"Najpierw parada, potem - adopcja"

Spór o Paradę Równości
Spór o Paradę Równości
Źródło wideo: Spór o Paradę Równości\TVN24
Źródło zdj. gł.: Spór o Paradę Równości\TVN24
Kochaj, żyj, bądź – pod tym hasłem ulicami Warszawy przejdzie Parada Równości. – Zaczyna się od parad, kończy na adopcji dzieci przez homoseksualistów – stwierdził w TVN24 Konrad Bonisławski z Młodzieży Wszechpolskiej. Jego zdaniem „zboczeńcy” powinni mieć zakaz demonstracji.

- Mamy prawo żyć takimi, jak jesteśmy, kochać tego, kogo chcemy i być sobą – argumentuje Tomasz Bączkowski z Fundacji Równości. – Tego prawa odmawiają nam nasi przeciwnicy – dodał.

Dlaczego? Wyjaśnił Bonisławski: - Nie uważam, by homoseksualiści i inni zboczeńcy mieli prawo manifestować swoje zboczenie na ulicach - stwierdził. – Kto ustalił, że to zboczenie? – dopytywał dziennikarz. - Oczywiście że jest to zbocznie, jeszcze jakiś czas temu WHO uważała to za zboczenie. To jest moje odczucie, ja jako katolik tak uważam – wyjaśnił Wszechpolak.

Według niego homoseksualiści „nie są ofiarami żadnej nagonki”, a „władze państwa czy miasta nie powinny pozwalać na tego typu obsceniczności na ulicach i po prostu zabronić takich parad”.

Trzy kroki "homoseksualnej ofensywy"

Pytany, czy obawia się o swoje bezpieczeństwo podczas parady równości, Bączkowski stwierdził: - Boję się jako organizator o bezpieczeństwo uczestników, bo to w nas zawsze leciały kamienie, butelki czy jajka.

Zdaniem Bonisławskiego jednak, parada to dopiero początek homoseksualnej ofensywy. – To nie jest tylko manifestacja. Kryje się za tym taktyka trzech kroków. Najpierw ci ludzie chcą rzekomo tylko manifestować, potem domagają się praw cywilnych do zawierania tej parodii ślubów, później – adopcji dzieci – przekonywał.

Bączkowski zaprzeczył, jakoby miał podobne plany. - Nie ma żadnych trzech kroków. A przez analogię mógłbym przypomnieć inną taktykę trzech kroków z państwa strony, która też miała już miejsce w historii. Najpierw nawołuje się do nienawiści, potem bije, a na końcu wysyła do gazu – odbił piłeczkę organizator parady.

Prowokacja? Jaka prowokacja?

Bonisławski nie pozostał dłużny. - Ja na takiej samej zasadzie mógłbym powiedzieć, że pan ma coś wspólnego z nazistami, bo niektórzy z nich byli homoseksualistami – stwierdził.

Pytani, czy obie strony – parada i kontrparada – stosują wobec siebie prowokacje, by zaistnieć w mediach, obaj zgodnie zaprzeczyli. - Organizujemy paradę. To święto równości, nasze święto, wesoły przemarsz. Każdy ma prawo demonstrować. Nie chcemy żadnej prowokacji – zapewnił Bączkowski.

- A my po prostu wyrażamy swój sprzeciw i przywiązanie do pewnych wartości kultury łacińskiej – stwierdził Wszechopolak.

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: