Chiński przyczółek pod Warszawą

Chińscy robotnicy budują swój przyczółek pod Warszawą
Chińscy robotnicy budują swój przyczółek pod Warszawą
Źródło: TVN24
Stolica Polski ma zostać w ciągu roku połączona z zachodnią granicą kraju autostradą. Jest to prawdopodobnie najważniejsza inwestycja drogowa w kraju. Wypełnienie tego historycznego zadania spada w części na bardzo egzotycznych, jak na warunki polskie, robotników. W centrum naszego kraju pracuje ponad 1,5 tysiąca Chińczyków, zdobywając przyczółek w Europie.

Na odcinku Stryków-Warszawa trwa rozciągnięta na 91 kilometrów wielka budowa. Cała została podzielona na pięć odcinków, za wykonanie których odpowiadają różne konsorcja. Wszyscy zaczęli w październiku 2010 roku, a skończyć mają do maja przyszłego, na miesiąc przed Euro 2012. Koszt inwestycji: trzy miliardy i 200 milionów złotych.

Ludowa praca

Na 30-kilometrowym odcinku budowy A2 głównym wykonawcą jest konsorcjum chińskie. Po raz pierwszy w Europie realizujące tak wielkie przedsięwzięcie. Chińczycy zaproponowali bezkonkurencyjne ceny, aby tylko zdobyć kontrakt. Niektórzy twierdzą, że nawet poniżej granicy opłacalności. - Oni to traktują jako przepustkę do Europy, nawet jeśli dołożą 400 milionów, to dla nich nic, bo dalej czekają miliardy - mówi Mariusz Gładki, dyrektor kontraktu w firmie "Budimex".

Chińczycy na swojej budowie mają wprowadzony dryl i ścisłą organizację. Pracują na trzy zmiany. Każda z około 200 maszyn ma swój numer ewidencyjny i jest ściśle kontrolowana. Wszyscy pracują pilnie i trzymają narzucone normy. Niestety w języku innym niż chiński mówi tylko nieliczna kadra kierownicza.

Standardy wykonania muszą być jednak europejskie. Na styku drogi budowanej przez konsorcjum austriackie i chińskie nie widać różnicy jakości. - Nie mamy żadnych zastrzeżeń - mówi Tomasz Kwieciński, kierownik projektu budowy odcinka A2 z ramienia GDDKiA.

Źródło: tvn24

Czytaj także: