Afera taśmowa

15 czerwca 2014

- Bartłomiej Sienkiewicz skompromitował się, działał na szkodę państwa i dopuścił się korupcji politycznej - przekonywała opozycja w debacie nad wnioskiem o odwołanie szefa MSW. Według koalicji, nagranie rozmowy ministra spraw wewnętrznych z szefem NBP było przestępstwem. Sam Sienkiewicz uważa, że cel ujawnienia nielegalnych nagrań był polityczny. - Nie naruszyłem interesów państwa. Rozmawiałem o tym, jak Polska ma być silniejsza, a nie słabsza - mówił.

- Ani kandydat na premiera nie może wystąpić, ani nie ma normalnej dyskusji. Ktoś się boi - mówił w środę z sejmowej mównicy Jarosław Kaczyński, uzasadniając wniosek PiS o wotum nieufności dla rządu. Prezes PiS przypomniał, że gdy 16 miesięcy temu jego partia złożyła podobny wniosek, przedstawił listę zarzutów do rządu. Jak ocenił, są nadal aktualne. - Panie posłanki i panowie posłowie mają wszelkie instrumenty, by dokonać zmiany - przekonywał Kaczyński.

- Można mi robić zarzuty, jakich użyłem słów, ale nie z treści - mówił w Sejmie szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, tłumacząc się z upublicznionych nielegalnych nagrań jego rozmowy z szefem NBP Markiem Belką. Posłowie debatują w środę nad odwołaniem rządu oraz samego Sienkiewicza. Wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rady ministrów ponad godzinę uzasadniał Jarosław Kaczyński. Ostro odpowiadał mu Donald Tusk.

Jeżeli w ciągu kilku tygodni nie dojdzie do wyjaśnienia afery podsłuchowej, trzeba się podać do dymisji i rozpisać nowe wybory - mówił w "Jeden na jeden" minister rolnictwa Marek Sawicki (PSL). Jego zdaniem w podsłuchiwanie polityków mogły być zaangażowane różne służby, które "zamiast chronić państwo, zaczynają gry operacyjne między sobą".

Sejmowa komisja spraw wewnętrznych nie zaopiniowała pozytywnie wniosku o wotum nieufności wobec szefa MSW. 15 posłów głosowało za, 19 przeciw. Minister Bartłomiej Sienkiewicz przekonywał przed głosowaniem, że jego rozmowa z prezesem NBP "z punktu widzenia prawnego i politycznego ma charakter absolutnie neutralny". - Posłowie budują obraz jakiegoś niezwykłego przestępstwa, które dokonało się na oczach milionów ludzi. Informuję, że takiego przestępstwa nie było - powiedział Sienkiewicz. Głosowanie wniosku na forum plenarnym sejmu - w środę.

- Odnaleźliśmy nośniki danych, są uszkodzone. Sprawdzimy czy odnoszą się do naszej sprawy - poinformowała Renata Mazur, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prowadzącej śledztwo ws. nielegalnych podsłuchów ujawnionych przez tygodnik "Wprost". Jak mówiła, w śledztwie prokuratura przyznała status pokrzywdzonego już 18 osobom.

Były wicepremier Roman Giertych chciał stworzyć grupę, która będzie wymuszać pieniądze od najbogatszych Polaków - twierdzi "Wprost". Świadczyć ma o tym rozmowa Giertycha z dwoma dziennikarzami ws. zakupu niewydanej książki o Janie Kulczyku, w której miały się znajdować informacje niekorzystne dla miliardera.

Rozmowa pomiędzy mecenasem Romanem Giertychem a dziennikarzem Piotrem Nisztorem odbywa się w zaciszu gabinetu prawnika, więc jest rozmową zawodową, której nie powinno się upubliczniać - uważa były premier Kazimierz Marcinkiewicz, gość "Faktów po Faktach". - Co więcej, będziemy czytali zapis rozmowy po trzech czwartych litra wódki na głowę. Czy pan słyszał kiedyś, żeby po połowie litra ktoś mówił mądrze? - pytał polityk.

Redaktor naczelny jednego z prawicowych tygodników Jan Piński chciał w 2011 roku odkupić od dziennikarza Piotra Nisztora prawa do książki o biznesmenie Janie Kulczyku za 300 tys. złotych. Potem miała pojawić się propozycja spotkania z nim oraz z mecenasem Romanem Giertychem, na które to Nisztor wybrał się z dyktafonem i wszystko nagrał - to wersja, jaką tygodnikowi "Wprost" przedstawił Nisztor. - Zaproponowali mi odkupienie praw do książki, nie zgodziłem się na to - twierdzi. W piątek swoją wersję spotkania przedstawił Giertych.

- Myśmy sugerowali panu premierowi, by przynajmniej na ten czas (wyjaśniania sprawy -red.) pan Sienkiewicz był zawieszony, urlopowany. Pan premier wybrał inną opcję - mówił w "Kawie na ławę" Marek Sawicki (PSL), komentując ujawnione przez "Wprost" nagrania ministra Bartłomieja Sienkiewicza. - W każdym przyzwoitym kraju już dawno minister albo podałby się do dymisji, albo byłby zdymisjonowany. To, że tego nie ma, to tylko pokazuje z kim mamy dzisiaj do czynienia, co to jest za środowisko - ocenił z kolei Andrzej Duda (PiS).