Miał być węzeł w lipcu. Jest kolejna afera

 
Kolejne opóźnienia budowy węzła Sośnica
Źródło: fot. tvn24
Śląska policja i prokuratura sprawdzają, czy na budowie największego w Europie Środkowej węzła autostradowego - węzła Sośnica - doszło do nadużyć. Podejrzewają, że do budowy drogi użyto nieodpowiednio przygotowanych surowców. A to miało przynieść milionowe zyski.

Jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna", chodzi o wysypywanie bezpośrednio na nasypy autostradowe tak zwanych UPS, bez uprzedniej obróbki i uszlachetnienia. UPS, to uboczny produkt spalania. Jedna z firm podwykonawczych węzła Sośnica odbierała go ze śląskich elektrowni.

– Obserwowaliśmy z ukrycia ciężarówki, dokumentowaliśmy to filmami. Przesłuchiwani przez nas kierowcy potwierdzają proceder w zeznaniach – mówi "DGP" jeden z funkcjonariuszy. Firma na każdej tonie pyłu miała zarobić kilkadziesiąt złotych, a wysypała go nawet kilkaset tysięcy ton - pisze "DGP".

Naprędce konstruowali instalację

W siedzibie wspomnianego podwykonawcy policjanci znaleźli w pośpiechu konstruowaną instalację, w której rzekomo mieszano odpady z elektrowni z innymi substancjami. Podwykonawca nie zdążył jednak podłączyć maszyn do stałego źródła prądu - czytamy.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nałożył na firmę karę finansową. Śledczy badają sprawę pod kątem poświadczenia nieprawdy przez firmę. - Analizujemy kilkadziesiąt kilogramów dokumentów tej spółki, trwają też przesłuchania około tysiąca świadków - mówi gazecie rzecznik śląskiej policji podinsp. Andrzej Gąska.

Słaba droga? Biegli sprawdzą

Użycie nieprzerobionego materiału może spowodować, że podbudowa drogi będzie zbyt słaba. – Nie wiem, jak jest w tym przypadku, ale nieuszlachetnione UPS-y pod wpływem wody zmieniają się w substancję przypominającą beton. Pod naciskiem aut będzie on pękał, niszcząc nawierzchnię – komentuje dla "DGP" materiałoznawca z Akademii Górniczo-Hutniczej. Dodatkowo taka podbudowa może stwarzać zagrożenie dla środowiska.

Jednak rzecznik śląskiej policji zaznacza: - Trwają przymiarki i uzgodnienia z prokuraturą o ewentualnym pobraniu próbek z niektórych miejsc, wskazywanych podczas przesłuchań. Na razie nie jest pewne, czy użycie nieprzetworzonego materiału będzie zagrożeniem.

Ekspertyzy w tej sprawie przeprowadzą na zlecenie śledczych biegli, niezależni od generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która nadzoruje inwestycje.

Dokumenty są w porządku

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w przesłanym w poniedziałek PAP komunikacie poinformowała, że wszystkie materiały wykorzystane do budowy węzła były zgodne z niezbędnymi normami technicznymi.

"W ramach prowadzonych prac związanych z budową nasypów na węźle wykorzystywane były dodatki uszlachetniające, które zostały zaakceptowane i posiadają stosowne dokumenty na ich zastosowanie w budownictwie" Komunikat GDDiA

Według Dyrekcji, prace wykonywane były przy użyciu zatwierdzonych przez nadzór inwestorski (konsorcjum Arcadis i Mott Mc Donald) materiałów i zgodnie z zatwierdzoną technologią. - Zgodnie z informacją potwierdzoną przez nadzór żadna z warstw budowanej autostrady A1 nie była wykonana z pyłów - czytamy w komunikacie. GDDKiA deklaruje pełną wolę współpracy z policją w celu wyjaśnienia sprawy i rozwianie ewentualnych wątpliwości związanych z wykorzystaniem konkretnych materiałów budowlanych do budowy węzła "Sośnica".

Afera pogania aferę

Jeśli prokuratorzy potwierdzą podejrzenia, będzie to już druga potężna afera związana z budową autostrad na Śląsku.

W sierpniu policjanci urządzili zasadzkę na podwykonawców autostrady A1. Zatrzymali osiem osób w związku z nieprawidłowościami przy jej budowie.

Węzeł w Sośnicy miał być gotowy w lipcu. Jak podkreślił Gąska, policjanci w toku dochodzenia nie wykonywali na budowie węzła jakichkolwiek czynności. Więc śledztwo nie jest przyczyną opóźnienia.

Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna", PAP

Czytaj także: