Proces w głośnej sprawie. Podczas interwencji zginął policjant

Policjant zmarł po postrzeleniu przez innego policjanta
Rzecznik KSP o interwencji na ul. Inżynierskiej. Policjant został postrzelony, później zmarł
Źródło: TVN24

Ruszył proces Artura Ch., wobec którego na ulicy Inżynierskiej interweniowali w listopadzie ubiegłego roku policjanci. Zgłoszenie dotyczyło agresywnego mężczyzny z maczetą. Podczas policyjnej akcji jeden z funkcjonariuszy śmiertelnie postrzelił drugiego.

Artur Ch. został zatrzymany 23 listopada ubiegłego roku. Dwa patrole policji interweniowały w sprawie agresywnego mężczyzny przy ul. Inżynierskiej na warszawskiej Pradze-Północ. Podczas interwencji doszło do użycia broni służbowej przez policjanta, na skutek czego drugi funkcjonariusz został ranny - zmarł w szpitalu.

Akt oskarżenia

Na pierwszej rozprawie został odczytany akt oskarżenia, na który składa się łącznie sześć czynów. Arturowi Ch. zarzucono, że podczas interwencji policji 23 listopada 2024 r. "naruszył nietykalność cielesną umundurowanego funkcjonariusza policji poprzez odpychanie go, szarpanie za mundur oraz uderzenie skrzydłem drzwi", a także znieważenie go słowami uznawanych za obelżywe podczas i w związku z wykonywaniem przed niego obowiązków służbowych.

Arturowi Ch. prokuratura zarzuca również, że 27 września 2024 roku kierował wobec kilku osób groźby pozbawienia życia i zdrowia przy jednoczesnym wzbudzeniu swoim zachowaniem uzasadnionych obaw spełnienia tych gróźb. Ponadto naruszenie nietykalności cielesnej poprzez uderzenie pięścią w twarz.

Tego samego dnia oskarżony miał również umyślnie uszkodzić samochód osobowy poprzez wybicie ręką tylnej szyby, powodując straty w wysokości 1350 złotych.

Groźby pozbawienia życia kierował także w sierpniu 2024 roku przed wejściem do lokalu stowarzyszenia Stacja Praga.

Ponadto w akcie oskarżenia wskazano na posiadanie przez Artura Ch. w październiku 2022 r. środków psychotropowych - amfetaminy (0,22 g) oraz kokainy (0,33 g).

Oskarżony przyznał się do części zarzutów: do posiadania amfetaminy oraz rozbicia tylnej szyby samochodu. Jednocześnie zaznaczył, że nie przypomina sobie, co go popchnęło do wyrządzenia szkody.

Zgodził się także, że miał konflikt z pokrzywdzonymi i dochodziło między nimi do sprzeczek, jednak nie kierował wobec nich gróźb karalnych. Jak tłumaczył, konflikt wynikł m.in. przez hałas powodowany przez stowarzyszenie Stacja Praga, z którym związani byli pokrzywdzeni. Wymieniał przy tym organizowanie imprez w późnych godzinach oraz pozostawianie na podwórku alkoholu.

Nie przyznał się do naruszenia nietykalności policjanta

Artur Ch. zaprzeczył natomiast, jakoby naruszył nietykalność cielesną funkcjonariusza policji. Twierdził, że wulgarne słowa, których użył, nie były skierowane do policjanta, a były reakcją na obezwładnienie. Oskarżony podkreślił, że nie uciekał przed policją, tylko wbiegł do pobliskiej bramy, ponieważ pił piwo. Zaznaczył, że to on został zaatakowany, co skutkowało koniecznością założenia szwów na głowę oraz wykonania tomografii. Powiedział, że był bity przez kogoś metalowym przedmiotem w głowę.

Po złożeniu wyjaśnień przez oskarżonego sąd przesłuchał wezwanych pokrzywdzonych oraz świadków zdarzeń wymienionych w akcie oskarżenia. Pokrzywdzeni obecni na rozprawie potwierdzili swoje wcześniejsze zeznania składane na komisariacie policji i przytoczyli dokładne groźby kierowane w ich stronę przez oskarżonego.

Wyjaśnienia oskarżonego dotyczące wydarzeń z 23 listopada 2024 roku potwierdziła jego konkubina. Jak opowiadała, Artur Ch. nie szarpał się z funkcjonariuszami. Twierdziła, że widziała też, jak był bity pałką policyjną przez jednego z nich.

Interwencja policji

Jeden z policjantów, który brał udział w interwencji przy Inżynierskiej, wyjaśnił, że wezwanie dotyczyło agresywnego mężczyzny, który miał "biegać z maczetą". Po dotarciu na miejsce, razem z partnerem, zauważyli uciekającego oskarżonego. Nie miał ze sobą maczety - tłumaczył świadek. Policjant mówił, że oskarżony nie stosował się do poleceń, szarpał się.

Obrończyni oskarżonego wnioskowała o zwolnienie go z aresztu tymczasowego, jednak sędzia nie wyraziła na to zgody. W jej ocenie "zebrany materiał dowodowy nadal wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez oskarżonego zarzucanych mu czynów". Ponadto, jak wskazywała, istnieje obawa ucieczki Artura Ch. oraz prób matactwa względem pokrzywdzonych i świadków, którzy dopiero zostaną przesłuchani.

Kolejny termin rozprawy sąd wyznaczył na 12 maja. Mają zostać wtedy przesłuchani pozostali świadkowie oraz pokrzywdzeni, którzy nie pojawili się na piątkowej rozprawie.

Zmarł policjant

Sprawa Artura Ch. związana jest ze śmiertelnym postrzeleniem policjanta przez innego funkcjonariusza podczas interwencji na Inżynierskiej. Dwa patrole policji - jeden z funkcjonariuszami w mundurach, a drugi z nieumundurowanymi policjantami - interweniowały w sprawie agresywnego mężczyzny. Jeden z policjantów użył broni służbowej, wskutek czego drugi funkcjonariusz został ranny, a potem zmarł w szpitalu. Policjant, z którego broni padł strzał, pełnił służbę od ponad roku.

Prokuratura oskarżyła funkcjonariusza o przekroczenia uprawnień i nieuzasadnione użycie broni służbowej, a także o spowodowanie choroby realnie zagrażającej życiu, a w następstwie spowodowanie śmierci innej osoby. Wnioskowała też o areszt tymczasowy, jednak sąd nie przychylił się do tego wniosku. Wobec policjanta zastosowano dozór policji.

Czytaj także: