Prokuratura: żaden polityk nie jest podejrzany

Prokuratura prowadzi śledztwo ws. powoływania się na wpływy w resorcie infrastruktury
Prokuratura prowadzi śledztwo ws. powoływania się na wpływy w resorcie infrastruktury
Źródło: tvn24
- Działania prokuratury w śledztwie w sprawie powoływania się na wpływy w resorcie infrastruktury nie mają żadnego związku z wydarzeniami politycznymi - oznajmił rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zbigniew Jaskólski. Dodał, że żaden polityk ani żadna osoba pełniąca funkcje publiczne nie jest podejrzanym w tej sprawie. Tłumaczył, że trwa analiza materiałów zgromadzonych po czwartkowych przeszukaniach, których dokonano w 15 miejscach w kraju.

W ramach śledztwa wszczętego w tym roku i prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie dwóm biznesmenom z branży paliwowej z Leżajska przedstawiono zarzuty powoływania się na wpływy w resorcie infrastruktury, w zamian za korzyść majątkową lub osobistą.

Prokuratorzy i funkcjonariusze CBA przeszukali w czwartek pokój szefa klubu PSL Jana Burego w hotelu poselskim oraz jego biuro w Rzeszowie. Także w czwartek agenci CBA weszli do gabinetu szefowej rzeszowskiej prokuratury apelacyjnej prok. Anny Habało. W piątek Prokuratura Generalna poinformowała, że prok. Habało została zawieszona w czynnościach.

Przeszukania w 15 miejscach

Zbigniew Jaskólski poinformował na piątkowej konferencji prasowej, że od poniedziałku trwała analiza kluczowego materiału dowodowego zgromadzonego w śledztwie. Stąd w czwartek przeprowadzono kolejne przeszukania. - Przeprowadzono je niemal jednocześnie w 15 miejscach w kraju - poinformował. Nie chciał ujawnić, czy przeszukań dokonano tylko w Warszawie i na Podkarpaciu. Dodał jedynie, że zostały one sprawnie przeprowadzone, a obecnie trwa analiza zgromadzonych dokumentów.

Jaskólski przyznał, że czwartkowe przeszukanie dotyczyło także "wysoko postawionego działacza PSL-u".

Powołując się na dobro śledztwa nie chciał powiedzieć, czy ustalono, że sprawie doszło do wręczenia komukolwiek korzyści majątkowej i ewentualnie w jakiej kwocie. Podkreślił, że sprawa ma charakter rozwojowy.

"Prokurator nie kieruje się kalendarzem wydarzeń politycznych"

Wcześniej w komunikacie prasowym Jaskólski podkreślił, że "prokurator planując i przeprowadzając czynności procesowe nie kieruje się kalendarzem bieżących wydarzeń politycznych kraju, a jego podstawowym zadaniem jest dbanie o dobro prowadzonego postępowania przygotowawczego, w tym o sprawne i skuteczne zabezpieczenie materiału dowodowego w danej sprawie".

Jaskólski potwierdził, że przeszukania dotyczyły m.in. b. rzeszowskiego prokuratora Zbigniewa Niezgody oraz b. szefa rzeszowskiej delegatury UOP. Prokuratura nie ujawnia jego danych ani tego, co obecnie robi - UOP nie istnieje od 2002 r.

Biznesmeni z zarzutami

Prok. Jaskólski powiedział, że prowadzone we współpracy z CBA śledztwo toczy się obecnie przeciwko dwóm osobom: podkarpackim biznesmenom z branży paliwowej, podejrzanym o płatną protekcję, czyli powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych lub samorządowych, w zamian za przyjęcie (lub przynajmniej obietnicę przyjęcia) korzyści majątkowej lub osobistej. Grozi za to kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Prawo mówi, że można być skazanym za takie przestępstwo nawet, jeżeli w rzeczywistości takich wpływów się nie ma, a osoby, na które się powołuje, nic o tym nie wiedzą - wystarczy wywołanie wrażenia o posiadaniu takich wpływów.- Żaden polityk ani żadna osoba pełniąca funkcje publiczne nie jest podejrzanym w tej sprawie - podkreślił Jaskólski.

Autor: db / Źródło: tvn24

Czytaj także: