Jak nieoficjalnie dowiedział się "Nasz Dziennik", w trakcie śledztwa analizowane jest też działanie prokuratorów, którzy na różnych etapach postępowania dopuścili się licznych nieprawidłowości. Jednak nie chodzi tylko o błędy w śledztwie, ale również o sprawdzenie, czy ze strony organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości nie dochodziło do nadużywania władzy celem zastraszenia rodziny Olewników.
Bowiem to właśnie nie policjanci, ale prokuratorzy mają możliwość zlecenia przeprowadzenia kontroli skarbowych i podatkowych, do jakich w sposób wręcz zmasowany doszło w przedsiębiorstwie Olewników. Zdaniem rodziny Olewników, faktycznego pomysłodawcy i szefa całej akcji należy szukać bardzo wysoko.