Ranny kormoran zapukał do drzwi szpitala

Medycy i strażacy pomogli rannemu kormoranowi
Ranny kormoran zapukał do drzwi szpitala
Źródło: Reuters
Szpital w niemieckiej Bremie odwiedził niespodziewany gość. Był to ranny kormoran, który miał w dziobie haczyk wędkarski. Z pomocą strażaków medycy udzielili zwierzęciu pomocy.

W niedzielę pracownicy szpitala Gesundheit Nord w Bremie na północy Niemiec usłyszeli pukanie w szklane drzwi. Ku ich zaskoczeniu nie był to człowiek.

- Kormoran przyszedł do nas z prośbą o pomoc. Było jasne, że celowo udał się na pogotowie i próbował dziobać w okno, żeby zwrócić na siebie uwagę, ponieważ był w złym stanie - powiedział Fabian Lieber, szef oddziału ratunkowego. Dodał, że ptak podszedł nawet do drugiego wejścia do szpitala, gdy nie został od razu zauważony.

Medycy i strażacy zajęli się rannym kormoranem

Początkowo zespół szpitala nie wiedział, co zrobić z rannym ptakiem. Pielęgniarka Juliane Andreas przyznała, że rozważali telefon na policję, ale ostatecznie skontaktowali się ze strażą pożarną.

- Strażacy przyjechali natychmiast i powiedzieli, że z chęcią się tym zajmą. W ciągu dziesięciu minut byli już z nami na oddziale ratunkowym - oznajmiła Andreas.

Zgromadzeni przystąpili do oględzin zwierzęcia, aby ustalić, co mu się stało. Szybko dostrzegli przyczynę.

- Ptak miał haczyk wędkarski wbity w dolną szczękę. To był jeden z potrójnych haczyków, które trudno usunąć - zauważyła Andreas. Dodała, że ptak był bardzo ufny i wydawał się być świadomy problemu, z którym się boryka.

Pielęgniarka relacjonowała, że medycy nie mogli poradzić sobie z haczykiem za pomocą szpitalnych narzędzi. Strażacy przynieśli jednak obcinak do śrub i obcięli krawędzie haczyka, a wtedy kolega Andreas podważył go i usunął z dzioba. Medycy spojrzeli do pyska ptaka i wszystko wydawało się w porządku, więc strażacy wypuścili go na wolność.

Medycy i strażacy pomogli rannemu kormoranowi
Medycy i strażacy pomogli rannemu kormoranowi
Źródło: Reuters

Miło jest pomóc zwierzęciu

Lieber przyznał, że nie sposób ustalić, czy ptak tak naprawdę wiedział, co robi, pojawiając się w szpitalu, ale ucieszył się, że wraz z kolegami mógł pomóc zwierzęciu.

- Tak, myślę, że to całkiem interesujące, że możemy nie tylko codziennie pomagać ludziom, ale także zwierzętom i innym stworzeniom, z którymi dzielimy planetę, gdy tego potrzebują. A trzeba przyznać, że w pewnym sensie my, ludzie, jesteśmy przyczyną ich nieszczęścia - podsumował nietypowe zdarzenie.

Opracował Krzysztof Posytek

Czytaj także: