Ryszard Kalisz chce postawić przed Trybunał Stanu Jarosława Kaczyńskiego, który był premierem w czasie, kiedy funkcjonariusze ABW weszli do domu posłanki SLD, i ówczesnego ministra sprawiedliwości - Zbigniewa Ziobrę.
Daleka droga do Trybunału
- Z tego co słyszymy, te wnioski są dobrze udokumentowane i jeśli będzie większość komisji "za", to PO będzie musiała bardzo poważnie zająć się tym wnioskiem i nie wykluczam głosowania za nim - zapowiedział marszałek Sejmu.
Żeby wnioski Ryszarda Kalisza, o postawienie przed Trybunałem prezesa PiS i jego ministra, zostały przyjęte, potrzebne są głosy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Okazuje się, że Lewica może liczyć na wsparcie PO, bo większość posłów nie ukrywa, że jest gotowa wniosek poprzeć. A to oznaczałoby, że pierwszy raz w historii przed Trybunałem stanie były premier.
Procedura jednak jest niezwykle trudna. Najpierw komisja śledcza musi rozpatrzyć 130 poprawek i przyjąć ostateczny raport. Później 115 posłów poprzeć musi wstępny wniosek do marszałka, a ten skierować go do sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. A to scenariusz niemożliwy do spełnienia bez wspomnianej pomocy posłów Platformy.
- To jest test dla Platformy na jej rzetelność, na stosunek do IV RP i PiS - ocenia szef SLD - Grzegorz Napieralski. Wiadomo jednak, że sukcesem Ryszarda Kalisza będzie samo wszczęcie skomplikowanej procedury. Jeżeli posłowie skierują do marszałka wstępny wniosek w tej sprawie, zbada ją Trybunał Stanu już w następnej kadencji.
Źródło: tvn24