Migalski, który sam kilka tygodni temu stracił prawo do występowania jako europoseł pod szyldem PiS, w bardzo ostrych słowach zdiagnozował w "Faktach po Faktach" to, co dzieje się teraz w PiS i dlaczego z klubu tej partii odchodzi poseł Jan Ołdakowski.
- Nie chce być w funduszu emerytalnym Jarosława Kaczyńskiego zarządzanego przez Zbigniewa Ziobrę - stwierdził Migalski.
W jego opinii, usunięcie z PiS Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Elżbiety Jakubiak oznacza, że partia nie chce wygrywać wyborów, iść w kierunku centrum i umiarkowanych wyborców. - Szkoda PiS, szkoda wyborców PiS, szkoda Polski - oświadczył europoseł, podkreślając, że PiS - faktycznie zarządzane przez Ziobrę, z jedynie formalnym przywództwem Kaczyńskiego - skazuje się na pozycję rozdętego LPR.
Znaleźli winnych
Zdaniem Migalskiego, to co się dzieje w PiS, nie jest strategią prezesa PiS, która ma go przywrócić do władzy lecz działanie, które jest podporządkowane jednemu: mieć bezpieczną starość pod skrzydłami Ziobry.
Dlatego europoseł nie ma wątpliwości, że będą kolejne ofiary, bo w PiS trwa noc długich noży. - Wysłane za nimi komando już ich dopada - stwierdził Migalski, zastrzegając jednocześnie, że to metafora.
W jego opinii moment na usunięcie posłanek nie został wybrany przypadkowo. - PiS wie, że przegra wybory, trzeba było znaleźć kogoś, kogo będzie można obciążyć tą klęską - powiedział Migalski, dodając, że temu, iż PiS przegra wybory są winni: Kaczyński, Ziobro, Kurski, Błaszczak.
Kaczyński na emeryturę
O powiedzenie prawdy o prezesie PiS zaapelowali do wyrzuconych posłanek politycy PO i SLD. - Powinniśmy zaprosić obie panie do bloku, który miałby odsunąć Jarosława Kaczyńskiego. Pozwólmy mu odejść na emeryturę, ktoś powie zasłużoną, ktoś inny, że nie. I nie rozpaczajmy nad tym - powiedział europoseł SLD.
I dodał: - Dziś trzeba uświadomić społeczeństwu, że Jarosław Kaczyński jest złym człowiekiem. Obie posłanki powinny publicznie opowiadać, jaki jest prezes PiS. W kampanii prezydenckiej zachwycały się nim i powtarzały, że jest wspaniałym mężczyzną, politykiem, patriotą. Wiemy, że to nieprawda.
Potem doprecyzował, że jeśli Kluzik-Rostkowska i Jakubiak powiedzą prawdę o Kaczyńskim, będzie to oznaczało, że są w jednym bloku z tymi wszystkimi politykami, którzy chcą odsunąć Kaczyńskiego.
To tylko pozytywne wibracje
Wtórował mu Halicki. - Kaczyński - w kampanii, którą prowadziła Kluzik-Rostkowska - wykorzystał po prostu twarze popularnych osób, które pracowały na rzecz porozumienia polsko-polskiego - stwierdził. I dlatego - w jego opinii - te osoby powinny przyznać, że autoryzowały prezesa PiS takiego, jakim nigdy nie był.
Halicki zaprzeczył, by Kluzik-Rostkowska i Jakubiak miały być przyjęte do klubu PO. - Musiałyby diametralnie zmienić swój pogląd, ciężko mi sobie wyobrazić je w PO - podkreślił. Dodając, że zaproszenie, z którym pospiesznie wystąpił do Kluzik-Rostkowskiej szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz było podyktowane emocjami. - Między śląskimi posłami są pozytywne emocje - stwierdził Halicki.
Również szef klubu PSL Stanisław Żelichowski wykluczył, by jego partia zapraszała posłanki, gdyż jak się wyraził zapraszać można piłkarza z jednego klubu piłkarskiego do drugiego, a w partii jest inaczej, bo każda ma swój program. - Sprawa jest złożona, to polityka interesów, muszą same dojść do wniosku, że w ich interesie będzie przestrzeganie programu - powiedział Żelichowski, jednocześnie dyplomatycznie deklarując, że PSL jest otwarte na rozmowy.
Źródło: tvn24