Najwcześniej rozsiada się w południowo-zachodniej Polsce, na Ziemi Lubuskiej i Dolnym Śląsku, a średnia data jej początku we Wrocławiu i Słubicach w latach 1991-2020 przypadała na około 19 marca. Najpóźniej na stałe wiosna wkracza na Podlasie i obszary górskie.
Jeszcze w XX wieku marzec był zdominowany przez termiczne przedwiośnie ze średnią dobową poniżej 5 stopni. W świetle najnowszych analiz klimatycznych daty początku wiosny termicznej w XXI wieku ulegają przesunięciu. Bywa, że o kilka dni, a czasami nawet tygodni, co wcale nie wyklucza epizodów zimowych nawet w kwietniu. A na to się zanosi, bo wpływy na pogodę u nas odzyska Oscylacja Arktyczna (AO), czyli wielkoskalowe zjawisko polegające na wahadłowych zmianach ciśnienia atmosferycznego między biegunem północnym a średnimi szerokościami geograficznymi. Oscylacja ta reguluje napływy zimnego powietrza w chłodniejszej połowie roku.
W styczniu i lutym indeks AO całymi tygodniami utrzymywał się w fazie ujemnej, co wiązało się z dobrymi warunkami do utrzymywania się cyrkulacji arktycznego powietrza sięgającego Morza Śródziemnego. Ostatnio indeks AO poszybował mocno w wartości dodatnie, co wiązało się z dominacją napływu ciepłych mas. Teraz w prognozach amerykańskiej Narodowej Administracji ds. Oceanu i Atmosfery (NOAA) indeks AO ma próbować ponownie nurkować w wartości ujemne. Stosunkowo ciepły teraz marzec może więc w kolejnych tygodniach być mniej przyjemny.