Nieśli krzyż ulicami miasta

fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl

fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl
fot
Źródło: | Fakty TVN

Kardynał Nycz poprowadził ulicami Warszawy wielkopiątkową Drogę Krzyżową. W procesji przeszło kilka tysięcy osób.

Krzyż między pierwszą a drugą stacją procesji nieśli studenci i strażnicy miejscy. Potem przejmowali go kolejno żołnierze, policjanci, strażacy, prawnicy, przedstawiciele stowarzyszeń twórczych i ruchów katolickich.

Wierni wyruszyli sprzed kościoła pw. św. Anny trasą: Krakowskie Przedmieście, Tokarzewskiego-Karaszewicza, pl. Piłsudskiego, Wierzbowa, Senatorska i z powrotem Krakowskim Przedmieściem do kościoła św. Anny. W trasie dołączały do nich kolejne osoby.

CZYTAJ TAKŻE O UTRUDNIENIACH W RUCHU

Wspominali ostatnią drogę Jana Pawła II

Rozważania tegorocznej Drogi Krzyżowej przygotował ks. prałat Andrzej Gałka, rektor kościoła pw. św. Marcina. Nawiązują one do tekstów z nauczania papieża Jana Pawła II.

Słowo pasterskie na zakończenie wygłosił kardynał Nycz. Wspominał Drogę Krzyżową z roku 2005, którą w imieniu umierającego papieża poprowadził kard. Joseph Ratzinger. - Kardynał Ratzinger, nie wiedział wtedy jeszcze, że miesiąc później będzie następcą Jana Pawła II i będzie kontynuował prowadzenie Kościoła Chrystusowego, i że przyjdzie mu wynieść poprzednika na ołtarze - powiedział metropolita.

- Nieśliśmy w tej Drodze Krzyżowej te wszystkie nasze polskie krzyże ostatniego roku. Nieśliśmy krzyż katastrofy smoleńskiej, krzyż powracającej kilkakrotnie powodzi, nieśliśmy swoje osobiste, rodzinne krzyże - dodał kard. Nycz.

Modlitwa za Kościół

Podczas liturgii Męki Pańskiej modlono się za Kościół, papieża Benedykta XVI, metropolitę warszawskiego, biskupów i kapłanów, a także za wszystkich wiernych, w tym za rządzących państwami, za Żydów, pokój na świecie, za niewierzących, cierpiących i strapionych. Po zakończeniu liturgii eucharystycznej, Ciało Chrystusa przeniesiono w uroczystej procesji do symbolicznego Grobu Pańskiego.

Nieśli krzyż ulicami miasta

PAP/ran/bako

(zdjęcie czołówkowe: Paweł Supernak/PAP)

Czytaj także: