik w szkołach średnich oznacza ciasnotę i pogorszenie się warunków nauki dla wszystkich uczniów, nie tylko dla pierwszej klasy. RPO wskazał też, że problematyczna rekrutacja do szkół "spowodowana jest konkretnymi decyzjami rządzących i można było jej uniknąć".

Bodnar przypomniał, że "wielokrotnie przestrzegał, że pospieszne przekształcenia ustroju szkolnego, niepoparte rzetelną analizą, mogą doprowadzić do pogorszenia się jakości nauczania i naruszania praw uczniów". "Głos w tej sprawie zabierał także Rzecznik Praw Dziecka, przedstawiciele władz samorządowych, eksperci z instytucji zajmujących się edukacją oraz osoby, których zmiany te miały dotknąć bezpośrednio - uczniowie, ich rodzice i nauczyciele. Wielu z nich wskazywało na ryzyko związane z kumulacją roczników, ale ich wątpliwości były ignorowane" - napisał rzecznik.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIŚCIE RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH >

Kto odpowiada za problemy z rekrutacją? Sondaż
tvn24

Kto odpowiada za problemy z rekrutacją?

Według najnowszego sondażu Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24 56 procent badanych uważa, że przede wszystkim rząd odpowiada za problemy z rekrutacją młodzieży do liceów. 25 procent ankietowanych sądzi natomiast, że odpowiedzialne są władze lokalne.

Problemy z rekrutacją młodzieży do liceów. Wyniki sondażu Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24
tvn24

CZYTAJ WIĘCEJ: Sondaż dla "Faktów" TVN i TVN24 >

Listy przyjętych do szkół i wolne miejsca

W czwartek 25 lipca szkoły w sześciu województwach - mazowieckim, wielkopolskim, śląskim, dolnośląskim, świętokrzyskim i łódzkim - opublikowały listy osób przyjętych do szkół średnich. Ci, którzy wcześniej nie zakwalifikowali się do żadnej szkoły, bądź nie dostali się tej wymarzonej, mają jeszcze szansę na miejsce w ramach rekrutacji uzupełniającej. Zgodnie z harmonogramem rusza ona w piątek 26 lipca.

Warszawa

Po wywieszeniu list, warszawski ratusz poinformował, że w stolicy zostało 6 221 wolnych miejsc (3514 w liceach, 728 w szkołach branżowych i 1979 w technikach). Nadwyżka wolnych miejsc w liceach w stosunku do chętnych to około 900. Jak podają urzędnicy, w najlepszych warszawskich liceach jest wolnych 470 miejsc.

Poznań

Obecnie w poznańskich szkołach są 3903 wolne miejsca, w tym: około 1400 w liceach, około 1300 w technikach i około 1200 w szkołach branżowych - ustalił reporter TVN24. Po pierwszym etapie rekrutacji do liceów nie dostało się jednak ponad 2,5 tysięcy uczniów, natomiast miejsc w ogólniakach jest tylko około 1,4 tysiąca.

Sytuacja w poznańskich szkołach średnich
tvn24

Łódź

Wydział edukacji już po pierwszym etapie rekrutacji podawał, że w łódzkich liceach pozostało 147 wolnych miejsc dla absolwentów szkół podstawowych oraz 137 dla absolwentów gimnazjów, w technikach odpowiednio 154 i 87, a w szkołach branżowych - 12 i 45.

Zdecydowana większość łódzkich liceów obecnie oferuje po kilka wolnych miejsc w każdej klasie, jedynie szkoły niepubliczne wykazują ich kilkanaście i więcej.

Wrocław

Po publikacji list uczniów przyjętych do szkół we Wrocławiu dostępnych jest jeszcze 1901 miejsc w szkołach średnich (261 w liceach, 894 w technikach i 746 w branżowych szkołach I stopnia).

Sytuacja we wrocławskich szkołach
tvn24

Kraków

Po zakończeniu 10 lipca zasadniczego etapu rekrutacji w samorządowych szkołach ponadpodstawowych w Krakowie było 3908 wolnych miejsc: 1120 w liceach ogólnokształcących, 1691 w technikach i 1097 w szkołach branżowych.

Urząd Miasta Krakowa poinformował, że postępowanie uzupełniające prowadzą szkolne komisje rekrutacyjne, które nie korzystają z systemu informatycznego. Dlatego Wydział Edukacji nie dysponuje dokładnymi danymi liczbowymi, nie zbiera i nie przekazuje informacji, ile miejsc i w których klasach oferują obecnie poszczególne szkoły.

Kielce

Po pierwszym etapie rekrutacji w Kielcach zostało jeszcze 1041 wolnych miejsc – zarówno do liceów (294 miejsca), techników (495) oraz szkół branżowych (252). W pierwszym etapie rekrutacji do żadnej z kieleckich szkół średnich nie zakwalifikowało się 432 uczniów.

Ostateczne wyniki rekrutacji we wszystkich szkołach będą znane 30 sierpnia.

Szef MEN: nie ma jakiegoś poważnego problemu z dostaniem się do szkół średnich

W czwartek 25 lipca minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski przekonywał, że "wbrew kasandrycznym przepowiedniom władz Warszawy nie ma jakiegoś poważnego problemu z dostaniem się do szkół średnich. Są wolne miejsca w szkołach średnich".

- Wyraźnie mówiliśmy, że proces rekrutacji jest rozłożony na kilka etapów i przebiega podobnie jak w latach ubiegłych. W tym roku do szkół w Warszawie po pierwszym etapie rekrutacji dostało się czy wiedziało, w jakich szkołach będzie się uczyć 93 procent uczniów. To jest zdecydowanie lepszy odsetek niż średnia krajowa - dodał.

Szef MEN: są wolne miejsca w szkołach średnich
tvn24

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski zapytany o chaos po reformie edukacji przeprowadzonej przez poprzednią szefową resortu Annę Zalewską odpowiedział dziennikarce "Gazety Wyborczej", że "chaos to jest być może w pani głowie". Odpowiedź ministra nie spodobała się między innymi Stanisławowi Tyszce z Kukiz’15, który stwierdził, że Piontkowski powinien przeprosić dziennikarkę.

Najbardziej mi szkoda tego rocznika, który jest bardzo mocno pokrzywdzony i, co ciekawe, będzie tak miał do samej matury, do 2023 roku - powiedział w "Faktach po Faktach" Nauczyciel Roku 2008, matematyk Dariusz Kulma, odnosząc się do sytuacji w polskich szkołach po reformie edukacji. Nauczycielka i aktywistka Justyna Drath komentowała, iż "to właśnie są konsekwencje tego, że się rozmawia tylko o liczbach, a zapomina o żywych ludziach".

To, jak przeprowadzona została reforma, to jest wyłącznie wina osoby odpowiedzialnej, której, niestety, dziś nie możemy za to rozliczyć, ponieważ zajęła posadę w europarlamencie - powiedział w TVN24 Jakub Karpiński z Lubelskiego Komitetu Młodzieżowego, uczeń II klasy liceum. Jego zdaniem nowy szef MEN Dariusz Piontkowski "nie jest osobą, która spowodowała ten cały chaos". Dodał, że minister został w ten chaos "wplątany".

Dzisiaj mamy kwintesencję tego, nad czym rząd pracował przez ostatnie trzy lata. Wszyscy biliśmy na alarm, że reforma jest nieprzygotowana, nieprzemyślana i niepoliczona - mówiła Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy do spraw oświaty. Zdaniem Krystyny Starczewskiej "ta sytuacja jest tragiczna i będzie miała nieodwracalne skutki dla psychiki" nastolatków. - Jest płacz, niezadowolenie uczniów, którzy się nie dostali do szkoły - opowiadał z kolei w "Faktach po Faktach" Marcin Konrad Jaroszewski, dyrektor XXX LO im. Jana Śniadeckiego w Warszawie o rekrutacji do szkół średnich.

Beata Szydło przegrała głosowanie w europarlamencie w wyniku wojny ideologicznej - mówił w "Jeden na jeden" w TVN24 szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Jak dodał, na byłą premier nie chcieli oddać głosu "lewicowi bądź lewaccy politycy, pomimo ustaleń z szefami ich partii". Pytany o problemy z rekrutacją do szkół średnich tak zwanego podwójnego rocznika Dworczyk powiedział, że "z podziwem patrzy", jak minister edukacji Dariusz Piontkowski "mierzy się z wyzwaniami".

Tegoroczni absolwenci gimnazjów i szkół podstawowych z województwa mazowieckiego, dolnośląskiego, śląskiego, wielkopolskiego, łódzkiego i świętokrzyskiego dowiedzą się we wtorek, czy zostali zakwalifikowani do wybranych przez siebie szkół średnich. W Warszawie, Wrocławiu czy Poznaniu kandydatów jest więcej niż miejsc w szkołach.

Naruszono konstytucję, konwencję praw dziecka i prawo oświatowe - uważa ojciec uczennicy z Łodzi, która z tysiącami innych uczniów walczy o miejsce w szkole średniej. Mężczyzna twierdzi, że to nierówna walka i w związku z tym myśli o pozwaniu państwa za edukacyjny chaos. Prawnicy oceniają, że ma szanse na wygraną w sądzie. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Nadal są wolne miejsca w najlepszych szkołach. 16 lipca postaramy się przekazać całościowe dane dotyczące pierwszego etapu rekrutacji do szkół średnich - oświadczył na konferencji prasowej minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski. Przekonywał także, że "nie ma obaw, aby ktoś nie mógł kontynuować edukacji na kolejnym etapie".

Cały czas liczba kandydatów przewyższa liczbę miejsc, którą przygotowaliśmy. To nie jest tak, że szkoły są z gumy, że my jesteśmy w stanie w ciągu dwóch lat przygotować je na podwojony napływ uczniów - mówiła we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Dorota Łoboda z ruchu "Rodzice przeciwko reformie edukacji", stołeczna radna Koalicji Obywatelskiej odnosząc się do problemów z rekrutacją do szkół. - W 2010 roku było 530 tysięcy kandydatów do szkół średnich, w tym roku jest 730 tysięcy. To oznacza, że do tych najlepszych liceów jest się dużo trudniej dostać niż w latach ubiegłych - dodała.

Większość samorządów mogła przygotować się na większą liczbę absolwentów szkół pierwszego szczebla, aby nabór przebiegał w dobrej atmosferze i bez problemów - mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 Dariusz Piontkowski. Minister edukacji narodowej odniósł się do problemów z rekrutacją podwójnego rocznika do szkół średnich. Przyznał, że zdaje sobie sprawę, że dzisiaj uczniów, którzy ubiegają się o miejsca w szkołach, jest więcej.

W każdej szkole można się uczyć. Jak będą ludzie ambitni, to nawet jeśli skończą nierenomowaną szkołę, a będą mieli dobre wyniki, mogą pójść na lepsze studia - stwierdził senator Waldemar Bonkowski (niezrzeszony, wcześniej PiS), odnosząc się do problemów z rekrutacją podwójnego rocznika do szkół średnich. Reporter TVN24 pytał w czwartek senatorów o cele i sens reformy edukacji.

- Miejsc na pewno nie zabraknie. Problem jest w tym, że zabraknie ich dla wszystkich chętnych i tych, którzy by spełniali kryteria w wybranych przez siebie szkołach - mówił we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 przewodniczący Branży Nauki i Oświaty Forum Związków Zawodowych Sławomir Wittkowicz, odnosząc się do trwającej rekrutacji podwójnego rocznika do szkół średnich. - Jak czują się uczniowie, kiedy słyszą takie komunikaty, że to będzie ogromny problem? - pytał przewodniczący Rady Dzieci i Młodzieży RP przy Ministrze Edukacji Narodowej Piotr Wasilewski.

Po przeprowadzonej reformie edukacji w tym roku naukę w szkołach średnich rozpoczną uczniowie z dwóch roczników jednocześnie. Napotykają przez to problemy przy rekrutacji, brakuje dla nich miejsc w wybranych placówkach. Procedurę rekrutacji do szkół średnich i pojawiające się wątpliwości w tej sprawie wyjaśniła dziennikarka "Gazety Wyborczej" Justyna Suchecka.

Podwójny rocznik w szkołach średnich oznacza ciasnotę i pogorszenie się warunków nauki dla wszystkich uczniów, nie tylko dla pierwszej klasy - stwierdził rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w liście przesłanym do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. RPO wskazuje też, że problematyczna rekrutacja do szkół "spowodowana jest konkretnymi decyzjami rządzących i można było jej uniknąć".

Reformę edukacji trzeba było robić w większym konsensusie i w dłuższym okresie, a nie eksperymentować na młodych ludziach - powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Jego zdaniem utrudniona rekrutacja tak zwanego podwójnego rocznika do szkół średnich "skończy się obniżeniem poziomu nauczania". - Trzy lata temu mówiliśmy, że ta reforma nie wyjdzie. Ostrzegaliśmy, ale nie chciano z nami rozmawiać - dodał Karnowski.

Samorządy miały trzy lata, żeby się na to przygotować. Jestem przekonana, że zdecydowana większość jest wręcz zadowolona z tego, że ma więcej uczniów w liceach - mówiła w "Faktach po Faktach" w TVN24 wiceminister edukacji Marzena Machałek. Odniosła się do trwającej rekrutacji podwójnego rocznika do szkół średnich. Zaznaczyła, że "nigdy nie było gwarancji", że wszyscy chętni uczniowie dostaną się do liceów lub techników, a nie szkół zawodowych.

Pan senator, wiceminister Andrzej Stanisławek zachował się bardzo odpowiedzialnie w poczuciu lojalności wobec rządu - powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, komentując decyzję swojego zastępcy o podaniu się do dymisji. Zdaniem Gowina politycy muszą "brać odpowiedzialność za swoje słowa". - W taki sposób, nawet, jeżeli sens jego wypowiedzi był przeinaczony, zachował się pan senator - stwierdził wicepremier.

"Chciałbym przeprosić wszystkich, którzy poczuli się dotknięci moją wypowiedzią dla "Kuriera Lubelskiego". Wypowiedzi nie autoryzowałem, w poczuciu odpowiedzialności postanowiłem jednak złożyć dymisję z funkcji wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego - napisał na Facebooku Andrzej Stanisławek. W artykule opublikowanym w dzienniku mówił, że być może "uczniowie, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, mogą poszukać odpowiedniej za granicą". Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że premier Mateusz Morawiecki przyjął rezygnację Stanisławka.