Rzecznik KWP w Katowicach w rozmowie z tvn24.pl powiedział, że policja "nie będzie wyciągać konsekwencji finansowych" wobec Katarzyny W. w związku z poszukiwaniami jej córki, która - jak twierdziła kobieta - została porwana. Zaznaczył, że decyzja ta może ulec zmianie, jednak dopiero po oficjalnym zakończeniu śledztwa prowadzonego przez prokuraturę. - Obecnie w tej sprawie jest jeszcze więcej znaków zapytania niż było - dodał.
"Nie zamierzamy licytować się z panem Rutkowskim"
Gąska powiedział też, że policja w ogóle nie zamierza podliczać kosztów, jakie poniosła podczas poszukiwań dziecka. - Nie zamierzamy licytować się na koszty z panem Rutkowskim - wyjaśnił.
Podkreślił, że funkcjonariusze podczas poszukiwań jakiejkolwiek osoby nie zważają i nie będą zważać na kwestie finansowe, jakie się z tym wiążą. - Najważniejsze było i jest odnalezienie zaginionej osoby - stwierdził.
Krzysztof Rutkowski swoją pracę w związku z poszukiwaniem Magdy wycenił na 20 tys. złotych. W TVN24 krytykował opieszałość prac policji i mówił, że jej koszty w związku ze śledztwem były wielokrotnie wyższe. - To mogła być kwestia czasu dla policjantów, ale każdy dzień pociągał ogromne koszty poszukiwań Magdy. Zahamowanie tego dało wymierne efekty dla nas i dla policji. To nie są igrzyska, nam nie zależy na tym, żeby być pierwszymi - mówił Rutkowski.
Straty policji i fałszywe zeznania
Jak tłumaczy prawnik Piotr Schramm, matka Magdy mogłaby ponieść odpowiedzialność za akcję poszukiwawczą na podstawie kodeksu cywilnego. Informacja Katarzyny W. o fałszywym porwaniu córki doprowadziła bowiem do rozpoczęcia bezpodstawnej akcji poszukiwawczej, której efekt kobieta znała od samego początku, w związku z czym naraziła policję na straty.
Ponadto matka Magdy może odpowiadać także (na podstawie kodeksu karnego) za złożenie fałszywych zeznań polegających na poinformowaniu policji o zaginięciu córki, co w rzeczywistości nie miało miejsca. W tym przypadku mogłaby grozić jej kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat trzech.
To nie było porwanie
Półroczna Magda zaginęła 24 stycznia. Poszukiwała jej policja, a osoby prywatne wyznaczyły nagrodę za pomoc w odnalezieniu jej. W miniony czwartek jej matka powiedziała Krzysztofowi Rutkowskiemu, że porwania nie było, a dziecko zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku, wskazała mu jednak niewłaściwe miejsce ukrycia zwłok.
W piątek wieczorem Katarzyna W. pokazała policjantom miejsce w Sosnowcu, gdzie ukryła ciało, przysypując je liśćmi, kamieniami i śniegiem.
W sobotę Sąd Rejonowy Katowice-Wschód na dwa miesiące aresztował matkę dziecka. Kobieta odpowie za nieumyślne spowodowanie śmierci półrocznej Magdy.
Źródło: tvn24.pl