Spór o dalekowschodnie wyspy

17 września 2012

Stany Zjednoczone nie zamierzają powstrzymywać rozwoju Chin - oświadczył w czwartek wiceprezydent USA Mike Pence. Skrytykował jednocześnie Pekin "coraz bardziej prowokacyjne" działania w stosunku do sąsiadów oraz ograniczanie "praw i wolności" w Hongkong. - Jesteśmy z wami, inspirujecie nas. Wzywamy was do pozostania na drodze pokojowych protestów - zwrócił się do Hongkończyków. Zapewniał jednocześnie, że USA nie zabiegają, by "odłączyć się" gospodarczo od ChRL.

- Zawrzyjmy traktat pokojowy - zaapelował do prezydenta Rosji Władimira Putina premier Japonii Shinzo Abe. W sprawie tej jest "masa pytań", w tym dotyczących kwestii wojskowych - odpowiedział Putin. Przywódcy krajów spotkali się po raz kolejny we Władywostoku. Japonia i ZSRR, a potem Rosja po II wojnie światowej nie podpisały traktatu z powodu sporu terytorialnego o Wyspy Kurylskie.

Rosyjski resort spraw zagranicznych poinformował, że wezwał ambasadora Japonii w Moskwie Toyohisę Kozukiego, aby wyrazić ubolewanie z powodu "krytyki ze strony Tokio, graniczącej z próbą ingerowania w wewnętrzne sprawy Rosji". Ministerstwo dodało, że japońskie komentarze odnośnie tego, co Rosja robi na swoim suwerennym terytorium, są "nie do przyjęcia".

Hanoi będzie broniło swoich wód przed jakimikolwiek "podmiotami zagranicznymi", a wojskowi mają być gotowi do walki w wypadku "nieprzewidywalnych wydarzeń" - ta wiadomość od premiera Wietnamu z ostatnich dni dostała potwierdzenie w postaci analiz amerykańskich ekspertów. Uważają oni, że na Morzu Południowochińskim, do którego Pekin rości sobie pretensje w całości, zrobiło się wyjątkowo niebezpiecznie.