Kasem Sulejmani nie żyje

3 stycznia 2020

Dowódca elitarnej irańskiej jednostki Al Kuds generał Kasem Sulejmani i jeden z dowódców irackiej milicji Abu Mahdi al-Muhdanis zostali zabici 3 stycznia 2019 roku w amerykańskim ataku w Bagdadzie. "Stany Zjednoczone będą podejmować niezbędne działania, by chronić swoich obywateli i swoje interesy w każdym miejscu na świecie" - podkreślił w komunikacie Pentagon.

CZYTAJ WIĘCEJ: SYLWETKA GENERAŁA KASEMA SULEJMANIEGO>

Kasem Sulejmani był dowódcą sił Al Kuds, jednostki specjalnej w strukturach Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej odpowiedzialnej za operacje zagraniczne. Nazywany bywał często "generałem cieniem" i otoczony w Iranie uwielbieniem godnym celebrytów.

Polecenie Trumpa

"Na polecenie prezydenta amerykańskie wojsko podjęło działania defensywne, by chronić personel USA poza granicami, zabijając Kasema Sulejmaniego" – poinformował w oświadczeniu Pentagon. Jak napisano w komunikacie, Sulejmani "aktywnie rozwijał" plany ataków na amerykański personel w Iraku i całym regionie i "jest odpowiedzialny za śmierć setek Amerykanów i członków koalicji". Według Pentagonu w ciągu ostatnich miesięcy "organizował" ataki na bazy koalicji w Iraku i akceptował ostatnie "ataki" na amerykańską ambasadę w Bagdadzie. "Celem uderzenia było udaremnienie planów przyszłych irańskich ataków. Stany Zjednoczone będą podejmować niezbędne działania, by chronić swoich obywateli i swoje interesy w każdym miejscu na świecie" – zaznaczono.

Ajatollah Chamenei spotkał się z rodziną SulejmaniegoEPA/IRAN SUPREME LEADER OFFICE/PAP

Śmierć generała Sulejmaniego i jednego z dowódców irackiej milicji Abu Mahdiego al-Muhandisa potwierdzili w nocy z czwartku na piątek iracka TV, rzecznik irackiej milicji i irańska Gwardia Rewolucyjna. Rakiety spadły na konwój samochodów należących do milicji w rejonie terminala towarowego lotniska w Bagdadzie.

Rzecznik irackich Ludowych Sił Mobilizacyjnych, będących szeroką koalicją proirańskich milicji, Ahmed al-Assadi, odpowiedzialnością za ich śmierć obarczył "amerykańskich i izraelskich wrogów."

Wcześniej anonimowi przedstawiciele proirańskich milicji informowali nieoficjalnie, że w ataku zginęło pięciu ich członków i dwie "ważne osoby". Według jednej z wersji mieli oni zostać zaatakowani zaraz po opuszczeniu przez Sulejmaniego samolotu, w samochodach należących do milicji.

Reakcje Zarifa i Trumpa po ataku Iranu na bazy w Irakutvn24
wideo 2/14

Al-Muhandis przybył na lotnisko w konwoju samochodów, aby powitać Sulejmaniego, który przyleciał do Bagdadu z Libanu lub Syrii. Atak miał nastąpić zaraz po przywitaniu się z al-Muhandisem i zajęciu miejsc w samochodach.

Do ataku doszło na lotnisku w Bagdadzie Google Maps

Punkt zwrotny dla Bliskiego Wschodu?

Associated Press podkreśla, że śmierć Sulejmaniego i al-Muhandisa może okazać się punktem zwrotnym w sytuacji na Bliskim Wschodzie i bez wątpienia spotka się ostrym odwetem ze strony Iranu i sił przez niego popieranych.

Dziennik "New York Times" zauważa, że generał Sulejmani był wpływową osobą w Iranie oraz poza granicami tego państwa. "Nie tylko stał na czele irańskiego wywiadu oraz tajnych operacji wojskowych, ale był uznawany za jednego z najbardziej zręcznych i niezależnych wojskowych" - pisze portal nowojorskiej gazety.

Zaznacza też, że spekulowano, iż Sulejmani mógłby zostać nowym najwyższym przywódcą duchowo-religijnym w Iranie.

"Dokonamy zdecydowanej zemsty na Ameryce"

Były dowódca irańskich Strażników Rewolucji Mohsen Rezaei był pierwszą irańską osobistością wysokiego szczebla, która zareagowała na czwartkowy atak w Bagdadzie.

"Generał Kasem Sulejmani dołączył do braci męczenników, ale my dokonamy zdecydowanej zemsty na Ameryce" - napisał na Twitterze były dowódca irańskich Strażników Rewolucji Mohsen Rezaei. Jest on obecnie wysokiej rangi urzędnikiem państwowym.

Minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif oświadczył w piątek, że zabójstwo Sulejmaniego to "wyjątkowo niebezpieczna i głupia eskalacja". "USA ponoszą odpowiedzialność za wszelkie konsekwencje tego zbójeckiego awanturnictwa" - napisał na Twitterze.

- Amerykanie powinni wiedzieć, że do tej pory w radzie dyskutowano o 13 scenariuszach zemsty. Nawet jeśli istnieje konsensus co do najsłabszego scenariusza, przeprowadzenie go może być historycznym koszmarem dla Amerykanów - zagroził we wtorek sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Ali Szamchani, cytowany przez agencję Fars.

Trump: mamy namierzone 52 cele w Iranie

"Iran mówi bardzo odważnie o atakowaniu pewnych miejsc w odwecie za to, że uwolniliśmy świat od ich terrorystycznego przywódcy (...)" - napisał na Twitterze Donald Trump komentując te doniesienia. "Niech to służy za OSTRZEŻENIE. Jeśli Iran zaatakuje Amerykanów lub amerykańskie aktywa, to mamy namierzone 52 irańskie miejsca (odpowiadające liczbie 52 amerykańskich zakładników wziętych w niewolę przez Iran wiele lat temu)" - dodał prezydent USA, nawiązując do kryzysu zakładników w latach 1979-1981.

"Jeżeli znów uderzą, co bardzo im odradzam, to zostaną uderzeni mocniej niż kiedykolwiek wcześniej" - napisał Trump.

DONALD TRUMP: JEŻELI IRAN ZAATAKUJE AMERYKANÓW, UDERZYMY >

Panika na pogrzebie generała

Zabitego generała Sulejmaniego w poniedziałek w Teheranie żegnały setki tysięcy Irańczyków. W trakcie uroczystości głos zabrał nowy przywódca jednostki Al-Kuds, Esmail Gani, który powiedział, że Iran będzie dalej "szedł drogą wyznaczoną" przez jego poprzednika.

We wtorek podczas pogrzebu generała Kasema Sulejmaniego w jego rodzinnym mieście Kermanie wybuchła panika. Co najmniej 40 osób zostało stratowanych na śmierć, a liczba rannych przekroczyła 200.

W związku z tragedią uroczystości pogrzebowe generała zostały przełożone.

PANIKA NA POGRZEBIE KASEMA SULEJMANIEGO. CZYTAJ WIĘCEJ >

Kluczowe punkty uroczystości żałobnych w Iraku i IranieMapy Google, tvn24.pl

Podano nazwisko następcy

Najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei wyznaczył w piątek następcę zabitego generała Kasema Sulejmaniego. Jak podały irańskie media, cytowane przez agencję Reutera, będzie nim jego dotychczasowy zastępca, generał brygady Esmail Ghaani.

W oświadczeniu Chamenei podkreślił, że zadania sił, którymi kierował Sulejmani, pod dowództwiem Ghaaniego "pozostaną niezmienione".

Generał Esmail GhaaniErfan Kouchari | CC BY - SA 4.0 Wikipedia

Napięcia między Teheranem i Waszyngtonem

Atak nastąpił w okresie wzmożonych napięć między Irakiem i Iranem a Stanami Zjednoczonymi po szturmie na ambasadę USA w Bagdadzie, przeprowadzonym w ubiegły wtorek przez wspierane przez Iran milicje.

Był to odwet za ataki amerykańskiego lotnictwa na bazy proirańskiej organizacji Kataib Hezbollah, w których zginęło 25 bojowników. Amerykanie zaatakowali te bazy po tym jak w ubiegłym tygodniu zginął w ataku rakietowym Kataib cywilny pracownik amerykańskiej misji wojskowej.

Napięcia między Teheranem i Waszyngtonem utrzymują się na wysokim poziomie między innymi ze względu na amerykańskie sankcje szkodzące irańskiej gospodarce.

POTENCJAŁ MILITARNY IRANU. CZYTAJ WIĘCEJ>

Potencjał militarny krajów Bliskiego WschoduMaciej Zieliński , Adam Ziemienowicz | PAP

Najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei wezwał do silniejszej współpracy krajów regionu, żeby pokonać problemy, za które obwinił Stany Zjednoczone. Natomiast lider libańskiego Hezbollahu Hasan Nasrallah wyraził opinię, że w regionie "nadszedł czas, by zaczęła działać oś oporu" i nawoływał sojuszników Iranu do zemsty na USA za śmierć generała Kasema Sulejmaniego.

Nie widziałem konkretnych dowodów na to, że Iran planował ataki na cztery amerykańskie ambasady na Bliskim Wschodzie - powiedział w niedzielę szef Pentagonu Mark Esper. Odniósł się do wypowiedzi przywódcy Stanów Zjednoczonych, który w ten sposób tłumaczył decyzję o zamachu na irańskiego generała. Sekretarz obrony USA dodał jednocześnie, że podziela pogląd Trumpa, iż takie ataki były "prawdopodobne".

Ambasador Wielkiej Brytanii Robert Macaire został w niedzielę wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Iranu w związku z jego udziałem w proteście przeciwko władzom w Teheranie - poinformowało irańskie MSZ na swojej stronie internetowej. Wcześniej dyplomata został zatrzymany przez miejscową policję, co potępiło brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

W antyrządowej manifestacji, która odbyła się w sobotę w Teheranie, wzięło udział około 1000 osób - podała związana z rządem prywatna agencja Fars. Przekazała, że jej uczestnicy domagali się ustąpienia najwyższych władz, w tym ajatollaha Alego Chamenei. "Najwyższy dowódco! Odejdź!", "Chamenei - morderco!", "Śmierć kłamcom!" - mieli krzyczeć manifestanci. Według mediów impulsem do zorganizowania protestu było zestrzelenie ukraińskiego samolotu pasażerskiego.