Kryzys sejmowy

17 grudnia 2016
tvn24Kryzys wciąż trwa

W piątek 16 grudnia 2016 roku rozpoczął się w Polsce kryzys parlamentarny. W związku z planami ograniczenia pracy dziennikarzy w Sejmie oraz wykluczeniem z obrad jednego z posłów, opozycja rozpoczęła blokadę mównicy sejmowej. Posiedzenie przeniesiono do innej sali, gdzie głosami PiS przyjęto budżet na 2017 rok - zdaniem opozycji nielegalnie. Nocne wydarzenia w Sejmie doprowadziły do obywatelskich protestów. 12 stycznia Platforma Obywatelska zawiesiła protest w sali plenarnej Sejmu. Marszałek Marek Kuchciński zarządził przerwę w obradach Sejmu do 25 stycznia.

Kryzys rozpoczął się podczas prac nad projektem budżetu na 2017 rok.

GROŹBA CENZURY W SEJMIE - CZYTAJ WIĘCEJ

1. Wykluczenie posła Szczerby

Podczas głosowania nad projektem budżetu na 2017 r. marszałek Sejmu Marek Kuchciński wykluczył posła PO Michała Szczerbę z obrad. Szczerba był jednym z posłów, którzy wyszli na mównicę i zabrali głos ws. planowanych zmian dla mediów w pracy w Sejmie.

Miał ze sobą kartkę z napisem: "Wolne media w Sejmie", którą umieścił na pulpicie. Marszałek przywołał go do porządku. Poseł odłożył kartkę na bok. Gdy zaczął zgłaszać poprawkę do budżetu dotyczącą Sinfonii Varsovii, Marek Kuchciński wykluczył go z obrad Sejmu i poprosił o opuszczenie sali obrad. Następnie marszałek ogłosił przerwę w obradach.

2. Blokada sali plenarnej

W trakcie przerwy posłowie opozycji - głównie PO i Nowoczesnej - otoczyli mównicę sejmową i podwyższenie, gdzie znajduje się fotel marszałka Sejmu. Oświadczyli, że domagają się przywrócenia posła Szczerby, tak by mógł on ponownie wziąć udział w obradach. Posłowie wołali "demokracja, demokracja". Z ław PiS odpowiedziano okrzykiem "targowica, targowica". "Cała Polska z was się śmieje komuniści i złodzieje" - wołali posłowie PiS. "Piotrowicze, Piotrowicze"; "Misiewicze, Misiewicze - odpowiedzieli posłowie opozycji.

Komisja regulaminowa i spraw poselskich, która debatowała na temat decyzji marszałka Kuchcińskiego, zebrała się przed godz. 18. Ostatecznie zarekomendowała ona prezydium Sejmu odrzucenie wniosku posła Szczerby o przywrócenie go do udziału w obradach.

3. Posiedzenie w Sali Kolumnowej

Po godz. 20 posłowie PiS i członkowie rządu opuścili salę plenarną Sejmu i przeszli do Sali Kolumnowej, gdzie miało się odbyć posiedzenie klubu PiS. Pojawiła się wówczas informacja, że to właśnie tam odbędzie się głosowanie nad ustawą budżetową. Były jednak wątpliwości, czy w Sali Kolumnowej uda się zebrać wymagane kworum, czyli co najmniej 230 posłów.

O tym, że posiedzenie przeniesiono do Sali Kolumnowej, pozostali parlamentarzyści zostali poinformowani przez Kancelarię Sejmu drogą SMS-ową. Marszałek Kuchciński dał wcześniej posłom opozycji blokującym mównicę na sali plenarnej 10 minut na zdyscyplinowanie się, mówiąc, że może wykorzystać do tego środki przymusu, do czego jednak nie doszło.

Posłowie opozycji nadal blokowali mównicę, podczas gdy część z nich próbowała się dostać do Sali Kolumnowej.

Ostatecznie późnym wieczorem w Sali Kolumnowej uchwalono budżet na 2017 rok. Przyjęto również tzw. ustawę dezubekizacyjną. Do sali nie wpuszczono dziennikarzy, o przebiegu posiedzenia dowiedzieliśmy się z sejmowych kamer.

4. Protest przed Sejmem

Podczas gdy posłowie PiS przyjmowali budżet, przed budynkiem Sejmu zaczęli gromadzić się zwolennicy Komitetu Obrony Demokracji. Po zakończeniu obrad do protestujących wyszli posłowie opozycji.

Przed północą protest rozszerzono. Demonstranci zablokowali wyjścia z Sejmu, uniemożliwiając posłom PiS i członkom rządu opuszczenie parlamentu. Sytuację wewnątrz budynku relacjonowali na bieżąco w mediach społecznościowych politycy opozycji. Dochodziło do przepychanek między parlamentarzystami, opozycja informowała o poturbowaniu przez Straż Marszałkowską posłanek.

Kolumna samochodów z politykami partii rządzącej, m.in. z premier Beatą Szydło oraz prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, wyjechała z Sejmu dopiero przed godz. 3 w nocy. Polityków ochraniał szpaler policji. Chwilę trwały przepychanki pomiędzy funkcjonariuszami a demonstrantami blokującymi wyjazd polityków.

5. Postulaty opozycji

Politycy PO, Nowoczesnej i PSL zażądali od marszałka Kuchcińskiego, by ten zwołał ponownie posiedzenie Sejmu na 20 grudnia.

Zdaniem opozycji piątkowe obrady w Sali Kolumnowej, podczas których przyjęto ustawę budżetową, były nielegalne. Twierdzą, że nie było wymaganego kworum, przekonują też, że nie wiadomo, kto tak naprawdę brał udział w głosowaniu.

Po głosowaniu marszałek Sejmu poinformował, że w głosowaniu nad budżetem na 2017 rok udział wzięło 236 posłów, za jego uchwaleniem było 234, przeciw 2, nikt się nie wstrzymał.

6. Sobotnie manifestacje

W sobotę 17 grudnia zwolennicy opozycji oraz Komitetu Obrony Demokracji zebrali się przed Pałacem Prezydenckim. W wiecu zorganizowanym na Krakowskim Przedmieściu wzięli udział m.in. politycy PO, Nowoczesnej, SLD, Partii Razem czy Zielonych. Manifestanci skandowali: "Gdzie jest prezydent?", "Obronimy demokrację".

Tego dnia zabroniono też dziennikarzom wstępu do sejmowych budynków do 20 grudnia do godz. 10.

Zgromadzenie przeniosło się następnie przed budynek Sejmu, gdzie kontynuowano protest. Opozycja zapowiedziała wówczas, że będzie nadal blokowała mównicę sejmową. Jak powiedział Grzegorz Schetyna, posłowie będą blokować salę plenarną do 11 stycznia, kiedy ma się odbyć kolejne posiedzenie Sejmu, zapowiedziane jeszcze przed kryzysem. Według Nowoczesnej niewykluczone będzie rozpisanie przedterminowych wyborów. Platforma Obywatelska zapowiedziała z kolei złożenie zawiadomień do prokuratury ws. piątkowych głosowań w Sejmie.

7. Reakcje prezydenta i premier

W międzyczasie do wydarzeń w Sejmie i przed nim odnieśli się prezydent i premier.

Z troską i niepokojem obserwowałem wczorajsze wydarzenia w polskim Sejmie. Chciałbym zaapelować do wszystkich stron sceny politycznej o uspokojenie nastrojów, tak aby prace w parlamencie odbywały się bez przeszkód, w sposób cywilizowany i z należną powagą - zgodnie z zasadami demokracji parlamentarne Fragment oświadczenia prezydenta Andrzeja Dudy

Andrzej Duda w sobotę 17 grudnia po południu wydał oświadczenie, w którym zapewniał, że jako głowa państwa jest gotów do mediacji. Zaznaczył, że zmiany dotyczące funkcjonowania dziennikarzy w Sejmie powinny zostać wprowadzone po konsultacjach z przedstawicielami redakcji.

"Wyrażam jednocześnie głębokie ubolewanie, że sytuacja ta została wykorzystana przez część opozycji jako pretekst do zaburzenia wczorajszych obrad Sejmu. Byliśmy świadkami zachowań, które trudno uznać za godne parlamentarzystów" - dodał.

Wcześniej w Krakowie, również 17 grudnia, premier Beata Szydło podczas spotkania ze strażakami powiedziała, że "dla wielu polityków sednem ich działalności stają się awantury".

Wieczorem szefowa rządu wygłosiła telewizyjne orędzie.

- Krzyk, sianie zamętu, destabilizacja to są metody, które niestety stały się narzędziem partii opozycyjnych - stwierdziła wówczas Szydło.

Dodała, że "nie wolno Polaków skłócać, zniechęcać wzajemnie". - Polska jest wolna i demokratyczna. Jest naszym wspólnym dobrem. Chcecie maszerować - maszerujcie, chcecie protestować - protestujcie. Ale szanujcie przekonania innych - podkreśliła.

Głos w sprawie bieżących wydarzeń w kraju zabrał także szef Rady Europejskiej Donald Tusk, który w 17 grudnia przebywał we Wrocławiu na gali zamykającej Europejską Stolicę Kultury 2016.

- Po wczorajszych wydarzeniach w Sejmie i na ulicach Warszawy mając też w osobistej pamięci, co znaczą grudnie w naszej historii, apeluję do tych, którzy realnie sprawują władze w naszym kraju o respekt wobec ludzi, wobec zasad i wartości konstytucyjnych, ustalonych procedur i dobrych obyczajów - mówił były premier.

8. Spotkania z liderami partyjnymi

W niedzielę 18 grudnia prezydent Andrzej Duda spotkał się z liderami sejmowej opozycji - szefem Nowoczesnej Ryszardem Petru, prezesem PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, Pawłem Kukizem z ruchu Kukiz'15 i Grzegorzem Schetyną z PO. Rozmowy te nie zakończyły się jednak konkretnym ustaleniami.

W poniedziałek 19 grudnia prezydent spotkał się z prezesem PiS, Jarosławem Kaczyńskim i marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim. Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki z PiS poinformował, że prezydent Andrzej Duda skieruje list do marszałka z prośbą o ocenę sytuacji w Sejmie.

Jarosław Kaczyński spotkał się też z premier Beatą Szydło.

9. Święta Bożego Narodzenia

Posłowie spędzili na sali sejmowej także święta. Podczas programu "Piaskiem po oczach" w TVN24 23 grudnia połączono się z obecnym na sali plenarnej Sejmu posłem PO Sławomirem Nitrasem. - Przyjeżdża moja żona z córkami do mnie jutro pociągiem. Będziemy pewnie na zewnątrz, bo ja muszę do nich wyjść - do Sejmu nie zostaną wpuszczone - powiedział. Kancelaria Sejmu w odpowiedzi zapisała, że zaprasza żonę i dzieci posła PO do Sejmu. "Rodzina w Święta powinna być razem" - pisała kancelaria. Ostatecznie rodzina posła Platformy mogła wejść jedynie do hotelu sejmowego, a nie do samego gmachu parlamentu.

Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu. Sygnały o takiej możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej. Jarosław Kaczyński

W samą Wigilię opozycja protestująca w sali plenarnej Sejmu spotkała się z osobami, które przyszły przed gmach parlamentu. Podzielono się opłatkiem, śpiewano kolędy.

10. "To była próba puczu"

Jarosław Kaczyński pod koniec grudnia w tygodniku "W Sieci" mówił, że protest opozycji w Sejmie "trzeba nazwać wprost - to była próba puczu”. - Sygnały o takiej możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej - dodał.

Ocenił, że była to "poważna próba sparaliżowania władzy w sposób siłowy, niedemokratyczny". - Jej podstawą było to, że nie uchwalimy budżetu - powiedział.

11. Co z zapisem z kamer wideo?

PO zapowiedziała 28 grudnia, że zwróci się do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o zapis wszystkich kamer rejestrujących obraz na Sali Kolumnowej z 16 grudnia.

Wiadomo, że na Sali Kolumnowej były trzy kamery. Jak wyjaśniał w rozmowie z TVN24 szef biura prasowego Sejmu Andrzej Grzegrzółka, choć w czasie obrad działało kilka kamer, "nagrywany i archiwizowany" był w danej chwili tylko jeden obraz, wybrany przez realizatora do emisji.

- Wszystkie kamery były włączone, relacjonowały obrady w Sali Kolumnowej. Z tych trzech kamer wszystkie były włączone. (...) Sytuacja wygląda tak, że nagrywane jest to, co jest pokazywane. To znaczy, że jeśli mamy dwie kamery, które relacjonują posiedzenie i obraz przez realizatora jest zmieniany, to nagrywana i archiwizowana jest ta część jedna wideo, emitowana w trakcie tych prac - wyjaśniał Grzegrzółka.

29 grudnia PO ogłosiła, że składa zawiadomienie do prokuratury ws. głosowań z 16 grudnia w Sali Kolumnowej. Ma ono dotyczyć niedopełnienia obowiązków przez sekretarzy posiedzenia, którzy tego dnia liczyli głosy.

Wcześnie Platforma Obywatelska złożyła zawiadomienie do prokuratury, w którym zarzuciła przekroczenie uprawnień marszałkowi Sejmu Markowi Kuchcińskiemu w związku z przeniesieniem głosowań z sali plenarnej do Sali Kolumnowej.

29 grudnia sprawę kryzysu sejmowego skomentowała także szefowa polskiego rządu. Premier Beata Szydło oświadczyła, że "wszystko, co zostało przyjęte na ostatnim posiedzeniu Sejmu, zostało przyjęte zgodnie z konstytucją i zgodnie z prawem". - Ja nazywam (sytuację w Sejmie - red.) awanturą wywołaną przez grupę posłów PO i Nowoczesnej, grupę posłów, którzy zamiast pracować, zamiast wypełniać swoje obowiązki poselskie, w tej chwili zajmują się po prostu awanturnictwem. Warto tym posłom zadać pytanie: czyich interesów bronicie, i w czyim imieniu wszczynacie w tej chwili te awantury? - zaznaczyła Szydło.

12. Senat przyjął ustawę budżetową

11 stycznia 2017 roku, zgodnie z harmonogramem sejmowym, odbyło się pierwsze w nowym roku posiedzenie Sejmu. Miało ono rozpocząć się w południe, jednak przez wiele godzin toczyły się negocjacje na temat sposobów zakończenia kryzysu sejmowego. W tym czasie Senat przyjął bez poprawek budżet. Ostatecznie posiedzenie Sejmu rozpoczęło się o godzinie 19:00, ale po kilku minutach marszałek Marek Kuchciński ogłosił przerwę.

Zdaniem PiS przyjęcie przez Senat ustawy budżetowej zamyka sprawę kontrowersji wokół sposobu jej przyjęcia. - Chciałem podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że budżet został uchwalony, że cały ten zamysł, żeby Polacy zostali pozbawieni tego wszystkiego, co uzyskali w ostatnim roku - 500 plus, obniżenie wieku emerytalnego, Mieszkanie Plus, (...) że ten zamysł się całkowicie nie powiódł - powiedział Kaczyński

Odmiennego zdania była jednak opozycja. Jak podkreślił szef Nowoczesnej Ryszard Petru, "sytuacja się nie zmieniła jeśli chodzi o budżet". - Cały czas można go zakwestionować - podkreślił.

PO zapowiedziała, że nie zrezygnuje ze swoich postulatów i będzie kontynuować protest na sali plenarnej. Na noc pozostała na niej grupa posłów tej partii. Poseł Platformy Tomasz Siemoniak poinformował zarazem o zamiarze zaskarżenia uchwalenia budżetu "do wszystkich możliwych instytucji", w tym do Trybunału Konstytucyjnego.

13. PO zawiesza protest. Sejm ma przerwę do 25 stycznia

12 stycznia o godz. 10.00 miało zostać wznowione 34. posiedzenie Sejmu. Przesuwano godzinę jego rozpoczęcia najpierw na godz. 11.00, a następnie o kolejną godzinę. Po dwóch posiedzeniach zarządu i klubu Platformy Obywatelskiej jej szef Grzegorz Schetyna poinformował, że parta zawiesza protest w Sejmie.

- W związku z tym, że udało nam się przywrócić obecność mediów w parlamencie i możliwość nieskrępowanej relacji obrad parlamentarnych i aktywności parlamentarnej, zawieszamy nasz protest - powiedział. Jak dodał, PO "składa też wniosek o odwołanie marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego".

Po godz. 12.00 marszałek Marek Kuchciński wznowił obrady Sejmu. Poinformował, że zarządza przerwę do 25 stycznia do godz. 9.00 rano. Wcześniej wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska przekazała, że wyraził na to zgodę Konwent Seniorów.

Lider Nowoczesnej Ryszard Petru poinformował, że w najbliższych dniach jego partia złoży wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie, czy legalne było przyjęcie ustawy budżetowej na 2017 rok.

Prezes Stronnictwa Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że PSL zaapeluje do prezydenta Andrzeja Dudy o skierowanie ustawy budżetowej do Trybunału Konstytucyjnego.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że to dobrze, iż okupacja sali plenarnej się zakończyła, ale dodał, że muszą zostać wyciągnięte wnioski. - Trzeba tak przebudować regulamin Sejmu, aby tego rodzaje operacje były bardzo, bardzo utrudnione - mówił.

Jednocześnie zaznaczył, że "co do tego co będzie się działo z osobami, które pełnią różne funkcje w parlamencie i uczestniczyły w sposób oczywisty w łamaniu regulaminu, a w pewnych wypadkach, w moim przeświadczeniu, (...) także w łamaniu prawa karnego, to będzie trzeba podjąć odpowiednie decyzje". Kaczyński dodał, że będą to decyzje wynikające z zasady: "Wszyscy Polacy są równi wobec prawa i wobec wszystkich prawo musi być tak samo egzekwowane".

Kilka godzin wcześniej szef MSWiA Mariusz Błaszczak sugerował, że posłowie okupujący salę plenarną Sejmu mogą odpowiadać karnie i może im grozić nawet 10 lat więzienia.

Sąd Rejonowy w Radomiu rozpatrywał w czwartek skargę prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie. Zaskarżył on postanowienie prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa dotyczącego składania fałszywych zeznań przez świadków w postępowaniach dotyczących posiedzenia Sejmu w Sali Kolumnowej w grudniu 2016 roku. Sąd utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie, co oznacza, że śledztwo nie będzie się toczyło.

- Nastąpiły potężne podziały w społeczeństwie. Czegoś takiego nie było. Nawet na przełomie lat 80. i 90. nie było takich podziałów głębokich, jakie stworzyli nam politycy dzisiaj. Ta biedna policja jest znowu po środku. Jest wdzięcznym chłopcem do bicia, bo najmniejsze wydarzenie nieszczęśliwe, to będą winni policjanci - często przełożeni tych policjantów zostaną na lodzie. Powtarzam policjantom, szczególnie przełożonym: nie wierzcie politykom, zachowujcie się przyzwoicie - podkreślił w "Faktach po Faktach" gen. Adam Rapacki, były zastępca komendanta głównego policji i były wiceminister spraw wewnętrznych.

Sąd pierwszej instancji uniewinnił we wtorek 13 osób, które w grudniu 2016 roku protestowały przed Sejmem i w ten sposób miały uniemożliwiać wyjazd politykom z budynku parlamentu. - Panowie nie zrobili nic złego. Uczestniczyli w proteście, który był protestem spontanicznym, korzystali ze swoich konstytucyjnych praw - podkreślał po ogłoszeniu wyroku pełnomocnik Obywateli RP, mecenas Jarosław Kaczyński.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła dwie decyzje w związku z posiedzeniem Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 roku. Ponownie umorzyła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełniania obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych oraz odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie podejrzenia składania fałszywych zeznań przez polityków PiS.

Szanuję, szanowałem i będę szanował każde orzeczenie i wyrok sądu, choć nie zgadzam się z politycznym uzasadnieniem decyzji - mówił marszałek Senatu Stanisław Karczewski, komentując decyzję sądu o uchyleniu umorzenia śledztwa w sprawie posiedzenia Sejmu z 16 grudnia 2016 roku. Dodał, że fakt wydania takiej decyzji oznacza, że "sądy są niezależne", ale jednocześnie, "że reformy w systemie sprawiedliwości są konieczne".

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości w śledztwie dotyczącym przeniesienia obrad Sejmu do Sali Kolumnowej 16 grudnia ub.r. różnili się w kluczowych wątkach: kto kazał kontynuować posiedzenie poza salą plenarną i czy opozycja mogła brać w nim udział. Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki powiedział, że sala celowo została zorganizowana tak, by opozycja nie miała dostępu do prezydium. Zupełnie inaczej zeznawał prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Pan sędzia (Igor) Tuleya nie ukrywa swoich poglądów politycznych, jest przeciwnikiem obecnej władzy. Jest dowodem na to, że wymiar sprawiedliwości powinien przejść gruntowną reformę - mówił we "Wstajesz i wiesz" wicemarszałek Senatu Adam Bielan, komentując uchylenie decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie posiedzenia Sejmu z 16 grudnia 2016 roku.

Warszawski sąd uchylił w poniedziałek decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie posiedzenia Sejmu z 16 grudnia 2016 roku, podczas którego uchwalono ustawę budżetową. Wskazał między innymi, że prokuratura w uzasadnieniu nie wyjaśniła, z jakiego powodu, kiedy i kto podjął decyzję o przeniesieniu obrad do Sali Kolumnowej.

PO złoży zażalenie na decyzję Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która umorzyła w poniedziałek śledztwo w sprawie obrad Sejmu w Sali Kolumnowej - poinformował poseł Platformy Cezary Tomczyk. Politycy opozycji krytykują decyzję prokuratury, choć - jak mówią - nie są nią zaskoczeni. Chwali natomiast PiS. - Od początku mówiliśmy, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński działał zgodnie z prawem - powiedziała rzeczniczka tej partii Beata Mazurek.

Posiedzenie Sejmu z 16 grudnia 2016 roku, podczas którego uchwalono ustawę budżetową, miało prawidłowy przebieg, a przeniesienie obrad z sali plenarnej do Sali Kolumnowej było zgodne z prawem - oceniła prokuratura i umorzyła śledztwo.

- Prac nad zmianami regulaminu Sejmu w tym gronie nie podejmujemy - powiedział wicemarszałek Ryszard Terlecki po środowym spotkaniu przedstawicieli klubów sejmowych. - Opozycja stanowczo odmawia dalszej pracy - podkreślił. W Sejmie zakończyło się spotkanie szefów klubów parlamentarnych w sprawie zmian w regulaminie Sejmu.

"Normalną" i "zwyczajowa czynnością" nazwało Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu fakt obniżenia świadczeń pieniężnych tym posłom, którzy nie usprawiedliwili nieobecności w Sejmie 11 i 12 stycznia. Parlamentarzyści brali wtedy udział w proteście na sali plenarnej. Szef klubu PO Sławomir Neumann nazywa działanie próbą zastraszania i zapowiada pismo do marszałka Marka Kuchcińskiego.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie incydentu, do którego doszło w Sejmie w nocy z 16 na 17 grudnia ubiegłego roku. Chodzi o przepychankę z udziałem posłów Marka Suskiego (PiS) oraz Pawła Olszewskiego (PO). Z pisma prokuratury wynika, że to ten ostatni występuje w charakterze pokrzywdzonego w tej sprawie.

- Jeżeli chcą się sądzić, będziemy się sądzić - mówi 37-letni Jakub, jeden z uczestników demonstracji przed Sejmem 16 grudnia, którego wizerunek został opublikowany na stronach policji. Zdaniem innego poszukiwanego, Jarosława Malickiego, sytuacja jest jednoznaczna. - Chodzi o zastraszenie protestujących obywateli, tak żeby bali się przychodzić na takie demonstracje - mówi. Materiał "Czarno na Białym".