Ekspertka: niedźwiedź nie dąży do konfrontacji

Niedźwiedź brunatny
Co zrobić, gdy zaatakuje nas niedźwiedź?
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Kilka dniu temu na Podkarpaciu doszło do ataku niedźwiedzia, w którym zginęła 58-letnia kobieta. Biolożka Nuria Selva Fernandez z Polskiej Akademii Nauk mówiła, jak należy się zachowywać w lesie, aby uniknąć spotkania z tymi zwierzętami. Ekspertka podkreśliła, że nie chodzi o to, żeby ludziom zakazać zbierania poroża czy grzybów, lecz nauczyć, jak to robić, ograniczając ryzyko do minimum.

W czwartek w podkarpackiej miejscowości Płonna doszło do ataku niedźwiedzia, w którym zginęła 58-latka. Kobieta wybrała się z synem do lasu, aby zbierać poroża jeleniowatych i natknęła się na wybudzone ze snu zimowego zwierzę.

- W Polsce najczęściej ofiarami ataków niedźwiedzi padają grzybiarze lub zbieracze zrzutów poroża. Przyznam, że nie bardzo rozumiem, dlaczego tak jest - powiedziała doktor habilitowana Nuria Selva Fernandez z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, która bada między innymi ekologię niedźwiedzia brunatnego w polskich Karpatach.

Ekspertka dodała, że nie chodzi o to, żeby ludziom zakazać zbierania poroża, lecz nauczyć, jak to robić, ograniczając ryzyko do minimum. Podkreśliła, że w lesie należy być czujnym, nie iść do niego samemu, nie zachowywać się w nim cicho i zrezygnować, gdy jest mgła i wieje wiatr.

"Niedźwiedź nie dąży do konfrontacji"

Nuria Selva Fernandez powiedziała, że należy nauczyć się chodzić po lesie i w nim odpowiednio zachowywać. - To jak z chodzeniem po górach czy pływaniem w morzu. Nie trzeba z tego rezygnować, ale gdy mamy duże zagrożenie lawinowe lub panuje sztorm, powstrzymujemy się od tego - tłumaczyła.

Jak przekonywała, przemierzyła mnóstwo kilometrów i spędziła wiele dni badając niedźwiedzie w ich naturalnym środowisku. Dzięki stosowaniu się do reguł, nigdy nic złego się jej nie stało. - Niedźwiedź nie dąży do konfrontacji, jeśli wie o naszej obecności, przeczeka, aż się oddalimy - zapewniła.

Niedźwiedź brunatny - zdjęcie poglądowe
Niedźwiedź brunatny - zdjęcie poglądowe
Źródło zdjęcia: Shutterstock

Jeśli spotkamy niedźwiedzia, nie wolno uciekać

Zdaniem biolożki edukacja powinna obejmować również rekomendowanie mieszkańcom regionów, w których występują niedźwiedzie, specjalnego gazu pieprzowego. Jak podkreśliła, w amerykańskich parkach narodowych posiadanie takiego gazu jest obowiązkowe, a wchodzący muszą przejść obowiązkowe godzinne szkolenie, jak zredukować ryzyko spotkania z niedźwiedziem i jak się zachować, jeśli już do niego dojdzie.

- Nie uciekać, tylko powoli się wycofać, mówiąc przez cały czas, żeby drapieżnik wiedział, że ma do czynienia z człowiekiem - mówiła Fernandez.

Zapytana o kraj, który wzorcowo zarządza ryzykiem koegzystencji człowieka i niedźwiedzia, odparła, że we włoskim Trydencie w Dolomitach działa specjalna grupa interwencyjna prowadząca działania prewencyjne, jak edukacja, monitorowanie przemieszczania się tych zwierząt i informowanie ludzi o ich obecności. W razie incydentu, na przykład powiadomienia, że po ulicy chodzi niedźwiedź, doskonale wyszkoleni i wyposażeni funkcjonariusze w bardzo krótkim czasie zjawiają się na miejscu i najczęściej po prostu skutecznie przepłaszają osobnika. Grupa prowadzi też bazę genetyczną, która - w razie ataku - pozwala zidentyfikować każdego niedźwiedzia w rejonie.

Biolożka bardzo wysoko ocenia skuteczność tej komórki, choć i tam w 2023 roku doszło do jedynego we współczesnych Włoszech ataku ze skutkiem śmiertelnym, gdy 17-letnia niedźwiedzica zabiła biegacza. Jak podkreśliła Fernandez, do tragedii doprowadził fakt, że mężczyzna biegł, miał słuchawki, a w czasie ataku próbował bronić się kijem. Drapieżnik został złapany po około dwóch tygodniach i umieszczony w ośrodku pod Trydentem. Prezydent regionu wydał polecenie przeprowadzenia jego eutanazji, jednak ostatecznie w ubiegłym roku zwierzę trafiło do azylu dla niedźwiedzi z problematyczną przeszłością w niemieckim Szwarcwaldzie.

Co należy zrobić z niedźwiedziem, który w czwartek zaatakował kobietę w Płonnej na Podkarpaciu? - Teraz nie powiem, czy dokonać eutanazji, czy założyć obrożę telemetryczną. W pierwszej kolejności trzeba pobrać próbki ubrania i z ran ofiary, ustalić, co to za zwierzę i skonsultować to z ekspertami. Wciąż przecież nie wiemy, czy to osobnik, który przychodził do wioski i żerował na śmietnikach, przez co utracił respekt przed człowiekiem, czy niedźwiedzica z małymi, dla której to supernaturalne zachowanie - powiedziała biolożka.

Niedźwiedź brunatny
Niedźwiedź brunatny
Źródło zdjęcia: Maciej Zieliński, Adam Ziemienowicz/PAP

Niedźwiedzie w Europie. Jak kraje radzą sobie z dużą populacją tych zwierząt

Największa populacja niedźwiedzi brunatnych (Ursus arctos) w Europie występuje w Rumunii. Szacuje się ją na 6-8 tysięcy osobników, jednak nowa metodologia ich liczenia z wykorzystaniem badań DNA wskazuje, że może być ich nawet 13 tys. W ubiegłym roku liczba zgłoszonych incydentów z tymi drapieżnikami przekroczyła 7,5 tys. Jeden atak miał skutek śmiertelny (niedźwiedź zabił włoskiego motocyklistę na Trasie Transfogaraskiej). Od 2024 r., po ataku w górach Bucegi na 19-letnią kobietę, którego ta nie przeżyła, zwiększono limit odstrzału niedźwiedzi do 481 osobników rocznie oraz zmieniono przepisy, które teraz umożliwiają eliminację tych zwierząt w "sytuacjach kryzysowych", czyli gdy pojawią się w pobliżu ludzkich osiedli. Podobne praktyki stosuje się na Słowacji, gdzie niedźwiedzi jest ok. 1,3 tys. W ubiegłym roku doszło do 17 ataków, w tym jednego ze skutkiem śmiertelnym. Rząd Roberta Fico zatwierdził plan odstrzału 350 niedźwiedzi, argumentując to potrzebą ochrony ludności w regionach turystycznych. Powołano też specjalne zespoły interwencyjne posiadające uprawnienia do natychmiastowej eliminacji osobników podchodzących do stref miejskich.

Biolożka powiedziała, że w krajach, w których strzela się do niedźwiedzi, ataki wciąż się zdarzają. - W Rumunii i Słowacji wprowadzono odstrzał niedźwiedzi, ale ataki na ludzi wciąż się tam zdarzają - podkreśliła. Wskazała zarazem, że w krajach, w których populacja tych drapieżników jest znaczna, a ataki na ludzi zdarzają się rzadko, od dawna prowadzona jest intensywna działalność informacyjna wśród mieszkańców terenów zamieszkiwanych przez niedźwiedzie.

W Finlandii populację niedźwiedzi brunatnych ocenia się na prawie 2,5 tys. W zeszłym roku doszło tam do dwóch ataków na ludzi, jednak ostatni zakończony śmiercią zdarzył się w 2006 r. Fiński system zapobiegania atakom opiera się na działaniu wyspecjalizowanych grup myśliwych działających na zlecenie policji, którzy zajmują się odstraszaniem, a w skrajnych przypadkach eliminacją problematycznych osobników. Równolegle fiński rząd prowadzi szkolenia dla grup zawodowych pracujących w terenie (np. drwali, leśników czy geodetów), na których uczą się reagowania na agresywne zachowania zwierząt i obsługi gazu na niedźwiedzie. To tak zwane warunkowanie awersyjne - zwierzę ma kojarzyć człowieka z bólem i stresem, przez co go unika.

Źródło: PAP
Czytaj także: