Wiec solidarności z wałbrzyskimi kobietami

Protest przed urzędem miasta w Wałbrzychu
Protest przed urzędem miasta w Wałbrzychu
Źródło: Fot. Łukasz Jóźwiak
Około 200 osób przyszło w czwartek przed urząd miasta w Wałbrzychu, by okazać solidarność z protestującymi od kilku dni 22 kobietami. Domagają się one od władz miasta rozwiązania ich problemów mieszkaniowego. Zdjęcia otrzymaliśmy od naszych internautów na platformę Kontakt24.
Fot. Łukasz Jóźwiak
Fot. Łukasz Jóźwiak
Kobiety wsparli związkowcy./Fot. Łukasz Jóźwiak
Kobiety wsparli związkowcy./Fot. Łukasz Jóźwiak
Pod urząd przyszło ok. 200 osób (PAP/Adam Hawałej)
Pod urząd przyszło ok. 200 osób (PAP/Adam Hawałej)
Źródło: PAP/Adam Hawałej
Władz miasta twierdzą, że chcą się dogadać z protestującymi/Fot. Łukasz Jóźwiak
Władz miasta twierdzą, że chcą się dogadać z protestującymi/Fot. Łukasz Jóźwiak
Demonstracja odbyła się przy poparciu "Sierpnia 80." i Polskiej Partii Pracy (PAP/Adam Hawałej)
Demonstracja odbyła się przy poparciu "Sierpnia 80." i Polskiej Partii Pracy (PAP/Adam Hawałej)
Źródło: PAP/Adam Hawałej

Manifestanci - kobiety z dziećmi oraz członkowie Wolnego Związku Zawodowego Sierpien'80 i Polskiej Partii Pracy - przynieśli ze sobą transparenty: "Dla was smakołyki, dla nas śmietniki", "Nie chcemy litości, chcemy godności", "Dla was kamienice, dla nas piwnice".

W imieniu kobiet...

Same kobiety nie chciały rozmawiać z dziennikarzami. W ich imieniu wypowiadali się przedstawiciele Sierpnia'80 i PPP. Ryszard Nowak, radny miejski z Wałbrzycha powiedział, że kobiety przede wszystkim domagają się szacunku i mieszkań socjalnych. Pytany o to, co zrobił przez 20 lat jako samorządowiec dla ludzi bezdomnych, powiedział: - Wiele zrobiłem dla miasta, ale mną też manipulowano, skrywano przede mną problem pustostanów w mieście.

Nowak zaprzeczył, jakoby próbował na problemie tych kobiet zbić kapitał polityczny. - Jestem społecznikiem i moje serce jest wrażliwe na problemy tego miasta - powiedział. Przyznał, że wie, iż w podobnej sytuacji w Wałbrzychu jest ok. 400 rodzin, które czekają na przydział mieszkania socjalnego.

CZYTAJ WIĘCEJ O TEJ SPRAWIE

... czy własnych interesów?

Przewodnicząca Rady Miejskiej Agnieszka Kołacz-Leszczyńska, która obserwowała pikietę, uważa, akcja została zorganizowana przez dwa ugrupowania, a problemy kobiet "pozostały gdzieś w tyle". - Każda z tych pań ma inną, indywidualną sytuację. Prezydent zaprasza je od kilku dni na indywidualne rozmowy, ale te kobiety nie przychodzą. Wiemy, że dwie z nich są faktycznie w trudnej sytuacji i trzeba im pomóc. Ale żeby rozwiązać ich problem, trzeba rozmawiać. W tej chwili to nie one rządzą i nie mają prawa głosu w swojej sprawie - mówiła Kołacz-Leszczyńska.

Miasto sceptyczne

Podobnie uważa wiceprezydent miasta Marek Małecki, który w imieniu prezydenta Piotra Kruczkowskiego spotkał się z kobietami. - Nie jesteśmy miastem odosobnionym w tego typu problemach. Źle się jednak dzieje, gdy pewne ugrupowania usiłują zbić kapitał polityczny na problemach tych kobiet - powiedział Małecki.

Wiceprezydent poprosił kobiety o indywidualne rozmowy z prezydentem i zapewnił, że ich problemy będą rozwiązywane systematycznie.

Mieszkaniowy pat

Protestujące kobiety domagają się od prezydenta miasta Piotra Kruczkowskiego "zalegalizowania bezprawnie zajętych pustostanów oraz przekazania mieszkań socjalnych zgodnie z listą osób oczekujących". Kilkanaście dni temu gmina odcięła kobietom media w mieszkaniach, które zajmowały bezprawnie. Kilkanaście z nich rozpoczęły głodówkę. Niektóre z tych kobiet mają wyroki sądowe nakazujące eksmisje z zajmowanych bezprawnie lokali socjalnych.

Fot. Łukasz Jóźwiak
Fot. Łukasz Jóźwiak
Fot. Łukasz Jóźwiak
Fot. Łukasz Jóźwiak

Źródło: PAP, tvn24.pl

Czytaj także: