Kontrowersje wokół głosowania nad ustawą budżetową. "Tu pan prezydent ma wątpliwości"

Polska

tvn24Marek Magierowski w "Faktach po Faktach"

- Dla pana prezydenta najważniejsze jest, żeby opozycja parlamentarna, liderzy partii obecnych w parlamencie nie nakręcali tej retoryki, która się pojawia na ulicach - mówił w "Faktach po Faktach" Marek Magierowski, dyrektor biura prasowego w kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy.

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu protestują posłowie opozycji. Marszałek Sejmu wznowił wówczas obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową Opozycja uważa, że głosowania były nielegalne. W wywiadzie dla tygodnika "wSieci" prezes PiS Jarosław Kaczyński nazwał protest opozycji próbą puczu.

- Pan prezydent nie używa aż tak dosadnych określeń - zastrzegł Magierowski. Dodał, że nie będzie w imieniu prezydenta oceniał słów prezesa PiS.

- Ja mogę tylko powiedzieć, że pan prezydent uważa, że zachowania opozycji z ostatnich dni są co najmniej dziwne, jeśli nie niebezpieczne dla procesu demokratycznego. Czy możemy mówić o puczu? Trudno powiedzieć - ocenił gość "Faktów po Faktach".

- Dla pana prezydenta najważniejsze jest, żeby ta opozycja parlamentarna, liderzy partii obecnych w parlamencie, także nie nakręcali tej retoryki, która się pojawia na ulicach - dodał dyrektor biura prasowego kancelarii prezydenta.

Magierowski podkreślił, że prezydent Duda jako pierwszy zainicjował rundę negocjacji i mediacji w celu zażegnanie kryzysu sejmowego.

Dopytywany, czy prezydent będzie kontynuował próby rozwiązania problemu, Magierowski odpowiedział: - Jeśli będzie taka potrzeba, pan prezydent jest gotów włączać się w rozmowy z liderami partyjnymi.

Jak jednak dodał, kryzys musi zostać rozwiązany w parlamencie, ponieważ prezydent nie ma ku temu prerogatyw.

"Prezydent uważa, że zachowania opozycji z ostatnich dni są co najmniej dziwne, jeśli nie niebezpieczne"tvn24

Kontrowersyjne głosowania

Magierowski był pytany, czy prezydent ma wątpliwości co do głosowania na Sali Kolumnowej. Jak wyjaśniał gość "Faktów po Faktach", prezydent uznał wyjaśnienia marszałka Marka Kuchcińskiego w sprawie głosowań za wiarygodne, dlatego podpisał ustawę dezubekizacyjną. Jak jednak podkreślił, istnieje zasadnicza różnica między ustawą dezubekizacyjną a ustawą budżetową.

- Tuż po tym, jak marszałek Kuchciński przysłał do prezydenta Dudy swoje odpowiedzi (w sprawie głosowań w Sali Kolumnowej - red.) pojawiły się nowe nagrania i okoliczności (w sprawie głosowania nad budżetem - red.) - mówił Magierowski.

Dopytywany, czy prezydent ma wątpliwości w sprawie głosowania nad ustawą budżetową, Magierowski przyznał: "tu pan prezydent ma wątpliwości".

- Prezydent ma czas na to, żeby to rzeczywiście dokładnie sprawdzić. Zasięgał opinii, m.in. w swoim Biurze Prawa i Ustroju na temat tego głosowania - poinformował dyrektor biura prasowego kancelarii prezydenta. - Prezydent wysłał list do marszałka Kuchcińskiego z prośbą o wyjaśnienia dotyczące dwóch kwestii – kworum oraz tego, czy wszyscy posłowie, którzy chcieli uczestniczyć w głosowaniach, zostali do nich dopuszczeni. Marszałek przysłał odpowiedź. Odpowiedź na oba pytania brzmiała "tak". Prezydent uznał te wyjaśnienia za wiarygodne - dodał Magierowski.

Zauważył jednak, że "wszystkie zarzuty opozycji, które słyszymy od dwóch tygodni, dotyczą głosowania nad ustawą budżetową". - Także podczas mediacji, które prezydent zainicjował po tym zamieszaniu podczas głosowania w Sejmie, liderzy opozycji podnosili tylko ten problem. Prezydent uznał, że w przypadku ustawy dezubekizacyjnej wszystko odbyło się lege artis. W wypadku głosowania nad tą ustawą było kworum - podkreślił Marek Magierowski.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "FAKTY PO FAKTACH"

Autor: mw//rzw / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: