Kancelaria Sejmu opublikowała na stronie internetowej najnowsze oświadczenia majątkowe posłów, które składali do końca kwietnia. Na razie jednak można się zapoznać ze stanem posiadania parlamentarzystów o nazwiskach od A do H. Reszta oświadczeń jest przygotowywana do upublicznienia (trzeba m.in. ukryć adresy zamieszkania posłów).
Najbogatsi i najbiedniejsi
Wśród polityków, którzy mogą się pochwalić największymi oszczędnościami są m.in. minister sportu Mirosław Drzewicki, który kolejną już kadencję znajduje się w czołówce najbogatszych parlamentarzystów. Polityk PO ma oszczędności w złotych - ponad 1 mln zł, euro - ponad 91 tys., a także dolarach - ponad 154 tys.
Zasobnym portfelem może się też pochwalić Adam Abramowicz z PiS. Ma 990 tys. zł oszczędności (rok temu miał 213 tys. zł). Jego partyjny kolega Waldemar Andzel odłożył 252 tys. zł. Niewiele mniej ma Ludwik Dorn, były polityk PiS – odłożył 244 tys. zł. Jednym z bogatszych posłów lewicy jest Marek Borowski, który ma oszczędności w złotych – 489 tys. oraz euro – 1,5 tys.
Bez oszczędności i z kredytem
Wśród posłów, którzy nie mogą się pochwalić oszczędnościami są m.in. posłanka PO Urszula Augustyn. W ciągu ostatniego roku nie odłożyła ani złotówki. Ma za to polisę na życie o wartości 7,6 tys. zł. Niewiele oszczędności ma też jej partyjny kolega minister sprawiedliwości, Andrzej Czuma zgromadził 2 tys. zł i 300 dolarów. Krezusem nie jest też Tadeusz Cymański z PiS. Odłożył zaledwie 1 tys. euro i 150 funtów. Ma też polisę na życie o wartości 25 tys. zł. Jego partyjny kolega Joachim Brudziński ma 7 tys. oszczędności.
Niezbyt zamożny jest też minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, który odłożył co prawda 12 tys. zł., ale nie ma za to ani domu, ani mieszkania. A często to te punkty oświadczeń parlamentarzystów są najbardziej interesujące.
Kupię dom - 740 zł. za metr
Wydaje się bowiem, że posłowie notorycznie zaniżają wartości swoich domów. Na przykład zdaniem ministra skarbu Aleksandra Grada, jego 270-metrowy dom wart jest jedynie 200 tys. zł. czyli mniej niż obecnie kawalerki w Warszawie. One kosztują 8-9 tys. złotych za metr kw., dom ministra jedynie 740 zł za metr kw.
Bardzo nisko swój dom ceni też poseł Partii Demokratycznej prof. Marian Filar. Według niego 116-metrowy budynek jest wart 200 tys. zł. Profesor Filar obok domu posiada również potężny garaż wolnostojący o powierzchni prawie 62 metrów kw. (ubezpieczony na 40 tys. zł), a cała działka liczy niemal 1,5 tys. metrów kw.
Z kolei Andrzej Dera z PiS jest w posiadaniu wyjątkowo niedrogiego mieszkania. Nieruchomość o powierzchni 88 metrów kw. warta jest jedynie 120 tys. zł. Te przykłady wśród polpityków można zresztą mnożyć. W ich majątkach znajdują się jednak także bardziej oryginalne rzeczy.
Inne kosztowności
Naszym zdaniem najciekawszą pozycją w majątku parlamentarzystów jest zbiór eksponatów w Muzeum Arkadego Fiedlera i Ogrodzie Kultur i Tolerancji, należący do posła PO Arkadego Fiedlera, pozostawiony mu przez słynnego ojca. Pamiątki te polityk wycenił na 200 tys. zł.
Z kolei poseł Piotr Babinetz z PiS w rybryce "Składniki mienia ruchomego powyżej wartości 10 tys. zł." umieścił swój księgozbiór, a także kolekcję płyt CD.
Witold Gintowt-Dziewałtowski z SLD w tej samej rubryce zamieścił swój zbiór znaczków pocztowych.
Nie brakuje też posłów z kredytem. Np. poseł PiS Adam Hofman ma 508 tys. zł kredytu mieszkaniowego, debet w wysokości 25 tys. i pożyczkę studencką w wysokości 10 tys. zł.
Źródło: tvn24.pl