Korea Północna grozi

24 stycznia 2013

Kim Dzong Un przemierzający na białym koniu ośnieżone pola i lasy wokół góry Pektu - takie zdjęcia w czwartek pokazały państwowe północnokoreańskie media, przypominając wyprawę przywódcy do "duchowej ojczyzny" jego dynastii. W podróży, którą Kim odbył pod koniec ubiegłego roku, towarzyszyła mu między innymi jego żona Ri Sol Ju oraz wysocy dowódcy armii - podała agencja Reutera.

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres jest głęboko zaniepokojony odstąpieniem Korei Północnej od moratorium na przeprowadzanie prób jądrowych i testów międzykontynentalnych rakiet balistycznych - oświadczył w środę w Nowym Jorku jego rzecznik.

Stany Zjednoczone poradzą sobie z "prezentem" świątecznym od Korei Północnej - powiedział dziennikarzom prezydent Donald Trump po telekonferencji z amerykańskimi żołnierzami w posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie. O tym, że Waszyngton dostanie "prezent" od Pjongjangu, mówił wcześniej wiceszef północnokoreańskiego MSZ.

Siły zbrojne Korei Północnej są w gotowości, by wprowadzić w życie "każdą decyzję przywódcy" - ostrzegł w sobotę szef sztabu generalnego tego kraju Pak Dzong Czon. Wcześniej Pjongjang poinformował, że przeprowadził w piątek kolejny test rakietowy na poligonie w Sohae.

Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un ryzykuje "utratą wszystkiego", "jeśli będzie działał w sposób wrogi" - ocenił prezydent USA Donald Trump. Dodał również, że kraj Kima "musi się zdenuklearyzować". Komentarz Trumpa to odpowiedź na komunikat Pjongjangu o udanym "ważnym teście" na poligonie, który miał zostać zlikwidowany.

Kim Song, ambasador Korei Północnej przy ONZ napisał w sobotę, że tematu denuklearyzacji jego kraju "nie ma już na stole" negocjacyjnym. Dodał też, że rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi nie są potrzebne, ponieważ dialog ten był grą amerykańskiej administracji na użytek wyborców. Kilkanaście godzin później Pjongjang przeprowadził nieopisany dokładniej "test o wielkim znaczeniu".

Pokaz fajerwerków, tańce z flagami i Kim Dzong Un przecinający czerwoną wstęgę - w taki sposób Korea Północna świętowała zakończenie budowy miasta Samjiyon, jednego z największych projektów gospodarczych w tym kraju od lat. Nowy górski kurort ma pomieścić cztery tysiące rodzin i jest "przykładem nowoczesnej cywilizacji" - zachwalają północnokoreańskie media. Obrońcy praw człowieka zwracają jednak uwagę, że w czasie budowy wykorzystywano "pracę niewolniczą".

Północnokoreańskie media państwowe zaatakowały w sobotę premiera Japonii Shinzo Abe, nazywając go "imbecylem i politycznym karłem". Była to reakcja na zarzuty japońskiego polityka pod adresem Pjongjangu, jakoby ostatni test rakietowy tego kraju był próbą pocisku balistycznego, a nie - jak uważa Korea Północna - rakiet krótkiego zasięgu z wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej.

Dwa niezidentyfikowane pociski zostały wystrzelone z terenu Korei Północnej - poinformowało w czwartek Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Sił Zbrojnych Korei Południowej. Premier Japonii Shinzo Abe przekazał, że postępowanie Pjongjangu jest "poważnym zagrożeniem nie tylko dla Japonii, ale również dla społeczności międzynarodowej".

Kim Dzong Un dokonał inspekcji jednostki wojskowej na wyspie w pobliżu granicy morskiej z Koreą Południową. Przywódca Korei Północnej nadzorował ćwiczenia artylerii - przekazała reżimowa agencja KCNA. Kim dał się także sfotografować z żeńskim oddziałem.

"Obecna niezrównoważona sytuacja w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi nie może trwać dłużej" - oświadczyła misja Korei Północnej przy ONZ. Uznała, że Pjongjang z dotychczasowych relacji z Waszyngtonem wyniósł jedynie "poczucie zdrady". "Oburzenie naszego narodu osiągnęło punkt kulminacyjny" - czytamy w komunikacie dyplomatów.

Władze Korei Północnej nie uważają, by USA były w stanie opracować w ciągu dwóch tygodni nowy plan dla pogrążonych w impasie rozmów nuklearnych. Wątpliwości w tej sprawie wyraził rzecznik MSZ w Pjongjangu. Sobotnie negocjacje, które odbyły się w okolicach Sztokholmu, zostały zerwane przez delegację północnokoreańską.