Łuk Świętego Andrzeja, nazywany także Łukiem Miłości, znajdował się na adriatyckim wybrzeżu Włoch w regionie Apulia. Był to malowniczy naturalny łuk skalny, wyrzeźbiony w nadbrzeżnych klifach przez morskie fale. Co roku przyciągał on turystów z całego świata - aż do nocy z soboty na niedzielę, kiedy to doszło do jego zawalenia.
"Niezwykle bolesny cios"
W sobotę wieczorem w rejonie gminy Melendugno w prowincji Lecce, gdzie był Łuk Świętego Andrzeja, wystąpiły gwałtowne opady deszczu, gradobicie i burza z porywistym wiatrem. Eksperci wyjaśnili, że to właśnie trudne warunki pogodowe spowodowały ostatecznie zawalenie się struktury, na którą bezustannie działały siły wody i wiatru.
- To niezwykle bolesny cios - powiedział burmistrz Melendugno Maurizio Cisternino, cytowany przez agencję informacyjną ADNKronos. - Zniknął symbol jednego z najbardziej obleganych przez turystów odcinków naszego wybrzeża i całych Włoch - dodał.
Włoskie media zwróciły uwagę, że erozja wybrzeża staje się coraz większym problemem na całym wybrzeżu Apulii. Zimowe burze, coraz częstsze i intensywniejsze, w połączeniu z ulewnymi opadami deszczu, gwałtownie zmieniają profil klifów. Teren wokół Łuku Miłości był zamknięty od 2014 roku ze względów bezpieczeństwa, a turyści mogli podziwiać go z oddali.
Opracowała: Agnieszka Stradecka
Źródło: PAP, La Milano
Źródło zdjęcia głównego: Eleonora Perla / Zuma Press / Forum