Burza śnieżna w Stanach zabiła dwie osoby

Dwie osoby zginęły, kilka zostało rannych, tysiące osób zostało pozbawionych prądu, a na ulicach zapanował chaos - tak kształtuje się bilans nawałnic, które przeszły przez centralne i południowe rejony Stanów Zjednoczonych.

Potężny system burzowy przeszedł w sobotę wieczorem przez centralną i południową część Stanów Zjednoczonych. Jak wynika z dotychczasowych doniesień, kilka osób zostało poważnie rannych, a dwie zginęły. Obie ofiary to mężczyźni. Jeden z nich zginął w momencie, gdy wiatr przewrócił przyczepę, w której przebywał. Z kolei drugi wjechał w powalone drzewo.

Tysiące osób bez prądu

Podczas kolejnego już załamania pogody, które w stanach trwa od kilkunastu dni, pozbawionych energii elektrycznej zostały tysiące mieszkańców. Tylko na północy Missisipi, przerw w dostawie prądu doświadczyły 22 tys. osób. Nadal nie wszystkim udało się go odzyskać.

Nadal nie do wszystkich można dotrzeć

W wielu miejscach na ulice, domy i samochody spadały drzewa. Mieszkańcy twierdzą, że straty są ogromne. Służby ratunkowe starają się dotrzeć do wszystkich potrzebujących, jednak jak na razie jest to niemożliwe, ponieważ wiele dróg zostało zablokowanych. - Istnieje jeszcze kilka obszarów, do których nie byliśmy w stanie dotrzeć, bo nie ma do nich dostępu - powiedział jeden ze strażaków.

Tornada raniły mieszkańców i niszczyły domy

Służby meteorologiczne potwierdzają przejście kilku tornad w stanie Arkansas. Jedno z nich przeszło przez miasto Dermotta, gdzie dwie osoby zostały ranne, a ponad 20 domów zniszczonych, a drugie przez miejscowość Hughes - tam również rannych zostało kilka osób.

Autor: kt//tka / Źródło: usatoday.com, ENEX

Czytaj także: