TVN24 | Świat

"Demokratyczna zmiana następuje przy urnie wyborczej"

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
ft,
kb/adso,
mtom
Źródło:
TVN24
Wtargnięcie demonstrantów do Kongresu. Andrzej Duda komentuje
Wtargnięcie demonstrantów do Kongresu. Andrzej Duda komentujeTVN24
wideo 2/21
TVN24Wtargnięcie demonstrantów do Kongresu. Andrzej Duda komentuje

Zatwierdzenie prezydentury Joe Bidena, mimo przerwania obrad Kongresu, stanowi dowód stabilności demokracji amerykańskiej – napisano w oświadczeniu Kancelarii Prezydenta. W środę wieczorem, odnosząc się do zamieszek na Kapitolu, prezydent Andrzej Duda stwierdził, że jest to "wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, które są państwem demokratycznym i praworządnym". Wydarzenia w Waszyngtonie skomentowali także między innymi szef polskiej dyplomacji Zbigniewa Rau, marszałek Tomasz Grodzki i były premier Donald Tusk. 

- Zwolennicy Donalda Trumpa wdarli się w środę do siedziby Kongresu USA, który miał ostatecznie potwierdzić ważność wyborów prezydenckich. Protestujący starli się z policją, doszło do użycia gazu. Posiedzenie Kongresu zostało przerwane.

- W odpowiedzi na te wydarzenia prezydent elekt Joe Biden zaapelował do Trumpa, by "wypełnił swoją przysięgę, bronił konstytucji i zażądał zakończenia tego oblężenia". Krótko po słowach Trump opublikował na Twitterze nagranie wideo, w którym wezwał swoich zwolenników do pokojowego rozejścia się do domów. Podtrzymał swoje zdanie, że wybory zostały sfałszowane. 

- W wyniku starć zginęły cztery osoby, a ponad 50 zostało aresztowanych. Pierwszą ofiarą była kobieta, która została postrzelona w gmachu Kongresu. Następnie waszyngtońska policja poinformowała o trzech kolejnych przypadkach śmiertelnych, chociaż nie podała, co było bezpośrednią przyczyną śmierci tych osób. 

- W Waszyngtonie wprowadzono stan wyjątkowy, który będzie obowiązywał do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu na prezydenta Joe Bidena. Do stolicy USA wkroczył też oddział Gwardii Narodowej. Według CNN i dziennika "New York Times", rozkaz zatwierdził wiceprezydent Mike Pence, a nie Donald Trump.

- Kongres oficjalnie zatwierdził wybór Joe Bidena i Kamali Harris.

W trakcie środowego posiedzenia, mającego zatwierdzić głosowanie Kolegium Elektorów i wygraną w wyborach prezydenckich demokraty Joe Bidena do Kongresu wtargnęli zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa. Deputowani wstrzymali obrady i zostali ewakuowani. W trakcie środowych zamieszek na terenie Kapitolu życie straciły cztery osoby, w tym jedna kobieta, która została postrzelona. Demonstranci późnym popołudniem i wieczorem opuścili Kapitol i jego otoczenie, ale zapowiedzieli, że wrócą tam w czwartek.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W INTERNECIE >>>

Po wtargnięciu zwolenników Donalda Trumpa do budynku Kongresu część pracowników Białego Domu złożyła rezygnację. Stacja CNN podaje też, że niektórzy członkowie rządu prowadzą rozmowy na temat odsunięcia Trumpa od władzy jeszcze przed 20 stycznia, gdy stery w państwie oficjalnie miał przejąć zwycięzca listopadowych wyborów Joe Biden.

W Waszyngtonie wprowadzono stan wyjątkowy, który będzie obowiązywał do 21 stycznia, czyli pierwszego dnia po zaprzysiężeniu na prezydenta Joe Bidena. Do stolicy USA wkroczył też oddział Gwardii Narodowej. Według CNN i dziennika "New York Times", rozkaz zatwierdził wiceprezydent Mike Pence, a nie Donald Trump.

"Demokratyczna zmiana następuje przy urnie wyborczej, a nie poprzez agresywne demonstracje uliczne"

Po zatwierdzeniu prezydentury Joe Bidena przez Kongres, oświadczenie wydała w czwartek Kancelaria Prezydenta. "Polskę i Stany Zjednoczone, jak podkreślał wielokrotnie Prezydent RP Andrzej Duda, łączy najsilniejsze od lat wielowymiarowe partnerstwo strategiczne oparte na wspólnych wartościach wolności i demokracji" – czytamy w komunikacie podpisanym przez prezydenckiego ministra Krzysztofa Szczerskiego.

"Dlatego też, w związku z dokończeniem przerwanego procesu zliczania głosów elektorskich i zatwierdzeniem przez Kongres USA wyniku wyboru 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych, wyrażamy uznanie dla siły amerykańskich instytucji demokratycznych" - głosi oświadczenie.

Jak podkreślono, zatwierdzenie przez Kongres USA wyniku wyboru 46. prezydenta stanowi "dowód stabilności demokracji amerykańskiej i potwierdza zasadę, że demokratyczna zmiana następuje przy urnie wyborczej, a nie poprzez agresywne demonstracje uliczne".

"Silna Europa potrzebuje silnej Ameryki"

W czwartek po północy głos zabrał sam Andrzej Duda. "Wydarzenia w Waszyngtonie to wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, które są państwem demokratycznym i praworządnym" – napisał wtedy na Twitterze.

Jak dodał, "władza zależy od woli wyborców, a nad bezpieczeństwem państwa i obywateli czuwają powołane do tego służby". "Polska wierzy w siłę amerykańskiej demokracji" – oświadczył.

Do sytuacji w amerykańskiej stolicy odniósł się w czwartek minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

"Silna Europa potrzebuje silnej Ameryki. Demokracja w Stanach Zjednoczonych zawsze opierała się na wartościach i była wspierana przez instytucje, umożliwiając jej sprostanie nawet najtrudniejszym wyzwaniom. Ta prawda jest nadal aktualna - dla dobra narodu amerykańskiego i wolnego świata" - napisał na Twitterze szef MSZ, który do swojego wpisu dołączył hashtag "WashingtonDC".

"Drodzy Amerykanie. Stany Zjednoczone są latarnią wolnego świata. Jeżeli zdradzicie lub porzucicie fundamenty demokracji, świat zmieni się dramatycznie" – napisał w mediach społecznościowych z kolei marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Tusk: wszędzie jest jakiś Trump, więc każdy z nas musi bronić Kapitolu

Sytuację w Stanach Zjednoczonych skomentował także były premier i były szef Rady Europejskiej, a obecnie przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej, Donald Tusk.

"Wszędzie jest jakiś Trump, więc każdy z nas musi bronić Kapitolu" - napisał na Twitterze.

Mosbacher o sytuacji w USA: nasze instytucje są silne, demokracja zwycięży

Do zamieszek na Kapitolu odniosła się też ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher.

"Protestującym udało się wedrzeć do Kapitolu, ale nasze instytucje są silne. Demokracja zwycięży" - napisała ambasador, przekazując dalej wpis sekretarza stanu USA Mike'a Pompeo, który krytykował atak na Kapitol.

Autor:ft, kb/adso, mtom

Źródło: TVN24