Caracale nie dla Polski

8 października 2016

Nie rezygnujemy z żadnego z programów modernizacyjnych, jednak mając na uwadze możliwości budżetowe, w pierwszej kolejności stawiamy na rozwój obrony przeciwlotniczej oraz Marynarki Wojennej. Wszystkie programy modernizacyjne dla wojska będą kontynuowane - poinformowało w czwartek Ministerstwo Obrony Narodowej. Inspektorat uzbrojenia cofnął zaproszenie ofertowe wysłane do producentów śmigłowców zadaniowych.

Nie jest tak, że można pójść, łamać wszystkie przepisy i kupić śmigłowiec - tłumaczył w radiu RMF FM były wiceszef MON Bartosz Kownacki pytany o deklaracje byłego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza w sprawie dostarczenia śmigłowców dla polskiego wojska. - Nie daliśmy rady - przyznał Kownacki. Zaznaczył jednak, że nie ze swojej winy, tylko ze względu na "obowiązujące w Polsce procedury" oraz "stanowiska firm".

Niedługo po tym, jak przez polskie media przetoczyła się burza związana z francuskimi H225M Caracal, ze strony MON padła ważna deklaracja w sprawie śmigłowców dla polskiego wojska. Nowy przetarg, rozpoczęty po zerwaniu rozmów z Francuzami w 2016 roku, zalicza kolejne opóźnienie.

Francuska minister obrony ostro skrytykowała system odpowiedzialny za utrzymanie w gotowości samolotów i śmigłowców. Sytuacja ma być na tyle zła, że ponad połowa sprzętu latającego nie lata, choć w ostatnich latach zwiększono wydatki na ich serwisowanie. W przypadku śmigłowców H225M Carcal do lotu ma być zdatny co czwarty. Czy to oznacza, że Polska miała kupić ciągle psujący się "złom"?

Nie ufam ludziom, którzy nie dotrzymują słowa. Antoni Macierewicz wielokrotnie nie dotrzymał słowa - mówił w "Kropce nad i" generał Roman Polko, były dowódca GROM, były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Odniósł się tak do pytania, czy Macierewicz powinien podać się do dymisji jako szef Ministerstwa Obrony Narodowej.

Wacław Berczyński nadal jest zatrudniony w Ministerstwie Obrony Narodowej - powiedział w czwartek poseł PO Cezary Tomczyk. Jak dodał, Berczyński brał udział w spotkaniu szefa ministerstwa obrony narodowej z ministrem obrony Francji w lutym 2016 roku, kiedy rozmawiano o sprawie śmigłowców. - Taki okres w przypadku eksperta nie budzi sensacji - odpowiada resort.

Minister sprawiedliwości był pytany na konferencji po posiedzeniu rządu, czy w związku z wezwaniem Donalda Tuska do prokuratury nie należałoby wezwać także Wacława Berczyńskiego na przesłuchanie. Zbigniew Ziobro zastrzegł, że nie dyktuje prokuratorom, kogo przesłuchać, ale nie wykluczył, że w związku z przetargiem na śmigłowce śledczy wezwą również byłego przewodniczącego podkomisji smoleńskiej.

Specjalnie na polecenie Macierewicza dla pana Berczyńskiego przywozi się 10 tysięcy stron poufnych dokumentów do MON - tak w "Kropce nad i" o dostępie do dokumentów w sprawie przetargu na śmigłowce opowiadał poseł PO Cezary Tomczyk. Zdaniem senatora PiS, Jana Marii Jackowskiego "istotą problemu są nieprawidłowości przy zakupie caracali".

- Wbrew temu, co mówią parlamentarzyści PO, pan doktor Berczyński, pan doktor Nowaczyk i pan Bartłomiej Misiewicz mieli wszystkie wymagane prawem dokumenty, żeby móc się zapoznać z archiwalną dokumentacją - powiedział sekretarz stanu w MON Michał Dworczyk. Zdaniem Marcina Kierwińskiego z PO wiceminister "nie doczytał" ustawy o dostępie do informacji niejawnych.

- Myślę, że pan Berczyński, który uciekł z Polski do Stanów Zjednoczonych, będąc urzędnikiem, przewodniczącym komisji państwowej do spraw tragedii smoleńskiej, dobrze wiedział, co robi - mówił w "Jeden na jeden" Jacek Rostowski były wicepremier i minister finansów.

Platforma Obywatelska daje prokuraturze 48 godzin, by z urzędu zajęła się sprawą ewentualnego przekroczenia uprawnień w pełnieniu obowiązków przez szefa MON Antoniego Macierewicza. Po wizycie w MON politycy PO informowali, że do akt związanych z postępowaniem na śmigłowce Caracal miał dostęp m.in. doktor Wacław Berczyński. Minister obrony zaprzecza. Z kolei jego zastępcy informowali, że były szef podkomisji smoleńskiej miał dostęp do "dokumentacji archiwalnej".

- Żadna z osób, które zostały wymienione przez posłów PO jako rzekomo mające wpływ na przebieg negocjacji offsetowych w sprawie caracali, nie miała nic wspólnego ani z dokumentacją dotyczącą postępowania, ani z samym postępowaniem - przekonywał w piątek wiceszef MON Michał Dworczyk. Niewiele wcześniej siedzibę resortu opuściło pięcioro posłów PO, którzy poinformowali, że do dokumentacji mieli dostęp Wacław Berczyński, Kazimierz Nowaczyk i Bartłomiej Misiewicz.

- Można postawić tezę, że w MON powstał alternatywny ośrodek decyzyjny, coś na kształt grupy trzymającej władzę, która poza oficjalnymi kanałami prowadziła nieformalny nadzór nad postępowaniem przetargowym dotyczącym caracali - powiedział w piątek Cezary Tomczyk. Wcześniej wraz z czterema innymi posłami PO zapoznawał się w siedzibie Ministerstwa Obrony Narodowej z dokumentami dotyczącymi przetargu.

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zapewnił w czwartek, że nikt z ministerstwa nie ingerował w negocjacje offsetowe w sprawie śmigłowców. Z kolei rzeczniczka resortu major Anna Pęzioł-Wójtowicz oświadczyła, że nie kopiowano tam niezgodnie z prawem dokumentów przetargowych.