Tusk: oni nie ukrywają, że chodzi o zmuszenie sędziów do milczenia

TVN24

Donald Tusk o nowym projekcie PiS dotyczącym sądownictwatvn24
wideo 2/36

Warto, żeby wreszcie dotarło to do każdego Polaka, że jeśli uda się PiS-owi politycznie podporządkować sądy, to będzie to atak na niezależność każdego Polaka, każdego obywatela - powiedział w sobotę w Warszawie szef Europejskiej Partii Ludowej, były premier i były szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Odniósł się do zgłoszonego przez posłów z klubu PiS projektu nowelizacji ustaw o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli w czwartek w Sejmie projekt nowelizacji ustaw o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym. Zakłada on "możliwość złożenia z urzędu takich sędziów, którzy domniemywaliby sobie możliwość podważania Krajowej Rady Sądownictwa". Ustawa zakazywałaby też sędziowskim samorządom "podejmowania uchwał wyrażających wrogość wobec innych władz".

CZYTAJ WIĘCEJ O PROJEKCIE POSŁÓW PIS >

ZOBACZ SZCZEGÓŁY PROPONOWANYCH ZMIAN PUNKT PO PUNKCIE >

Tusk: legislatorzy PiS-owscy bronią idei podporządkowania politycznego sędziów

Donald Tusk podczas briefingu w Warszawie przed premierą jego książki "Szczerze" zauważył, że w "niezwykle gorącej" debacie rozpoczętej po złożeniu projektu ustawy, mającej dyscyplinować "sędziów, którzy nie do końca są lojalni czy posłuszni wobec władzy politycznej", pojawiły się "osoby i argumenty tłumaczące bardzo wyraźnie, że w państwach Unii Europejskiej tego typu przepisy, tak sformułowane jak w proponowanej ustawie, nie tylko nie istnieją, ale nie mają prawa istnieć".

Jednym z argumentów za wprowadzeniem nowych przepisów dyscyplinarnych wobec sędziów, jakimi posługują się wnioskodawcy skierowanej do Sejmu nowelizacji, są przykłady rozwiązań francuskich i niemieckich. Jak sprawdził Konkret24, są one jednak stosowane w wyjątkowych przypadkach i nie dotyczą wydanych wyroków.

Były polski premier podkreślił, iż "problem polega na tym, że legislatorzy PiS-owscy powołują się na poszczególne, pojedyncze zapisy, ale tak naprawdę bronią idei podporządkowania politycznego sędziów".

"Nie ukrywają, że chodzi o zmuszenie sędziów do milczenia"

- Jesteśmy świadkami batalii, którą rozpoczął PiS zaraz po uzyskaniu władzy. Batalii przeciwko sądom i przeciwko niezależności sądów. I ten projekt ustawy wydaje się próbą takiej puenty, aby postawić kropkę nad i oraz żeby rzeczywiście zdyscyplinować politycznie sędziów - ocenił Tusk. Zwrócił uwagę "na język, jakim posługując się obrońcy tej ustawy i jej autorzy, włącznie z prezesem PiS" Jarosławem Kaczyńskim. - Oni nie ukrywają, że chodzi o zdyscyplinowanie sędziów pod względem politycznym, o zmuszenie sędziów do milczenia wtedy, kiedy (sędziowie) mają krytyczny pogląd na temat zachowań władzy politycznej wobec środowiska sędziowskiego. Bo na tym ten problem polega - mówił były szef Rady Europejskiej.

Tusk: będzie to atak na niezależność każdego Polaka

- Warto, żeby wreszcie dotarło to do każdego Polaka, że jeśli uda się PiS-owi politycznie podporządkować sądy, to będzie to atak na niezależność każdego Polaka, każdego obywatela, a nie na instytucje sędziowskie wyłącznie - podkreślił Tusk. Dodał, że "to powinna być sprawa każdego z nas". - Jako były szef Rady Europejskiej, ale ciągle obecny w Brukseli, chcę powiedzieć coś, co stało się czymś oczywistym nie tylko dla mnie. Świat, Unia Europejska, europejska i światowa opinia publiczna będą starały się wspierać wszystkich, którzy chcą bronić rządów prawa w Polsce wyłącznie wtedy, kiedy Polacy będą chcieli bronić rządów prawa w swoim kraju - oświadczył. - Zainteresowanie i solidarność międzynarodowa jest zawsze wprost proporcjonalna do determinacji i gotowości, jaką wykazują obywatele danego kraju. Jeśli Polacy nie powiedzą bardzo stanowczo "nie" wobec tej ustawy, to nie ma się co łudzić, że opinia międzynarodowa będzie tutaj bardziej gorliwa w tej sprawie niż nasi obywatele - podkreślił.

"Serce mi bije mocniej z radości"

Tusk odniósł się także do wyboru Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na kandydatkę Platformy Obywatelskiej w wyborach prezydenckich. Jej kontrkandydatem w partyjnych prawyborach był prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

Były premier powiedział, że trzymał kciuki za oboje kandydatów. - Serce mi bije mocniej z radości, że jest to Małgorzata Kidawa-Błońska - przyznał jednak.

- Ten argument, że pokonało się Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie, to nie jest wcale najmocniejszy atut Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Ona ma wiele mocniejszych atutów. Nie wiem dlaczego, trzeba pytać warszawiaków, ale pokonać Kaczyńskiego w Warszawie to nie jest jakiś wielki wyczyn, mówię to też z własnego doświadczenia - dodał.

Tusk ocenił, że Kidawa-Błońska to kandydatka "najlepsza z możliwych" do konfrontacji z obecnym prezydentem Andrzejem Dudą.

- Nie zgadzam się fundamentalnie z tymi głosami, że jest być może za mało bojowa, za mało charyzmatyczna, bo jest dokładnie odwrotnie. Jeśli dzisiaj Polacy czegoś oczekują - ja na przykład tego oczekuję jako domniemany były kandydat i oczekuję tego z wielkim pozytywnym napięciem - to tego, żeby w polskiej polityce czołową rolę zaczęli odgrywać ludzie - taka jest Małgorzata Kidawa-Błońska - którzy prezentują mocne, ale ciepło, a nie chłód czy wrogość - mówił.

- Polska polityka potrzebuje dzisiaj ludzi, którzy naprawdę mają wewnętrzną gotowość i zdolność robienia rzeczy dobrych i nie przeciwko ludziom, a dla ludzi i z ludźmi. Jestem absolutnie przekonany, że Małgorzata Kidawa-Błońska jest absolutnie pod tym względem unikatowa w tej dzisiejszej polskiej polityce, bo ma autentyczną i bardzo gorącą pozytywność - dodał.

Tusk ocenił, że Kidawa-Błońska jest "prawdziwa" w tym, że potrafi "łączyć ludzi". - Jestem przekonany, że Małgorzata Kidawa-Błońska jest bardzo dobrą kandydatką i ma naprawdę bardzo duże szanse wygrać te wybory - mówił były premier.

Tusk: wiele wskazuje na to, że potrzeba zmiany w PO

Pytany, czy Platforma Obywatelska potrzebuje zmiany, Tusk odparł, że jeżeli przychodzi czas i są takie możliwości, żeby nastąpiła zmiana na lepsze, to nie można się wahać ani chwili. - I Platforma musi sobie na to pytanie odpowiedzieć, czy to jest ten moment. Wiele na to wskazuje, że to jest ten moment, wiele na to wskazuje, że to jest ten czas, kiedy potrzeba takiej zmiany, i pokoleniowej, i - powiedziałbym też - energetycznej - ocenił Tusk.

- Ale ponieważ wszyscy znacie historię naszej trudnej, ale autentycznej przyjaźni z Grzegorzem Schetyną, nie chcę iść zbyt daleko z komentarzami, bo mówię naprawdę serio: bardzo doceniam to, co zrobił przez ten czas. Podejmował trudne decyzje i raczej sensowne i dobre, wysoko oceniam szczególnie jego ostatni rok - przyznał.

- Natomiast czy nie będzie lepiej dla Platformy i szerzej, dla całego środowiska opozycji, żeby nowi ludzi wzięli sprawy w swoje ręce - nie wykluczam, że tak jest - powiedział były szef Platformy.

Tusk: wszystko biorę pod uwagę

Tusk zapytany został o możliwość kandydowania w kolejnych wyborach prezydenckich w 2025 roku. - Jeśli dobrze pamiętam, to zanim będą kolejne wybory prezydenckie, to będą najpierw wybory parlamentarne. I z racji też mojej nowej funkcji nie tylko mogę już być, ale powinienem być zaangażowany w pełni, żeby pomagać w Polsce Platformie Obywatelskiej, PSL - bo to jest ta rodzina - w wygraniu wyborów. Będę prezentował w najbliższym roku pomysły, w jaki sposób przybliżyć zwycięstwo w wyborach parlamentarnych, tym będę chciał się zająć z pełnym przekonaniem - powiedział Tusk. - Całe doświadczenie życiowe mi mówi, że byłem całkiem niezły - przepraszam za nieskromność - w wyborach parlamentarnych, a w tych prezydenckich raz próbowałem, jak pamiętacie, nie wyszło (...). Więc może to jest moja misja, żeby pomóc wygrać wybory parlamentarne - dodał były premier. Podkreślił jednak, że wszystko bierze pod uwagę.

Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej zdecydowała w sobotę o dacie wyborów na przewodniczącego partii. Jak poinformowano, głosowanie odbędzie się 25 stycznia, a ewentualna druga tura - 8 lutego. Wciąż nie wiadomo, czy na start zdecyduje się dotychczasowy lider PO Grzegorz Schetyna.

Autor: js//rzw//kwoj / Źródło: TVN24, PAP