Polska

Warszawa ma najpiękniejszą stację metra na świecie

Polska

Aktualizacja:

Plac Wilsona jest najpiękniejszą stacją metra na świecie - tak zdecydowali specjaliści z kilkudziesięciu krajów, którzy właśnie zakończyli konferencję MetroRail 2008 w Kopenhadze.

Długość nie zawsze się liczy

Może warszawskie metro nie rozwiązuje idealnie wszystkich komunikacyjnych problemów stolicy, może nie jest też najdłuższe na świecie, ale przecież długość nie zawsze ma znaczenie...

Czasem liczy się jakość i tak jest właśnie w przypadku podziemnej kolejki w Warszawie. Ponad ośmiuset ekspertów z całego świata obradujących na najważniejszej w branży konferencji MetroRail 2008 nie miała wątpliwości. To właśnie stacja metra Plac Wilsona na warszawskim Żoliborzu jest ich zdaniem najpiękniejsza na świecie.

Jej największymi rywalami były stacje w Vancouver, Madrycie i Kopenhadze ale ostatecznie to właśnie warszawski przystanek metra wygrał rywalizację.

Jedyny taki świetlik

Stacja metra Plac Wilsona rzeczywiście jest wyjątkowa. Wejścia na stację przypominają płaczące wierzby - ale z betonu i szkła. Największa niespodzianka znajduje się na samym peronie. Nad głowami pasażerów mieni się tu ogromny świetlik w kształcie elipsy.

W zależności od pory dnia, kolory mają przypominać o dniu, nocy, świcie czy wieczorze. Ulubionymi kombinacjami warszawiaków są zestawy różowo niebieskie i żółto zielone.

Teraz czas na motyle

Oddaną do użytku w 2005 roku, stację Plac Wilsona projektował architekt Andrzej Chołdzyński. Ten sam architekt projektuje teraz całą drugą linię warszawskiego metra. Jak mówi, teraz dopiero będzie miał pole do popisu.

Z lotu ptaka wejścia do stacji drugiej nitki podziemnej kolejki wyglądać mają jak stado kolorowych motyli. Co więcej z okien wagonów zamiast patrzeć na czarny tunel podziwiać mamy jedyną taką na świecie specjalnie zaprojektowaną galerię sztuki współczesnej.

"W" jak Wojciech

Dość częstym problemem jest wymowa nazwy stacji Plac Wilsona. Wiele osób nie wie czy należy mówić Plac Wilsona przez "Ł" czy Plac Wilsona przez "W". Tradycyjną warszawską wersją jest jednak wymowa przez "W" jak Wojciech. Jak zauważają najstarsi Żoliborzanie tak mówiło się tu już przed wojną.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Życie Warszawy