W niedzielę na kołobrzeskiej plaży do południa było spokojnie. W pewnym momencie doszło do zmiany.
"Powierzchnia wody była niemal gładka. Na płyciźnie dno było płaskie, bez charakterystycznych piaszczystych zmarszczek, świadczących o działaniu fal. Około godziny 12.30 nastąpiła nagła zmiana" - napisała pani Gosia w relacji przesłanej na Kontakt24.
Zaledwie w kilka minut na morzu pojawiły się większe fale, które wtargnęły na plażę i zaskoczyły plażowiczów. Zalały około jednej trzeciej jej szerokości. Było to jednak chwilowe, bo po kilkunastu minutach wszystko wróciło do normy. Niemniej jednak po tym wydarzeniu Bałtyk pozostawał wyraźnie wzburzony.
BYŁEŚ ŚWIADKIEM CZEGOŚ CIEKAWEGO? WYŚLIJ NAM SWOJĄ RELACJĘ NA KONTAKT24
"Około godziny 16.30 od strony morza pojawił się wyraźny wał chmur, który przemieszczał się bardzo szybko w kierunku lądu. Wraz z jego nadejściem wystąpił bardzo silny, krótkotrwały podmuch wiatru. Uniósł on piasek z plaży i znacznie ograniczał widzialność przy powierzchni" - napisała pani Gosia.
Nietypowe zjawisko nad Bałtykiem, Kołobrzeg
"To bardzo typowe zjawisko"
Według synoptyk tvnmeteo.pl Arlety Unton-Pyziołek wiatr szkwałowy, który poprzedzał front chłodny, uderzył o powierzchnię wody i stąd wzięło się nagłe zafalowanie morza Bałtyckiego. Chmury, które możemy obserwować na dostarczonych zdjęciach, to chmury szelfowe. Poprzedzały one front burzowy, który w niedzielę pustoszył zachodnią Polskę.
- To bardzo typowe zjawisko. Powstaje ono w wyniku napierania chłodnego powietrza polarnego na rozgrzane zwrotnikowe - tłumaczyła nasza synoptyk. Dodatkowym czynnikiem podbijającym rozwój chmur burzowych była granica silnie nagrzanego lądu i chłodnego morza, gdzie wystąpił uskok wiatru.