Posłowie domagają się dokumentów z CBA. "Marian Banaś będzie może miał zarzuty"

TVN24


Domagamy się od szefa CBA Ernesta Bejdy, żeby ujawnił Polakom, o co oskarżony jest Marian Banaś, bo dzisiaj jest sytuacja dość kuriozalna - oświadczył poseł Robert Kropiwnicki (KO) na konferencji przed siedzibą Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jak mówił, uzasadniając wystąpienie do szefa CBA, prezes NIK "będzie może miał zarzuty". Poseł Koalicji Obywatelskiej wraz z szefem Nowoczesnej Adamem Szłapką złożyli w tej sprawie wniosek do szefa CBA Ernesta Bejdy.

We wtorek Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące między innymi podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia.

Rzecznik prokuratury zaznaczył, że to postępowanie przygotowawcze w sprawie, co wskazuje, że nikomu dotąd nie postawiono zarzutów.

W środowym oświadczeniu w formie nagrania Banaś powiedział, że był gotów złożyć rezygnację z funkcji prezesa Najwyższej Izby Kontroli, jednak stał się przedmiotem brutalnej gry politycznej. Dodał, że NIK jest jednym z najważniejszych urzędów państwowych a on jako prezes Izby nie może pozwolić, by "stała się ona przedmiotem politycznych rozgrywek i targów".

Banaś zapowiedział jednocześnie, że będzie kontynuował misję prezesa NIK w poczuciu odpowiedzialności. Zadeklarował także, że jest gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych, a jeśli zajdzie potrzeba, zrzec się immunitetu przysługującego prezesowi NIK.

Posłowie chcą dokumentów, a nie przecieków medialnych

Posłowie Koalicji Obywatelskiej na konferencji przed siedzibą CBA zorganizowanej w czwartek przekonywali, że sytuacja wokół Najwyższej Izby Kontroli zagraża bezpieczeństwu państwa.

Robert Kropiwnicki przekonywał, że nie tylko budynek CBA jest w słabym stanie. - Sama instytucja jest w bardzo słabej kondycji co najmniej psychicznej, ale również i fizycznej, jeżeli nie jest w stanie poradzić sobie z patologią na szczytach władzy, która zatacza coraz większe kręgi - podkreślił.

- Domagamy się od szefa CBA Ernesta Bejdy, żeby ujawnił Polakom, o co oskarżony jest Marian Banaś, bo dzisiaj jest sytuacja dość kuriozalna. Okazuje się, że Marian Banaś będzie miał może zarzuty, bo prokuratura wszczęła postępowanie - oświadczył Kropiwnicki.

Jak mówił, "CBA stawia wnioski o zarzuty, ale nikt tak naprawdę, poza panem [Jarosławem - przyp. red.] Kaczyńskim, [Mariuszem - red.] Kamińskim, [Ernestem - red.] Bejdą nie wie, o co oskarżony jest Marian Banaś".

- My, nawet chcąc zrobić wniosek o Trybunał Stanu dla Mariana Banasia, nie wiemy, co napisać, ponieważ nie mamy dokumentów - mówił. - Pan Banaś mówi, że jest przedmiotem jakiejś gry politycznej, ale nie wiadomo, o co w tej sprawie chodzi - dodał.

- Wiemy, że są jakieś wpływy na jego konto, które nie mają pokrycia w dochodach, że są kontakty ze światem przestępczym, ale chcemy poznać to z dokumentów oficjalnej służby, a nie z przecieków prasowych - apelował Kropiwnicki.

"Jedno pstryknięcie palcami" Kaczyńskiego wystarczy, aby Kamiński "odwołał wizytę w USA"

Według Adama Szłapki teraz nie mamy do czynienia tylko z "aferą Banasia". - To jest także sprawa Kamińskiego, w którą uwikłane jest cały PiS - mówił przewodniczący Nowoczesnej.

- Pan Mariusz Kamiński, który jest koordynatorem służb specjalnych oraz Jarosław Kaczyński, który spotykał się z Marianem Banasiem i nawoływał go do dymisji, rzekomo - wskazał.

Szłapka zwrócił uwagę, że marszałek Sejmu Elżbieta Witek podczas środowego posiedzenia Prezydium Sejmu wyraziła wolę, aby Mariusz Kamiński wyjaśnił całą sprawę w Sejmie. Ale - jak zaznaczył - "uzasadniła, że jest to teraz niemożliwe, dlatego że pan Mariusz Kamiński jest poza granicami Polski, konkretnie w Stanach Zjednoczonych".

Taka sytuacja jest według Szłapki "absolutnie absurdalna". - Mamy bardzo poważny kryzys bezpieczeństwa państwa, a ministra nie ma na miejscu w Polsce i nie rozwiązuje tego kryzysu - zwrócił uwagę. W jego ocenie wystarczyłoby "jedno pstryknięcie palcami" Kaczyńskiego i Kamiński "natychmiast odwołałby swoją wizytę" w USA.

Banaś pod lupą ABW

Szłapka zaznaczył, że dopiero po środowym oświadczeniu szefa NIK Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego "rozpoczęła kontrolę poświadczenia bezpieczeństwa Mariana Banasia, co będzie skutkowało tym, że straci on dostęp do informacji ściśle tajnych".

Poseł zwrócił też uwagę, że CBA od kilku miesięcy kontroluje oświadczenia majątkowe szefa NIK, a Kamiński i Kaczyński "przynajmniej od tygodnia wiedzą, że sprawa jest bardzo poważna, bo znają raport i żądają od pana Banasia dymisji", tymczasem dopiero w środę ABW wszczęła wspomnianą kontrolę poświadczenia bezpieczeństwa.

Według niego oznacza to, że do tego momentu Banaś "miał nieograniczony dostęp do informacji ściśle tajnych, także wrażliwych dla bezpieczeństwa państwa".

- Oznacza to także, że gdyby podał się do dymisji, to najprawdopodobniej ABW nadal takiej kontroli by nie podjęła. To oznacza, że Jarosławowi Kaczyńskiemu i Mariuszowi Kamińskiemu nie chodzi o bezpieczeństwo państwa, tylko chodzi o wykorzystywanie metod państwowych, administracyjnych w szantażowaniu człowieka, którego sami wybrali, a który dzisiaj stał się dla nich niewygodny - przekonywał poseł Szłapka.

CZYTAJ WIĘCEJ: ABW wszczęła postępowanie. Co z dostępem szefa NIK do tajemnic? >

Autor: akw//now / Źródło: PAP, TVN24