Ważący 600 kilogramów Van Allen Probe A to satelita, który został wystrzelony na orbitę w 2012 roku razem ze swoim "bliźniakiem", nazwanym Van Allen Probe B. Ich zadaniem był badanie pasa Van Allena - obszaru intensywnego promieniowania otaczającego Ziemię.
Satelita wejdzie w ziemską atmosferę
Sondy wypełniały swoje zadanie przez siedem lat, po czym w 2019 zostały wyłączone, a teraz jedna z nich ma "wrócić" na Ziemię. Zgodnie z informacjami podanymi przez NASA, Van Allen A ma wejść w ziemską atmosferę we wtorek o godzinie 19.45 letniego czasu wschodniego (w Polsce będzie wtedy godzina 0.45 w nocy z wtorku na środę). Niepewność co do dokładnego terminu tego zdarzenia wynosi około 24 godziny.
"NASA spodziewa się, że większość statku kosmicznego ulegnie spaleniu podczas wlotu w atmosferę, ale niektóre jego elementy przetrwają powrót. Ryzyko odniesienia obrażeń przez kogokolwiek na Ziemi jest niskie i wynosi około 1 do 4200. NASA i Siły Kosmiczne Stanów Zjednoczonych będą nadal monitorować powrót [obiektu - red.] i aktualizować prognozy" - napisała NASA w poniedziałkowym komunikacie.
Dzięki nim lepiej rozumiemy kosmiczną pogodę
NASA planowała, że misja sond Van Allen Probe A i B potrwa dwa lata, ale ostatecznie maszyny dostarczały dane aż przez siedem lat. Ich analiza pozwala lepiej zrozumieć kosmiczną pogodę i jej skutki.
"Analizując zarchiwizowane dane z misji, naukowcy badają pasy radiacyjne otaczające Ziemię, które są kluczowe dla przewidywania wpływu aktywności słonecznej na satelity, astronautów, a nawet systemy na Ziemi: komunikacyjne, nawigacyjne i energetyczne. Obserwując te dynamiczne obszary, sondy Van Allen Probe A i B przyczyniły się do udoskonalenia prognoz zjawisk pogody kosmicznej i ich potencjalnych konsekwencji" - wyjaśnia NASA w komunikacie.
Opracował Krzysztof Posytek/dd
Źródło: Space.com, NASA
Źródło zdjęcia głównego: JHU/APL, NASA