Susza "wisi w powietrzu"

Susza hydrologiczna
Susza "wisi w powietrzu"
Źródło: PAP
Czy po mroźnej i obfitej w opady śniegu zimie będziemy mierzyć się suszą? O sytuacji hydrologicznej w Polsce mówił profesor Paweł Rowiński, dyrektor Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Za nami zima, która była bardzo mroźna i przyniosła wielu regionom kraju obfite opady śniegu. Około 80 procent powierzchni Polski było pokryte białym puchem. Wydawałoby się, że takie warunki sprawią, że ryzyko wystąpienia suszy wiosną jest minimalne.

- Nie ma w tej chwili wielkiego zagrożenia, bo wilgotność górnej warstwy gleby jest w normie. Ale przez brak opadów susza wisi w powietrzu - powiedział profesor Paweł Rowiński, hydrolog i dyrektor Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Ekspert dodał, że choć tegoroczna zima na tle ostatnich lat była śnieżna, co pozytywnie wpłynęło na obecną sytuację hydrologiczną, to patrząc szerzej - była ona po prostu w normie. - Wydaje się, że duże obszary Polski powinny sobie poradzić lepiej z suszą niż w latach ubiegłych, ale to nie znaczy, że będzie dobrze - dodał.

W prognozach nie widać opadów

Jak mówił ekspert, od jakiegoś czasu nie pada w Polsce, a najbliższe prognozy nie przewidują równomiernych opadów deszczu. Może to spowodować, że powtórzy się sytuacja sprzed lat, ale trochę później niż w poprzednich sezonach.

- Znowu możemy wejść w problemy suszy, tylko one wystąpią później - dopowiedział.

Susza w Polsce

Hydrolog zauważył, że po raz pierwszy od lat wchodzimy w wiosnę z wilgotnością górnych warstw gleby w normie.

- Ale kiedy już mówimy o wodach w tych górnych warstwach wodonośnych, najbliżej powierzchni, no to tam bywa różnie. Państwowy Instytut Geologiczny ostrzega nas czasami, że poziom zwierciadła tych wód podziemnych, tych najwyżej znajdujących się, niestety czasem jest poniżej stanu ostrzegawczego - mówił ekspert. Chodzi o niżówkę hydrologiczną. Jest to zjawisko długotrwałego, znacznego obniżenia poziomu wód gruntowych lub przepływu w rzekach poniżej średnich wartości wieloletnich. Wpływa on na niedobory wody w studniach. Jak mówił hydrolog, teraz sytuacja ta dotyczy głównie wschodniej i centralnej Polski.

Susza niejedno ma imię (PAP/EPA Małgorzata Latos)
Susza niejedno ma imię (PAP/EPA Małgorzata Latos)
Źródło: PAP/EPA Małgorzata Latos

Sytuacja hydrologiczna nie jest zero-jedynkowa

Dlaczego równocześnie mogą obowiązywać ostrzeżenia przed niżówką hydrologiczną oraz te przed możliwym przekroczeniem poziomu ostrzegawczego w rzekach? Profesor Rowiński powiedział, że sytuacja hydrologiczna Polski nie jest zero-jedynkowa. Zauważył, że jesteśmy dość dużym krajem i przez to mocno zróżnicowanym pod tym względem. Wyjaśnił, że podwyższone stany wód mogą wynikać m.in. z roztopów, a z kolei niżówka to efekt długoletnich deficytów wody.

Ile wody przypada na każdego z nas?

Spoglądając szerzej na sytuację hydrologiczną, ekspert uważa, że "Polska jest generalnie dość deficytowa, jeśli chodzi o wodę", natomiast ten obraz jest złożony. Jak mówił, wody powierzchniowe są dosyć ubogie, natomiast wód gruntowych (czyli tych w niższych warstwach gleby) "mamy całkiem sporo". Profesor podał standardową liczbę dostępnej wody powierzchniowej na mieszkańca na rok, która wynosi 1600 metrów sześciennych - poniżej mówi się już o pewnego rodzaju stresie wodnym.

- I z tym mamy do czynienia w Polsce. My zwykle jesteśmy poniżej 1600 metrów sześciennych na osobę na rok. Czasami znacznie niżej i to jest 1200-1100, więc to pokazuje, że tej wody przepływającej przez Polskę mamy mało. Jednocześnie mamy pewne zasoby wód gruntowych. Trzeba pamiętać, że wody gruntowe to jest szczególny skarb - podkreślił. Dodał też, że sporo jest wody zatrzymanej w krajobrazie chociażby w jeziorach. Stąd też - kontynuował - nie można porównywać sytuacji Polski na przykład do Egiptu, nawet gdy podane powyżej liczby są takie same.

Jak postępować z wodą

Hydrolog powiedział, że nieodpowiednie gospodarowanie wodą i zmieniający się klimat pogarszają sytuację wód powierzchniowych. Jak wyjaśnił, wyższa temperatura powoduje większą absorpcję (wchłanianie) pary wodnej przez atmosferę, co wpływa na inny rozkład wody.

- Wody jest mniej więcej tyle samo, tylko że mamy bardzo długie okresy suche. Jak się ta woda już zgromadzi w atmosferze, to jak pada, to już solidnie - mówił. Pytany o to, jak można lepiej zagospodarować wodę, odpowiedział, że przede wszystkim trzeba się nauczyć zatrzymywać ją tam, gdzie ona spadnie. - Czyli niekoniecznie zawsze musimy mówić o jakichś wielkich obiektach hydrotechnicznych, wielkich zbiornikach, raczej taki system rozproszony zatrzymywania wody, gdziekolwiek się da - podkreślił. Do tego dodał konieczność oszczędzania wody w codziennych czynnościach oraz edukację. Ekspert przyznał, że sytuacja hydrologiczna Polski niepokoi go, jednak nie jest to jeszcze sytuacja katastrofalna. Poprawić ją mogą mądre działania w zakresie gospodarowania wodą.

Klatka kluczowa-286392
Sytuacja hydrologiczna w Polsce
Źródło: PAP

Opracowała Anna Bruszewska

Czytaj także: