Kamienica w Lublinie ugaszona

Pożar wybuchł w opuszczonej kamienicy (film/foto: Marcin)
Pożar wybuchł w opuszczonej kamienicy (film/foto: Marcin)
Źródło wideo: Marcin
Źródło zdj. gł.: Marcin
- Tuż po godzinie 18.30 niebo nad centrum Lublina spowiły kłęby gęstego, czarnego dymu - alarmował na skrzynkę Kontakt TVN24 internauta Marcin. Ogień pojawił się w opuszczonej kamienicy przy ulicy Niecałej. Strażacy opanowali już pożar. Trwa dogaszanie zgliszczy.

Pożar wybuchł około godziny 18.30 i objął część dachu. Na miejscu natychmiast pojawiło się sześć zastępów straży pożarnej, a obszar zabezpieczyła policję.

- Budynek nie był zamieszkały. Wejście było nawet zamurowane, jednak ludzie i tak spotykali się często w środku - poinformowała nas Anna Wożakowska-Kawska, rzecznik lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.

Przyczyną pożaru było najprawdopodobniej podpalenie. - W środku nie ma żadnej instalacji, więc mało prawdopodobne jest aby ogień wybuchł samoistnie - dodała rzecznik. Zadymienie wokół kamienicy było bardzo duże, spowodowane przez palącą się na dachu papę. W rejonie wstrzymano także ruch uliczny.

- Dzisiejszy przypadek nie jest odosobniony, w przeszłości dochodziło już do podpalenia tego budynku - pisze internauta Marcin. Informację potwierdza rzecznik Wożakowska-Kawska. - To nie pierwszy i prawdopodobnie nie ostatni pożar w tym miejscu. Dopóki kamienica nie zostanie rozebrana, sytuacja ta może się powtarzać - dodała.

Nikt nie ucierpiał

Jak poinformował Michał Badach z Komendy Miejskiej Straży Pożarnej w Lublinie, nikt nie ucierpiał w pożarze czteropiętrowej kamienicy. W akcji uczestniczyło 10 zastępów straży pożarnej. Dzięki sprawnym działaniom strażaków udało się ocalić sąsiadującą z budynkiem szkołę.

mgo, eq/korv

Z pożarem walczyło sześć zastępów straży pożarnej (foto: Marcin)
Z pożarem walczyło sześć zastępów straży pożarnej (foto: Marcin)
Źródło zdjęcia: Marcin
Kaminica płonęła już kilka razy (foto: Marcin)
Kaminica płonęła już kilka razy (foto: Marcin)
Źródło zdjęcia: Marcin

Źródło: Kontakt TVN24, tvn24.pl

Czytaj także: