TVN24 | Poznań

"Zuzia zadzwoniła na 112, ja krzyczałam: pomocy!". Uratowali tonącą kobietę

TVN24 | Poznań

Autor:
ww/gp
Źródło:
TVN24
Nastolatkowie uratowali tonącą kobietę. Wciągnęli ją na rower wodny
Nastolatkowie uratowali tonącą kobietę. Wciągnęli ją na rower wodnyTVN24
wideo 2/7
TVN24Nastolatkowie uratowali tonącą kobietę. Wciągnęli ją na rower wodny

Wybrali się nad jezioro Dzika Ochla w Zielonej Górze. Przemierzali je rowerem wodnym, kiedy nagle zobaczyli dryfującą na powierzchni kobietę. Nie dawała oznak życia, natychmiast zaczęli wzywać pomocy. - Nikt nie pomagał, wypłynąłem na jezioro, wyciągnęliśmy ją na rower wodny - relacjonuje Marcin. Dzięki niemu, Oliwii i Zuzannie udało się uratować tonącą kobietę. W stanie ciężkim trafiła do szpitala.

To było gorący poniedziałek, temperatura wynosiła ponad 30 stopni, pogoda zachęcała do kąpieli. 12-letnia Oliwia, 13-letnia Zuzanna i jej mama wybrały się na brzeg Dzikiej Ochli. Postanowiły wypożyczyć rower wodny i wypłynąć na jezioro. W pewnym momencie zauważyły na powierzchni wody coś, co je zaniepokoiło.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W INTERNECIE >>>

- Oliwia spytała: co to jest? Odpowiedziałam, że nie wiem. Kiedy okazało się, że to człowiek, byłam zszokowana - relacjonuje Zuzanna Matyja. - Moja mama zaczęła ją [kobietę - red.] trzymać, była bardzo ciężka - dodaje.

- Zuzia zadzwoniła na [numer alarmowy - red] sto dwanaście, ja krzyczałam: "pomocy!", żeby ktoś do nas przypłynął - dodaje Oliwia Kaczmarek.

Dziewczyny wezwały na miejsce służbynewslubuski.pl

"Nie potrafiłabym tak po prostu sobie odpłynąć"

Jako pierwszy dotarł do nich Marcin, który wybrał się tego dnia nad Dziką Ochlę ze znajomymi. - Dziewczyny krzyczały, więc wypłynąłem na jezioro. Chciałem pomóc. Wciągnęliśmy kobietę na rowerek wodny. Była cała blada, wręcz biała, miała przekrwione oczy - opisuje Marcin Myśliwiec. Sprawdził funkcje życiowe i natychmiast zaczął ją reanimować. Po chwili dopłynęli koledzy i cała grupa, wspólnymi siłami, dotarła do brzegu.

Tam czynności przejęli ratownicy medyczni.

Reanimacja kobiety odbyła się już na brzegu jezioranewslubuski.pl

Dziewczyny były bardzo zdenerwowane sytuacją. - Usiadłyśmy na ławce, płakałyśmy, całe się trzęsłyśmy - wspomina. Ale zgodnie z Zuzanną potwierdzają, że jeśli ponownie przydarzy im się podobna sytuacja, bez wahania znów ruszą z pomocą. - Wiedziałam, że muszę jej pomóc, nie potrafiłabym tak po prostu sobie odpłynąć. Nie mogłabym - mówi Zuzanna.

Po chwili działań służb ratunkowych udało się przywrócić akcję serca kobiety wyłowionej z wody, nieprzytomna trafiła do szpitala, była w stanie ciężkim.

Sprawą zajmuje się policja. - Kobietra nadal przebywa w szpitalu - relacjonuje podinsp. Małgorzata Barska, rzeczniczka policji w Zielonej Górze.

Dzięki reakcji Zuzanny, Marcina i Oliwii, oraz pomocy innych ludzi, kobieta przeżyłanewslubuski.pl

Autor:ww/gp

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: newslubuski.pl

Pozostałe wiadomości