Zdaniem Ludwika Dorna, wypowiedzi Bronisława Komorowskiego w sprawie incydentu w Gruzji, "zadziwiająco współbrzmiały z wypowiedziami szefa dyplomacji Federacji Rosyjskiej Siegrieja Ławrowa". Według Dorna, Komorowski zhańbił w ten sposób stanowisko marszałka Sejmu. - Ale ja podstaw do formułowania zarzutów o jego związkach z Rosjanami nie mam - zaznaczył Dorn.
"Podłość!"
Insynuacje szefa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego o tego typu właśnie związkach, szef klubu PO Zbigniew Chlebowski uznał za "podłość". Po chwili dodał jednak, że w jego ocenie cała sprawa jest inicjatywą czysto polityczną i nie należy przykładać do niej wielkiej wagi.
Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz Napieralski uważa natomiast, że w Sejmie nie mieliśmy do czynienia z debatą nad odwołaniem marszałka, a "żenującą kłótnią". Dodał też, że jego zdaniem, była ona konsekwencją poparcia przez PO ustawy lustracyjnej w poprzedniej kadencji Sejmu. - Padliście właśnie jej ofiarą. Ofiarą teorii spiskowych - uważa Napieralski.
Źródło: tvn24