"50 tysięcy osób w czasie powstania w getcie warszawskim ukrywało się pod ziemią"

Źródło:
PAP, tvnwarszawa.pl
Unikatowe zdjęcia na wystawie w Muzeum POLIN
Unikatowe zdjęcia na wystawie w Muzeum POLINTVN24
wideo 2/3
Unikatowe zdjęcia na wystawie w Muzeum POLINTVN24

Podczas powstania w getcie warszawskim zeszli do bunkrów i kryjówek, sprzeciwili się Niemcom i narzuconemu przez nich systemowi mordowania bezbronnych w obozach zagłady. Od 18 kwietnia w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN będzie można oglądać wystawę "Wokół nas morze ognia. Losy żydowskich cywilów podczas powstania w getcie warszawskim".

- Koncepcja wystawy i opowiedzenia o cywilach podczas powstania w getcie warszawskim była inicjatywą prof. Barbary Engelking, która od lat zajmuje się tą tematyką, jednak nie była to wiedza powszechnie znana szerszej publiczności. Zależało nam, by przez wystawę przywrócić pamięć o losach blisko 50 tysięcy ludzi, którzy nie należeli do organizacji konspiracyjnych w getcie i nie walczyli z bronią w ręku. Pozostali w ukryciu i w ten sposób stawili opór wobec likwidacji getta. Chcemy przekazać widzom uczucia i emocje, jakie towarzyszyły tym, którzy nie poddali się niemieckiemu nakazowi i zamiast stawić się do transportu do obozu pracy – już wtedy było wiadomo, że deportacja oznaczała zagładę – ukryli się, zeszli do piwnic i bunkrów - powiedziała kuratorka wystawy Zuzanna Schnepf-Kołacz.

Ukrywali się podczas powstania w bunkrach

Zwróciła uwagę, że "większość śladów po cywilach w powstaniu została zniszczona, spalona, unicestwiona przez oprawców". - Głównym materiałem do opowiedzenia o ich przeżyciach stały się dla nas słowa, które pozostawili po sobie bohaterowie i bohaterki naszej wystawy – przejmujące relacje z "piekła", "dantejskiego inferno", jak pisali o swojej sytuacji. Autorzy i autorki tych zapisów stali się przewodnikami – ich głosy prowadzą nas przez wystawę, a zarazem przez ich przeżycia. To pięć kobiet i siedmiu mężczyzn. Ukrywali się oni podczas powstania w bunkrach w różnych miejscach na terenie getta warszawskiego - opowiadała o wystawie Zuzanna Schnepf-Kołacz.

Przekazała, że "świadectwa, których fragmenty czytamy i słyszymy na wystawie, powstały w trakcie powstania (dzienniki Maryli i anonimowej kobiety), podczas ukrywania się po stronie "aryjskiej" (zapisy Sewka Okonowskiego, Miry Piżyc, Mieczysława Barucha Goldmana, Maura, Leona Najberga) lub we wczesnych latach powojennych (wspomnienia Mietka Pachtera, Stelli (Stefanii) Fidelseid, Symchy Binema Motyla)". - Tylko dwie relacje pochodzą z późniejszych lat (Łazarza Menesa i Krystyny Budnickiej). W doborze tekstów źródłowych i, co za tym idzie, historii oraz postaci bohaterów i bohaterek wystawy, zależało nam na tym, aby perspektywa autorów i autorek świadectw była jak najbliższa czasowi powstania, w jak najmniejszym stopniu dotknięta późniejszymi narracjami i przetworzona przez pamięć - dodała.

Jednym z kluczowych materiałow, bezpośrednio związanym z losami cywilów w powstaniu, które znajdą się na wystawie, będą dwa dzienniki pisane w bunkrach.

Zapiski w bunkrze dzień po dniu

- Ich autorki, dwie kobiety: jedna o imieniu Maryla i druga o nieznanym imieniu i nazwisku, zginęły. Nie pozostawiły po sobie nic poza tymi zapisami. Ich fragmenty przytaczamy na wystawie. Jedynie dziennik Maryli przetrwał do dzisiaj w postaci oryginalnych zeszytów zapisanych w bunkrze dzień po dniu, godzina po godzinie. Dziennik anonimowej autorki zachował się najprawdopodobniej jako odpis - wyjaśniła.

Przekazała, że oryginał dziennika Maryli będzie pokazany na wystawie. Pierwszy z dwóch zachowanych brulionów jest w strzępach, niektóre z kartek są trudne lub niemożliwe do odczytania. - Drugi brulion, ostatni, ocalał w lepszym stanie. Zapisy, które przetrwały w całości, dotyczą okresu od 1 do 27 kwietnia 1943 r. Na wystawie traktujemy te zapisy z samego środka piekła jak największe skarby – świadectwa ocalałe "mimo wszystko" - podkreśliła Schnepf-Kołacz.

Dodała, że podobne znaczenie mają dla nich wykopaliska z terenu, gdzie obecnie stoi Muzeum POLIN. - Pokazujemy je na wystawie jako destrukty – spalone, stopione pod wpływem ognia, skorodowane i strawione przez wilgoć. Kawałki balustrady, drutu kolczastego, oderwana klamka, cegły… To fragmenty unicestwionej przestrzeni miejskiej, w której rozegrała się tragedia. Wydobyte spod ziemi łuski od nabojów bezpośrednio odnoszą się do powstania i wydarzeń, które rozegrały się w miejscu dzisiejszego Muzeum POLIN - zwróciła uwagę kuratorka wystawy.

Kuratorka o wystawie "Wokół nas morze ognia"
Kuratorka o wystawie "Wokół nas morze ognia" TVN24

Egzekucje cywilów

Przypomniała, że "w czasie powstania, właśnie tutaj, na dziedzińcu budynku Koszar Koronnych przy ul. Zamenhofa 19, odbywały się egzekucje cywilów wyciągniętych z bunkrów". - Inaczej jest w przypadku przedmiotów osobistego użytku: strzaskanych okularów, pękniętego cyferblatu zegarka, połamanego grzebienia, zardzewiałych kluczy czy stopionego kałamarza. Nie wiemy, do kogo należały i z jakiego czasu dokładnie pochodzą. Ważne jest natomiast, że były blisko ludzi, po których być może nie zostało nic innego, i że stanowiły część świata, który został zgładzony - wskazała.

Poinformowała, że na wystawie znajdą się dwa zespoły fotografii wraz z oryginalnymi kliszami, które trafiły do Muzeum POLIN i na wystawę, niemal w ostatniej chwili.

Zniszczony gmach byłych Koszar Artylerii Koronnej przy ul. Zamenhofa 19 wśród ruin getta warszawskiego, obecnie w tym miejscu stoi Muzeum POLIN, sierpień 1947 r. Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, dar Alicji Pawlickiej-Suzin (Fotografia z albumu "Pomnik Bohaterów Getta Warszawy (Fotograficzna kronika budowy 1 VIII 1947 – 19 IV 1948)" Natana Rapoporta i Leona Marka Suzina. )

- Pierwszy z nich to zdjęcia wykonane w czasie powstania w getcie warszawskim przez Zbigniewa Leszka Grzywaczewskiego, który w czasie wojny pracował w Warszawskiej Straży Ogniowej. Negatywy zawierają 48 ujęć, 30 z nich pokazuje getto. Jest wśród nich 12 publikowanych już wcześniej zdjęć, zachowanych w formie odbitek w Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie i Żydowskim Instytucie Historycznym, ale są i takie, które wcześniej nigdy nie były pokazywane. To widoki dymu nad gettem, na jego ulicach i podwórkach, wypalone domy, strażacy gaszący pożar, stojący na dachu domu i spożywający posiłek z metalowych menażek na ulicy. To jedyny znany obecnie historykom na świecie negatyw z czasu powstania ukazujący obrazy z wewnątrz getta, jak również unikatowe zdjęcia wykonane przez Polaka, a nie przez niemieckich żołnierzy, których celem było ukazanie Żydów w możliwie najgorszym świetle. Wykonywane przez nich zdjęcia służyły do celów propagandowych, jak raport przygotowany dla Himmlera przez Jurgena Stroopa - zaznaczyła.

Patrzą na płonące getto za murem

Drugi zespół fotografii i towarzysząca mu klisza to artefakty przyniesione do POLIN przez Aleksandrę Sobiecką, wnuczkę Rudolfa Dameca. - Autor zdjęć podchodzi blisko nie tylko do muru getta, ale także do ludzi, którzy patrzą się na płonące getto za murem. Można zobaczyć ich twarze, gesty, spojrzenia, detale ubioru, dostrzegamy wśród nich dzieci, dorosłych, ubranych elegancko i skromnie. Mamy obraz świata, który równolegle toczył swoje codzienne życie obok Zagłady za murem getta. Owa bliskość spojrzenia przez obiektyw jest wyjątkowa na tle innych zdjęć getta, zrobionych przez Polaków ze strony aryjskiej podczas powstania - oceniła. - Wiemy, że w mieszkaniu Dameca ukrywała się Żydówka. Jego spojrzenie na płonące getto nie jest anonimowe, wiemy, że jest to spojrzenie wrażliwe i świadome tego, co się dzieje - podkreśliła.

Rudolf Damec. Karuzele i huśtawki zasnute dymem z płonącego getta w obszarze ul. Nowiniarskiej, Bonifraterskiej i Franciszkańskiej po "aryjskiej" stronie muru, kwiecień – maj 1943 r.Rudolf Damec, Kolekcja Muzeum POLIN, archiwum rodziny Rudolfa Dameca / skan negatywu: Muzeum POLIN, Fundacja Archeologia Fotografii

Dodała, że zdjęć ukazujących palące się podczas powstania getto i świadków mu się przyglądających po stronie tzw. aryjskiej – jest bardzo mało. W kolekcji Muzeum POLIN znajdują się dwa kolorowe slajdy autorstwa Zbigniewa Borowczyka, od lat prezentowane w galerii "Zagłada" wystawy stałej Muzeum.

Przez lata nie mówiło się o cywilach

Na pytanie, dlaczego przez lata niewiele mówiło się o cywilach przebywających w getcie w czasie powstania, odpowiedziała: - Narracja o powstaniu przez lata była skupiona na bojowcach i ich nierównej, skazanej na klęskę, bohaterskiej walce. I dodała: - Dominował obraz zbrojnego powstania, do którego historia ofiar cywilnych była dodatkiem. Więcej na ten temat było przekazów, materiałów i źródeł historycznych na temat walki. W środowiskach żydowskich po wojnie wiele miejsca poświęcono dokumentowaniu i opisom oporu zbrojnego podczas powstania. Osobista perspektywa cywilów nienależących do konspiracji w getcie nie była traktowana jako równoważna część tej historii. Nie bez znaczenia było milczenie samych Żydów ocalałych z Zagłady, którzy nie chcieli pamiętać i mówić o swoich wojennych przeżyciach. Starali się w Polsce lub za granicą, często w odległych częściach świata, odbudować swoje życie.

Wskazała, że "dużą rolę odgrywała też polityka historyczna uprawiana przez powojenne władze państwowe". - Zagłada i powstanie niejednokrotnie były wykorzystywane propagandowo. W zależności od bieżących celów politycznych eksponowano dany wątek w historii powstania przy jednoczesnym przemilczeniu innego. Walka zbrojna i bohaterstwo bojowców były zawsze bardziej "spektakularnym" tematem do honorowania niż cywile, którzy umierali w ciszy, uduszeni, spaleni w bunkrach, rozstrzelani lub wywiezieni do obozów - powiedziała. Dodała, że "Pomnik Bohaterów Getta, odsłonięty w 1948 r., w 5. rocznicę powstania, upamiętniał przede wszystkim bojowców". - Rewers, nigdy nieodsłonięty, ukazywał pochód wygnanych, prześladowanych cywilów idących na śmierć. Owa druga strona pomnika, widziana nie od strony placu, ale od strony ulicy Zamenhofa, nie była znana, nie istniała w powszechnej świadomości - zauważyła.

Syn Grzywaczewskiego o poszukiwaniu negatywów z getta warszawskiego
Syn Grzywaczewskiego o poszukiwaniu negatywów z getta warszawskiegoTVN24

Kuratorka wystawy powiedziała, że do "heroizacji wojny i jej ofiar doszło także w Izraelu, gdzie walka bojowców podczas powstania w getcie warszawskim była traktowana jako wcielenie wartości syjonistycznych i jeden z mitów założycielskich państwa". - Los dziesiątków tysięcy cywilów idących w powszechnym przekonaniu bezwolnie na śmierć spotkał się z milczeniem, a nawet pogardą - mówiła.

Wskazała, że "zarówno w Polsce, jak i w Izraelu naukowcy zajmują się coraz więcej losami zwykłych ludzi podczas powstania, ich osobistą perspektywą Zagłady". - Ten proces w badaniach trwa już od lat i jest częścią szerszego podejścia związanego z degloryfikacją wojny. Natomiast opowiadanie historii powstania poprzez przeżycia żydowskich cywilów nie było dotychczas szeroko rozpowszechnione. Wystawa "Wokół nas morze ognia" jest jednym z pierwszych tego typu przedstawień skierowanych do szerokiej grupy odbiorców - podkreśliła.

Wystawa w 80. rocznicę powstania w getcie warszawskim

Wystawa stanowi część szerszego, całorocznego programu odbywającego się pod hasłem "Nie bądź obojętny. 80. rocznica Powstania w getcie warszawskim". Ekspozycja rekomendowana jest dla osób od 14. roku życia. Będzie prezentowana w Muzeum do 8 stycznia 2024 r. 

Reporterka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska rozmawiała z kolei z Joanną Fikus, kierowniczka działu wystaw Muzeum POLIN. Jak podkreśliła jej rozmówczyni, trudnością przy budowaniu wystawy o powstaniu w getcie warszawskim jest to, że "właściwie mamy tylko ich słowa". - W getcie było około 50 tysięcy cywilów. Natomiast bardzo niewiele zostawili po sobie. Zostawili swoje słowa, czasem nie wiemy, jak wyglądali. Czasami nie wiemy, co się z nimi wydarzyło - opisała.

Kierowniczka pokazała unikatowe zdjęcia, które zostały wykonane w kwietniu 1943 roku przez Rudolfa Dameca, polskiego inżyniera z Gdyni, który znalazł się w Warszawie i mieszkał przy ulicy Grzybowskiej. Był fotografem amatorem, pracował w zakładach optycznych. – Miał dostęp, tak sądzimy, do papierów fotograficznych i do negatywów. Jego wnuczka, pani Aleksandra Sobiecka, która znalazła się dwa miesiące temu, dowiedziała się o naszej wystawie i odezwała się do nas. Dzięki Mikołajowi Grynbergowi przyniosła nam prawdziwe skarby – wskazała.

Dyrektor Muzeum POLIN o akcji "Żonkile"
Dyrektor Muzeum POLIN o akcji "Żonkile"TVN24

ZPBACZ TAKŻE: Wystawy, koncerty i spektakle. Jest program obchodów 80. rocznicy powstania w getcie warszawskim

Zdjęcia nigdy nie były pokazywane

Podkreśliła, że są to zdjęcia nigdy niepokazywane, które zostały zrobione w czasie spaceru Rudolfa Dameca wzdłuż murów getta. Fotografie, które pokazała, przedstawiają teren dzisiejszej ulicy Elektoralnej i placu Bankowego. – To, co wydaje nam się najbardziej niezwykłe, to fakt, że widzimy ludzi, którzy wtedy w kwietniu 1943 roku, patrzą na płonące getto. Widzimy ich sylwetki, widzimy ich plecy, nie wiemy, co myśleli. Nie wiemy, jak reagowali. Ale możemy domniemywać, że z jakiegoś powodu ta tragedia, która rozgrywała się po drugiej stronie muru, nie była im obojętna – opisała Fikus.

Rudolf Damec. Zniszczone w 1939 r. zabudowania szpitala św. Ducha przy ul. Elektoralnej 12, w tle dym płonącego getta, kwiecień – maj 1943 r.Rudolf Damec, Kolekcja Muzeum POLIN, archiwum rodziny Rudolfa Dameca / skan negatywu: Muzeum POLIN, Fundacja Archeologia Fotografii

Dodała, że wystawa "Wokół nas morze ognia" opowiada o ludności cywilnej, która chowała się i stawiała opór w czasie powstania w getcie warszawskim. Na jednej ze ścian muzeum zaprezentuje portrety bohaterek i bohaterów wystawy. Opisała, że udało się znaleźć część zdjęć bohaterów, ale nie wiadomo, jak część z nich się nazywała i jak potoczyły się ich losy. To nie przypadek, że widzowie zobaczą białe i puste ramy. – Ponieważ czasem nie wiemy, jak wyglądali. Niekiedy nie wiemy wręcz, jak się nazywali – powiedziała.

Rudolf Damec. Pl. Muranowski widziany od strony ul. Przebieg, z lewej strony dom przy ul. Muranowskiej 7 na terenie getta, kwiecień – maj 1943 r.Rudolf Damec, Kolekcja Muzeum POLIN, archiwum rodziny Rudolfa Dameca / skan negatywu: Muzeum POLIN, Fundacja Archeologia Fotografii

Jedną z głównych bohaterek wystawy jest Krystyna Budnicka, żyjąca do dziś w Warszawie. - Hena Kuczer, dziewczynka żydowska, która razem z rodziną ukrywała się w bunkrze na Muranowskiej. Udało jej się cudem przeżyć - opisała Fikus.

Autorka/Autor:katke

Źródło: PAP, tvnwarszawa.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości

Szczęśliwym finałem zakończyły się czterodniowe poszukiwania 83-latki z gminy Gostynin. W akcję zaangażowali się policjanci i pies tropiący. W odnalezieniu seniorki pomógł też dron. - Kobieta leżała w tak wysokich i gęstych zaroślach, że stojące kilka metrów od niej osoby nie były w stanie jej dostrzec - opisała policja.

Przez cztery dni szukali 83-latki. Wypatrzył ją policyjny dron

Przez cztery dni szukali 83-latki. Wypatrzył ją policyjny dron

Źródło:
PAP

Woda z zalanej po burzy ulicy Przyczółkowej wdarła się do autobusu miejskiego linii 519, jadącego z Powsina do centrum Warszawy. Nagranie dostaliśmy na Kontakt 24.

"Powódź" w miejskim autobusie

"Powódź" w miejskim autobusie

Źródło:
Kontakt 24, tvnwarszawa.pl

Burza przeszła nad Warszawą i w powiatach na południowy wschód od stolicy. Grad padał w Józefowie, silny deszcz nie ominął Piaseczna i Otwocka. Strażacy dostali kilkaset zgłoszeń o podtopieniach i połamanych drzewach.

Połamane drzewa, zalane ulice, uszkodzone linie energetyczne

Połamane drzewa, zalane ulice, uszkodzone linie energetyczne

Aktualizacja:
Źródło:
tvnwarszawa.pl, tvnmeteo.pl, PAP

Na ulicy Grójeckiej doszło do ataku w karetce pogotowia. Jak ustalił nasz reporter, kobieta pobiła ratownika medycznego, gdy ten udzielał pomocy jej koleżance z objawami zawału. 24-letnią napastniczkę zatrzymała policja.

Wtargnęła do karetki, uderzyła ratownika

Wtargnęła do karetki, uderzyła ratownika

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Policjanci z Grodziska Mazowieckiego zatrzymali dwie nastolatki podejrzane o oszustwo metodą "na wnuczka". Starsza kobieta przekazała im 50 tysięcy złotych. Dla nastolatek problematyczna okazała się też zawartość pokoju hotelowego, w którym się zatrzymały.

Dwie nastolatki podejrzane o oszustwo metodą "na wnuczka"

Dwie nastolatki podejrzane o oszustwo metodą "na wnuczka"

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w sprawie aktora i byłego prezentera telewizyjnego - podało Radio Zet. Bartłomiej M. został skazany za gwałt na 16-latce. Wyrok jest prawomocny

Aktor Bartłomiej M. skazany za gwałt na 16-latce

Aktor Bartłomiej M. skazany za gwałt na 16-latce

Źródło:
Radio Zet, tvnwarszawa.pl

10 czerwca Jarosław Kaczyński wraz z bliskimi współpracownikami pojawił się przed pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej. Prezes Prawa i Sprawiedliwości miał ze sobą sprej, którym zamalował tabliczkę na wieńcu, na której odpowiedzialnością za tragedię obciążany jest jego brat. Policja wystąpiła do prokuratury z wnioskiem o wszczęcie śledztwa w kierunku nadużycia władzy przez prezesa PiS.

Wniosek policji o wszczęcie śledztwa w kierunku nadużycia władzy przez Jarosława Kaczyńskiego

Wniosek policji o wszczęcie śledztwa w kierunku nadużycia władzy przez Jarosława Kaczyńskiego

Źródło:
tvnwarszawa.pl, OKO.press

W miejscowości Kisielany Kuce (województwo mazowieckie) dachował samochód osobowy. Podróżowała nim rodzina z dwójką dzieci. Kierujący pojazdem ojciec był pijany, a matka miała do odbycia zasądzoną karę więzienia.

Podróżowali autem z dwójką dzieci, dachowali. Ojciec trafił na izbę wytrzeźwień, a matka do więzienia

Podróżowali autem z dwójką dzieci, dachowali. Ojciec trafił na izbę wytrzeźwień, a matka do więzienia

Źródło:
PAP

Podczas rutynowej kontroli kierowców przewozu osób prowadzonej w rejonie Dworca Centralnego straż graniczna zatrzymała dwóch obywateli Uzbekistanu, którzy przebywali w kraju nielegalnie.

Prowadzili taksówki na aplikację. W Polsce przebywali nielegalnie

Prowadzili taksówki na aplikację. W Polsce przebywali nielegalnie

Źródło:
PAP

Na wysokości centrum handlowego Blue City zderzyły się dwa samochody osobowe. Kierowca jednego z nich został zabrany do szpitala. Zablokowane były dwa pasy ruchu.

Zderzenie dwóch aut w Alejach Jerozolimskich

Zderzenie dwóch aut w Alejach Jerozolimskich

Źródło:
tvnwarszawa.pl

W okolicy stacji Kobyłka doszło do tragicznego wypadku. Osoba dostała się pod pociąg. Były utrudnienia w ruchu na szlaku Warszawa-Białystok.

Śmiertelne potrącenie na torach

Śmiertelne potrącenie na torach

Źródło:
tvnwarszawa.pl

23-latek wił się na podłodze poczekalni warszawskiego Dworca Centralnego. Pracownicy ochrony wezwali strażników miejskich. Ci znaleźli przy mężczyźnie narkotyki.

Wił się na podłodze Dworca Centralnego

Wił się na podłodze Dworca Centralnego

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Zarzut posiadania narkotyków usłyszał 20-letni mieszkaniec powiatu. Policjanci ujawnili przy nim fifkę, wtedy młody człowiek sam przyznał się, że ma przy sobie środki odurzające. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.

"20-latek przyznał, że w bieliźnie schował mefkę i trochę zioła"

"20-latek przyznał, że w bieliźnie schował mefkę i trochę zioła"

Źródło:
tvnwarszawa.pl

42-letni mieszkaniec Grudziądza został zatrzymany w związku z kradzieżą samochodu dokonaną w warszawskim Wawrze. Podczas przeszukania policjanci znaleźli przy nim m.in. narzędzie do grawerowania metalu, łamak oraz mefedron.

Policjanci "Kobry" zatrzymali podejrzanego o kradzież auta. Miał przy sobie mefedron

Policjanci "Kobry" zatrzymali podejrzanego o kradzież auta. Miał przy sobie mefedron

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Jechał niepewnie, doprowadził do zdarzenia z innym autem, zatrzymali go świadkowie. Gdy na miejsce dotarła policja, okazało się, że kierowca miał 3,6 promila i nie posiada prawa jazdy.

Zderzył się z autem, zatrzymali go świadkowie. Policja: 3,6 promila, brak prawa jazdy, auto bez aktualnych badań

Zderzył się z autem, zatrzymali go świadkowie. Policja: 3,6 promila, brak prawa jazdy, auto bez aktualnych badań

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Pijany amator wodnych atrakcji z dużą siłą uderza skuterem w łódkę pływającą po Wiśle. Znajdujące się w niej dwie osoby oraz skuterzysta wpadają do wody. Żadne z nich nie ma na sobie kapoku. Po chwili pojawia się gęsty dym – łódka zaczyna się palić. Taki scenariusz miały ćwiczenia, które we wtorek realizowały służby.

Scenariusz: rozpędzony skuter uderza w łódkę. Służby ćwiczyły w Porcie Praskim

Scenariusz: rozpędzony skuter uderza w łódkę. Służby ćwiczyły w Porcie Praskim

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Wystarczy stanąć we wskazanym punkcie Warszawy i użyć smartfona, by zobaczyć, jak to miejsce wyglądało niespełna sto lat temu. Efekt niejednego zszokuje, bo na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich z Marszałkowską zmieniło się prawie wszystko.

Zrekonstruowali fragment Warszawy lat 30. Wejdziesz do niej smartfonem

Zrekonstruowali fragment Warszawy lat 30. Wejdziesz do niej smartfonem

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Pod Mińskiem Mazowieckim zderzyły się dwa samochody osobowe. Jedna osoba zmarła, a dwie, w tym dziecko, trafiły do szpitala.. Przyczyny wypadku bada policja.

Jedna osoba nie żyje, kobieta i dziecko w szpitalu

Jedna osoba nie żyje, kobieta i dziecko w szpitalu

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Był w toalecie, gdy autobus z jego kolegami odjechał. Chłopiec został sam w Miejscu Obsługi Pasażerów przy S7. Poprosił o pomoc przypadkową osobę. Przyjechali policjanci, wrócił też wycieczkowy autobus.

Odjechali bez jednego uczestnika szkolnej wycieczki

Odjechali bez jednego uczestnika szkolnej wycieczki

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Po policyjnej interwencji obezwładniony już mężczyzna trafił do szpitala. Tam po podaniu leków, mimo reanimacji, zmarł. O zdarzeniu poinformowano prokuraturę, Biuro Spraw Wewnętrznych Policji oraz wydziały kontroli komendy głównej i komendy stołecznej. Została zlecona sekcja zwłok.

Mężczyzna zatrzymany przez policjantów zmarł w szpitalu

Mężczyzna zatrzymany przez policjantów zmarł w szpitalu

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Strażacy pod Konstancinem-Jeziorną walczyli z pożarem dachu domu w zabudowie bliźniaczej. Nasz reporter dowiedział się, że przyczyną było uderzenie pioruna. W akcji udział brało 10 zastępów straży pożarnej.

Po uderzeniu pioruna palił się dach domu

Po uderzeniu pioruna palił się dach domu

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz zadośćuczynienie w kwocie 28 tysięcy złotych - to wyrok dla kierowcy, który śmiertelnie potrącił na przejściu dla pieszych sześcioletnią dziewczynkę. W wypadku poszkodowane zostały również ciotka i młodsza siostra dziewczynki. Wymiar kary został uzgodniony z pełnomocnikiem pokrzywdzonych.

Sześciolatka zginęła pod kołami autobusu. Kierowca skazany bez procesu

Sześciolatka zginęła pod kołami autobusu. Kierowca skazany bez procesu

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Dwie interwencje strażników granicznych w samolotach na Lotnisku Chopina. W pierwszym przypadku pasażer musiał opuścić pokład w asyście jeszcze przed wylotem do Madrytu. W drugim inny pasażer został wyprowadzony z samolotu, który przyleciał ze Stambułu.

Jednego wyprowadzili z samolotu przed odlotem, drugiego po przylocie

Jednego wyprowadzili z samolotu przed odlotem, drugiego po przylocie

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zapytało Ministerstwo Infrastruktury o możliwość zmiany Prawa o ruchu drogowym, a konkretnie o uchylenie przepisu umożliwiającego parkowanie na chodnikach. To reakcja na postulat ruchu społecznego "Miejska Agenda Parkingowa".

Zakaz parkowania na chodnikach? Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia

Zakaz parkowania na chodnikach? Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia

Źródło:
tvn24.pl

Zielony teren pomiędzy ulicami: Łowicką, Wiktorską i Jana Józefa Lipskiego to już oficjalnie skwer imienia Wojciecha Młynarskiego.

Wojciech Młynarski ma w Warszawie swój skwer

Wojciech Młynarski ma w Warszawie swój skwer

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Na popularnym portalu społecznościowym znalazł ofertę sprzedaży trzech biletów na mecze rozgrywane w czasie Euro 2024. Wpłacił całą kwotę i wtedy oferta zniknęła, podobnie jak sprzedający.

Kupił w sieci bilety na Euro 2024, ale mecze obejrzy w telewizji

Kupił w sieci bilety na Euro 2024, ale mecze obejrzy w telewizji

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Mieszkańcy jednego z bloków komunalnych w Piasecznie dostali astronomiczne rachunki za ogrzewanie. Jedna z mieszkanek za 13-metrowe mieszkanie musi zapłacić ponad 20 tysięcy złotych. - Jesteśmy załamani - mówi Barbara Kosmala. Problemy pojawiły się, gdy wzrosły ceny gazu. Gmina zapewnia, że rozpatrzy indywidualne wnioski mieszkańców i wypracuje formułę ulg.

Za ogrzewanie 13-metrowego mieszkania komunalnego musi zapłacić ponad 20 tysięcy złotych. Sąsiedzi podobnie

Za ogrzewanie 13-metrowego mieszkania komunalnego musi zapłacić ponad 20 tysięcy złotych. Sąsiedzi podobnie

Źródło:
tvnwarszawa.pl, Kontakt 24, TVN24