Nie upilnowali przemytnika, tak jak Blidy

 
Mężczyzna zadał sobie cios w szyję na oczach agentów
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Przemytnik podczas przesłuchiwania przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego poderżnął sobie gardło własnym nożem. Przez ponad tydzień udało się ABW ukrywać poważny i kompromitujący ich błąd: - Agenci nie zwrócili uwagi, że przestępca ma nóż - mówią rozmówcy "Dziennika".

Do zdarzenia doszło 26 sierpnia, na przejściu granicznym z Rosją w Bezledach. Wojciech B. poszukiwany był przez delegaturę ABW w Zielonej Górze za przemyt papierosów. W ubiegłą środę rano próbował wjechać do kraju, został jednak zatrzymany, założono mu kajdanki i przekazano agentom ABW - relacjonuje "Dziennik".

Jak mówi gazecie oficer warmińsko-mazurskiej straży granicznej, służby graniczne natychmiast skontaktowały się z agentami. - Na przejściu pojawili się już po upływie kilkudziesięciu minut. Musieli czekać gdzieś w pobliskim hotelu - mówi jeden ze strażników.

- Wojciech B. poszukiwany był w związku z dużą sprawą dotyczącą przemytu papierosów. Znikł z kraju, nim postawiliśmy mu zarzuty. Stąd zdecydowaliśmy o wydaniu listu gończego - powiedział "Dziennikowi" rzecznik zielonogórskiej prokuratury Kazimierz Rubaszewski.

Wszystko według procedur, aż do pojawienia się ABW

Jak zauważa "Dziennik", do momentu wejścia do akcji agentów ABW, sprawy toczyły się zgodnie z procedurami. Gdy Wojciech B. przyznał się, że także tym razem przemyca papierosy, miał zaproponować agentom wskazanie schowków. Ci zdjęli mu kajdanki, a mężczyzna po wskazaniu kryjówek, wysiadł z wozu z nożem w ręku.

- Mężczyzna wszedł do auta i rzeczywiście wskazał kryjówki, w których miał kilkaset paczek papierosów. Gdy wysiadł z samochodu miał jednak w rękach nóż. Zadał sobie cios w szyję, nim ktokolwiek zdążył zareagować - relacjonuje gazecie oficer straży granicznej.

Cudem uratowany

Mężczyzna został przewieziony do szpitala. Według lekarzy, przeżył tylko dlatego, że minimalnie chybił. Gdyby nóż wbił się pół centymetra dalej, mógłby przeciąć tętnicę.

- Prowadzimy postępowanie, które wyjaśni wszystkie szczegóły tego wydarzenia - przyznała rzeczniczka ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska. Śledztwo prowadzi również Prokuratura Rejonowa w Bartoszycach.

"Oni po prostu nie mają doświadczenia"

Rozmówcy "Dziennika" oskarżają funkcjonariuszy o rażące zaniedbania i brak wyciągnięcia konsekwencji z błędów, popełnionych podczas zatrzymania posłanki SLD Barbary Blidy CZYTAJ WIĘCEJ.

- To niemal identyczna sytuacja. W przypadku byłej minister agenci nie sprawdzili łazienki, gdzie trzymała broń. Teraz nie sprawdzili samochodu. Już nie mówiąc o tym, co by było, gdyby zamiast noża miał broń automatyczną, to zabiłby kilka osób - opowiada w "Dzienniku" doświadczony oficer policji.

- Policja dziennie zatrzymuje sto, dwieście a nawet więcej osób. To tyle, ile ABW w ciągu całego roku. Oni po prostu nie mają doświadczenia, stąd błędy - twierdzi oficer.

Źródło: Dziennik

Czytaj także: