Zastrzelił łosia, posiedzi rok?

Ne cichną echa kontrowersyjnego zastrzelenia łosia na warszawskim Ursusie. Cała Polska widziała film, na którym zwierzę w katuszach umiera po strzale łowczego. I natychmiast padły pytania: dlaczego zwierzęcia nie uśpił? Czy łoś był agresywny? Czy strzelający powinien był użyć ostrej amunicji w środku miasta? W specjalnym raporcie tvn24.pl podsumowanie informacji na ten temat. (tvn24.pl)
Zamiast go uśpić - zabili
Źródło zdj. gł.: TVN24.pl
Nawet rok więzienia grozi myśliwemu, który w maju zastrzelił łosia w warszawskim Ursusie. Bulwersujące zdjęcia egzekucji spokojnie zachowującego się zwierzęcia przysłał na Kontakt TVN24 nasz internauta.

Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut odstrzelenia dziko żyjącego zwierzęcia. - Krzysztof G. złożył obszerne wyjaśnienia. Nie przyznaje się do winy. Prokuratura nie zastosowała wobec niego żadnych środków zapobiegawczych - poinformował prokurator Mateusz Martyniuk.

Łoś został zastrzelony 12 maja nad ranem. Mieszkańcy Ursusa zauważyli zwierzę spacerujące ulicami miasta i powiadomili straż miejską. Ta wezwała łowczego, który jednak nie uśpił zwierzęcia, a zastrzelił ostrą amunicją.

Powodem tej decyzji miało być to, że zwierzę było agresywne i mogło stanowić zagrożenie dla ludzi. Według myśliwego łoś miał przerwać kordon policji i biec w kierunku osiedla. Jednak - co wyraźnie widać było na filmie przesłanym przez naszego internautę - łoś spokojnie chodził po tamtejszym skwerze.

Na miejscu nie było też weterynarza. Straż miejska tłumaczyła, że nie zdążył dojechać.

Przeczytaj raport o odstrzeleniu łosia

kaw//gak

Źródło: PAP, Kontakt 24

Czytaj także: