"Jesienią odczujecie przyspieszenie"

Premier: Będą zmiany w rządzie, chcę przyspieszenia pewnych działań
Premier: Będą zmiany w rządzie, chcę przyspieszenia pewnych działań
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Zależy mi na przyspieszeniu pewnych działań. Odczujecie je jesienią, zwłaszcza w tych resortach, które są odpowiedzialne za wielką, narodową budowę - mówił premier Donald Tusk, zapowiadając zmiany w swoim rządzie.

Premier był bardzo tajemniczy. Pytającym go dziennikarzom nie chciał powiedzieć, w jakich resortach będą personalne roszady. Zdradził jedynie, że zmiany dotkną ministerstwa odpowiedzialne za „wielką, narodową budowę”.

- Proszę mnie dobrze zrozumieć, jestem lojalny wobec swoich współpracowników. Pewne zasady obowiązują. Jeśli będę miał złą wiadomość dla ministra to powiem mu to prosto w oczy, a nie poprzez media – powiedział premier dziennikarzom, na krótkiej konferencji prasowej, przy okazji otwarcia kompleksu sportowego w Konstantynowie Łódzkim.

Zadeklarował, że najważniejszy cel tych zmian, to przyspieszenie.

Premier: Poprzednicy byli pazerni na władzę

Premier: Poprzednicy byli pazerni na władzę

Wcześniej o zmianach w rządzie mówił poseł PSL Janusz Piechociński. - W mojej ocenie do zmian w rządzie dojdzie na przełomie września i października. I mogą być nawet stosunkowo głębokie - powiedział w radiowych "Sygnałach Dnia" polityk PSL.

"Po co fundować bezsensowne wybory"

Szef rządu zapewnił też dziennikarzy, że PO – wbrew medialnym spekulacjom - nie szykuje się do przedterminowych wyborów, by przy obecnym ponad 50-procentowym poparciu wziąć pełną władzę w parlamencie i móc odrzucać prezydenckie weto. - Nie po to wygrywaliśmy wybory, żeby – tak jak poprzednicy - fundować Polakom kolejne bezsensowne wybory – powiedział premier.

- Gdybyśmy nie mogli pracować, to trzeba byłoby powiedzieć: dość. Ale w tej chwili, niezależnie od obstrukcji jaką stosuje opozycja i prezydent, wiele rzeczy można zrobić. Mamy wystarczająco dużo władzy. Poprzednicy byli pazerni na władzę i zostali ukarani za to przez wyborców – dodał.

"Jeśli ktoś czuje miętę"

Tusk odniósł się także do medialnych spekulacji na temat rzekomego zakazu kontaktowania się z prezydentem, jaki miał wydać szefowi MSZ Radosławowi Sikorskiemu. - Nie pracuję metodą zakazów. Jeśli ktoś czuje do kogoś miętę, może się spotykać. Nie mam osobistej potrzeby, żeby to utrudniać - powiedział premier.

Jednocześnie jednak skrytykował Lecha Kaczyńskiego. - Sposób komunikowania się prezydenta z ministrami jest problemem. Jeśli Lech Kaczyński będzie w stanie opanować swoje emocje, to nie będzie ministra, który nie będzie chciał z nim współpracować. Ale to musi być współpraca, a nie przesłuchanie, czy połajanki - podkreślił Tusk.

Źródło: tvn24.pl, policja KSP

Czytaj także: