"Mniej więcej w okolicach 30-40 dnia". Sąd Najwyższy o rozstrzyganiu protestów wyborczych

Polska

Procedura rozpatrywania protestów wyborczych przez Sąd Najwyższytvn24
wideo 2/35

Joanna Lemańska, prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego w rozmowie z TVN24 objaśniała procedurę rozpoznawania protestów wyborczych. Jak mówiła, rozstrzygnięcia powinniśmy się spodziewać najpóźniej "mniej więcej w okolicach 30-40 dnia". Komunikat w sprawie przebiegu procedury rozpatrywania protestów wyborczych zamieścił na swojej stronie internetowej Sąd Najwyższy.

"Protesty przeciwko ważności wyborów do Sejmu Rzeczypospolitej i do Senatu Rzeczypospolitej wnosi się do Sądu Najwyższego na piśmie w terminie 7 dni od dnia ogłoszenia wyników wyborów przez Państwową Komisję Wyborczą w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej" - czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej Sądu Najwyższego.

CZYTAJ CAŁY KOMUNIKAT SĄDU NAJWYŻSZEGO >

Do środy rano wpłynęły do Sądu Najwyższego 62 protesty wyborcze. Wnioski te SN ma rozpatrzyć w ciągu 90 dni. Sprawę protestów monitoruje misja Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Joanna Lemańska w rozmowie z reporterką TVN24 tłumaczyła, jak wygląda ta procedura w praktyce.

- W momencie kiedy wpływają protesty do Sądu Najwyższego, one w pierwszej kolejności rozpatrywane są z punktu widzenia spełnienia warunków formalnych, wstępnych - zaznaczyła.

- Następnie przez składy trzyosobowe sprawdzane jest, czy spełnione są wszystkie wymagania stawiane przez Kodeks wyborczy, w szczególności czy taki protest zawiera zarzut, dowody na poparcie zarzutu, czy został złożony przez osobę do tego uprawnioną - wymieniała.

"Sąd Najwyższy rozpatruje protesty w składzie 3 sędziów, w postępowaniu nieprocesowym, którego uczestnikami są wnoszący protest, przewodniczący właściwej komisji wyborczej albo jego zastępca (w praktyce Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej oraz przewodniczący właściwej Okręgowej Komisji Wyborczej) i Prokurator Generalny" - wyjaśniał Sąd Najwyższy w komunikacie.

Gdy nie są spełnione te wymagania, wówczas - jak mówiła Lemańska - protest jest pozostawiany bez dalszego biegu. - Wieloletnia praktyka wskazuje, że większość protestów, już na tym etapie, jest pozostawianych bez dalszego biegu - podkreśliła prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Protest spełnia wstępne wymagania. Co dalej?

Jeżeli powyższe wymagania są spełnione, wówczas proces rozpatrywany jest merytorycznie.

W zależności od okoliczności sprawy może być konieczność zbadania dowodów w sprawie. O tym decyduje zawsze skład orzekający. Dowodami w sprawie może być przesłuchanie świadków lub oględziny kart.

Lemańska przypomniała, że zazwyczaj w sytuacji oględzin kart Sąd Najwyższy zwracał się w trybie pomocy sądowej do sądu niższej instancji. - Wówczas ten sąd proceduje na posiedzeniu jawnym, bo zawsze w prośbach o przeprowadzenie takiego dowodu było wskazanie, że dowód powinien być przeprowadzony na posiedzeniu jawnym - powiedziała.

- W takiej sytuacji, jeżeli mamy posiedzenie jawne, to biorą w nich udział uczestnicy postępowania [wnoszący protest - przyp. red.], przewodniczący PKW i przewodniczący właściwej komisji wyborczej [na ogół jest to komisja okręgowa - przyp. red.] i jak najbardziej jest dostępny dla publiczności i dla mediów.

Izba "w stałym kontakcie" z OBWE

Prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, zapytana o kontrolę OBWE w sprawie wyborów parlamentarnych, oświadczyła, że Izba jest z OBWE "w stałym kontakcie".

- Nie są to pierwsze wybory, które rozpatruje Izba, ponieważ zajmowaliśmy się już wyborami do europarlamentu i już wtedy byliśmy w kontakcie z OBWE. Przed tymi wyborami odbyło się spotkanie z panem ambasadorem i innymi przedstawicielami misji, tutaj w Sądzie Najwyższym - przypomniała.

Lemańska dodała, że OBWE zwróciło się do Sądu z prośbą o informacje w sprawie protestów.

- Taka informacja została już przygotowana, jak również poproszono o to, żeby była do nich przekazywana informacja o wszystkich posiedzeniach jawnych. Taka informacja będzie udostępniania - poinformowała.

Obecność obserwatorów przy liczeniu głosów

Krzysztof Sobolewski, pełnomocnik Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość w jednym z wniosków (dotyczącym okręgu nr 100) przytoczył dane PKW, z których wynika, że różnica głosów między kandydatem KO a kandydatem PiS wyniosła 320 głosów, co stanowi 0,23 procent wszystkich głosów oddanych w tym okręgu. Sobolewski zwrócił też uwagę, że oddano 3344 głosów zakwalifikowanych jako nieważne.

PiS chce przeliczenia głosów w senackim okręgu nr 100tvn24

Czy podczas liczenia głosów nieważnych lub sprawdzania kart do głosowania, będą mogli być obecni przedstawiciele organizacji międzynarodowych lub podmiotów niezależnych?

Lemańska odpowiedziała, że podczas oględzin kart na posiedzeniu jawnym, "jak najbardziej jest to dostępne".

- Mamy obserwatorów społecznych. Każda organizacja czy stowarzyszenie, która za cel ma kwestię demokracji, społeczeństwa obywatelskiego czy ochrony praw człowieka, może takiego obserwatora społecznego wskazać - tłumaczyła.

Zapytana o to, czy zasadne jest wnosić protest wyborczy na podstawie niewielkiej różnicy głosów, odpowiedziała, że będzie to podlegało ocenie składu orzekającego.

W tych okręgach PiS chce ponownego przeliczenia głosówTVN 24

"Mniej więcej w okolicach 30-40 dnia"

"Etap merytorycznego rozpoznania protestu kończy się wydaniem przez Sąd Najwyższy, w formie postanowienia, opinii w sprawie protestu. Opinia zawiera ustalenia co do zasadności zarzutów protestu - Sąd Najwyższy może wyrazić opinię, że protest jest niezasadny, bądź że jest on zasadny. W przypadku wyrażenia opinii o zasadności zarzutów protestu Sąd Najwyższy wskazuje, czy stwierdzone nieprawidłowości miały lub nie wpływ na wynik wyborów. Średni czas rozpoznania protestu w przypadku wyborów do Parlamentu Europejskiego, przeprowadzonych w 2019 r., wynosił około 30 dni" - czytamy w komunikacie opublikowanym w środę na stronie Sądu Najwyższego.

CZYTAJ CAŁY KOMUNIKAT SĄDU NAJWYŻSZEGO >

Lemańska, mówiąc o możliwym terminie rozpatrzenia protestów powiedziała, że wstępna kontrola trwa z reguły od 10 do 20 dni. - Gdyby w jakiejś sprawie była konieczność przeprowadzenia dowodu, to jest to mniej więcej w okolicach 30-40 dnia - sprecyzowała.

"Po rozpoznaniu wszystkich protestów wyborczych Sąd Najwyższy w składzie całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez Państwową Komisję Wyborczą oraz opinii wydanych w wyniku rozpoznania protestów, rozstrzyga o ważności wyborów oraz o ważności wyboru posła lub senatora, przeciwko któremu wniesiono protest. To rozstrzygnięcie przybiera formę uchwały, która wydawana jest nie później niż w 90 dniu po dniu wyborów, na posiedzeniu jawnym z udziałem Prokuratora Generalnego i Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej. W posiedzeniu jawnym mogą uczestniczyć przedstawiciele mediów, a także publiczność" - napisał Sąd Najwyższy w komunikacie na swojej stronie internetowej.

Autor: akw//now//kwoj / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: