Bali się dzikich niedźwiedzi polarnych, ale spacerowali wśród grzybów większych od drzew. Naukowcy z Politechniki Wrocławskiej trzy tygodnie spędzili na Spitsbergenie. Badali topniejący lodowiec.
Na największej norweskiej wyspie prof. Wojciech Ciężkowski, dr Paweł Zagożdżon i dr Katarzyna Sienicka bacznie przyglądali się mieszaniu zimnej wody wypływającej spod lodowca z wodą ciepłą. W ten sposób chcą sprawdzić mechanizmy ocieplania klimatu.
Wrocławscy naukowcy mierzyli morenę czołową Lodowca Werenskiolda i położenie jego czoła. Choć wyniki badań nie są jeszcze opracowane, naukowcy wiążą z nimi duże nadzieje. Dzięki badaniu osadów morenowych, już teraz udało się ustalić, że przez ocieplanie klimatu, lodowiec cofnął się w ciągu dwóch lat o 35 metrów.
Nauka i przygoda
Wrocławscy naukowcy na Spitsbergenie
Warunki mrozowe tworzą ciekawe "gleby strukturalne"
Źródło zdjęcia: Wojciech Ciężkowski | Politechnika Wrocławska
Lisy polarne często towarzyszyły naukowcom w terenie
Źródło zdjęcia: Wojciech Ciężkowski | Politechnika Wrocławska
Naukowcy często musieli pokonywać rzeki lodowcowe
Źródło zdjęcia: Wojciech Ciężkowski | Politechnika Wrocławska
W trakcie badań geodezyjnych, na tle Lodowca Torella
Źródło zdjęcia: Wojciech Ciężkowski | Politechnika Wrocławska
Renifery na Spitsbergenie spotyka się powszechnie
Źródło zdjęcia: Wojciech Ciężkowski | Politechnika Wrocławska
Przy pływaniu po Morzu Grenlandzkim stosuje się specjalne kombinezony
Źródło zdjęcia: Politechnika Wrocławska
Wierzby osiągają 2 cm wysokości
Źródło zdjęcia: Wojciech Ciężkowski | Politechnika Wrocławska
Pod Biegunem kwitną kwiaty
Źródło zdjęcia: Wojciech Ciężkowski | Politechnika Wrocławska
Typowy krajobraz Spitsbergenu
Źródło zdjęcia: Wojciech Ciężkowski | Politechnika Wrocławska
Badania termowizyjne czoła Lodowca Hansbreen
Źródło zdjęcia: Wojciech Ciężkowski | Politechnika Wrocławska
Wrocławscy naukowcy na Spitsbergenie
Przez trzy tygodnie naukowcy, zajmowali się nie tylko badaniem przyrody. Mieli też czas, by chwilę odpocząć. Spacerowali wśród reniferów, lisów polarnych i pięknych kwiatów.
– Słońce świeci na Spitsbergenie cały czas, a temperatura jest stała i wynosi około 5 stopni Celsjusza – opowiada prof. Wojciech Ciężkowski. – Nie ma drzew. Poza wyjątkową odmianą wierzby, która ma jedynie 2 cm wysokości. Nawet grzyby są od nich większe – dodaje.
– Przeżyliśmy też groźną sytuację. Naprzeciwko nam wyszły dwa niedźwiedzie polarne, jednak nie były nami zainteresowane – wspomina prof. Ciężkowski.
Wyprawa kosztowała kilkadziesiąt tysięcy zł i sfinansowały ją władze uczelni.