RPO: ciągle nie mam raportu Pitery. To arogancja!

 
Spór o raport CBA
Źródło zdj. gł.: TVN24
-To przykład wysoko posuniętej arogancji władzy - denerwuje się Janusz Kochanowski, przypominając, że ciągle nie dostał raportu Julii Pitery ws. CBA. RPO zwraca się o interwencje do szefa komisji sprawiedliwości Ryszarda Kalisza. Sama Pitera pozostaje niewzruszona: -Niech RPO przestanie absorbować sobą wszystkie instytucje w państwie - radzi.

Kochanowski zwraca uwagę, że mimo iż zwracał się o udostępnienie mu raportu dokumentu już w styczniu 2008 r., do tej pory go nie otrzymał.

- To przykład wysoko posuniętej arogancji władzy i niezrozumienia, że sekretarzem się bywa, a obywatelem, który ma określone prawa, jest się stale - powiedział Kochanowski. Jak dodał, nie chodzi mu o samą treść materiału, a o "zasadę" oraz to, aby takie przypadki odmawiania RPO dostępu do dokumentów w przyszłości się nie zdarzały.

Gdy po raz kolejny pisze się o podejrzeniach dotyczących działalności Biura, RPO znów zwraca się o raport z dotyczącego tej działalności dochodzenia Pitery. Tym razem zwraca się o pomoc do Ryszarda Kalisza.

Kalisz: ustalmy czy ten raport istnieje

- Będziemy musieli wystąpić do pani Pitery z pytaniem czy taki raport w ogóle jest czy go nie ma; czy jest spisany. Będziemy w tej sprawie prowadzić korespondencje. Ja tu nie widzę innego sposobu działania jak tylko zgodnie z prawem, poprzez wystąpienie do pani minister Pitery - powiedział dziennikarzom Ryszard Kalisz.

"Niech RPO przestanie absorbować sobą instytucje"

-Chciałabym aby pan Kochanowski przeczytał ustawę o dostępie do informacji niejawnych i przestał absorbować swoją osobą wszystkie instytucje w państwie - odpowiada wywoana do tablicy Julia Pitera. - Warto, żeby znał przepisy- dodaje.

Pitera przekazała premierowi Donaldowi Tuskowi materiał dotyczący działalności CBA w połowie grudnia ubiegłego roku. W lutym na posiedzeniu sejmowej komisji tłumaczyła, że raport jest jedynie notatką powstałą w formie elektronicznej, nie ma podpisu, ani tytułu, nie posiada też oznaczeń kancelaryjnych.

JESZCZE W LUTYM RAPORT BYŁ, WEDŁUG PITERY, TYLKO NOTATKĄ

W kwietniu Pitera informowała, że raport jest oficjalnym dokumentem opatrzonym klauzulą "tajne" i przechowywanym w kancelarii tajnej. Od początku nie chciała podawać żadnych jego szczegółów twierdząc, "że jest materiałem pomocniczym, przygotowanym dla premiera, a nie informacją publiczną".

W KWIETNIU STAŁ SIĘ TAJNYM DOKUMENTEM

Pytana czy w związku z tym osoby, które mają dostęp do tajnych informacji, będą mogły przeczytać raport odpowiedziała: -Jeżeli wydam zgodę - i odmówiła przekazania go Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

kaw/korv

Źródło: PAP, tvn24.pl

Czytaj także: