Przygotuj się na:

DZIEŃ PAMIĘCI ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH

Zmiany w komunikacji i parkowaniu

    Śledztwo w sprawie wypadku w Żyrardowie. Policja szuka świadków, dzieci nadal w stanie ciężkim

    TVN Warszawa | Okolice

    Autor:
    ran/b
    Źródło:
    PAP, tvnwarszawa.pl
    Nie żyje 10-letnia dziewczynka potrącona na przejściu w ŻyrardowieTVN24
    wideo 2/3
    Potrącenie w Żyrardowie

    Prokuratura w Żyrardowie wszczęła śledztwo w sprawie potrącenia na przejściu dla pieszych kobiety i dwójki dzieci. Policja prosi o kontakt świadków niedzielnego zdarzenia.

    Do wypadku doszło przed południem w Żyrardowie, na przejściu dla pieszych przez ulicę 1 Maja. W poniedziałek policja podała, że ze wstępnych ustaleń wynika, iż 74-letni kierowca z Żyrardowa nie zauważył pieszych na pasach: 3-letniego chłopca, jego 10-letniej siostry i ich matki.

    "Stan faktyczny jest skomplikowany"

    Jak poinformowała prokurator rejonowa w Żyrardowie Joanna Jackowska, w związku ze zdarzeniem zostało wszczęte śledztwo dotyczące nieumyślnego spowodowania wypadku. Na razie postępowanie jest prowadzone w sprawie, nikomu nie przedstawiono zarzutów.

    - Stan faktyczny jest skomplikowany. Trwają dziś czynności dowodowe. Oczekujemy na opinię biegłego dotyczącą stanu samochodu, także jego uszkodzeń. Niezbędne jest też ustalenie, czy kierowca miał możliwość zareagować wcześniej – powiedziała prokurator Jackowska. Dodała, że do potrącenia kobiety i dwójki dzieci doszło na przejściu dla pieszych. Przyznała, że weryfikacji wymagają m.in. relacje, że dzieci w chwili, gdy znalazły się na pasach, miały ze sobą hulajnogę i rowerek.

    "Policja prosi bezpośrednich świadków zdarzenia o kontakt. Ich relacje byłyby pomocne w ustaleniu faktycznego przebiegu tego tragicznego zdarzenia" – zaznaczyła prokurator Jackowska.

    Jak powiedziała, stan dzieci, które trafiły do szpitala, nadal jest ciężki, a kobiety stabilny.

    Apel policji do świadków

    Wypadek miał miejsce przed siedzibą Państwowej Straży Pożarnej - to właśnie strażacy, gdy zobaczyli przez okno skutki zdarzenia, wybiegli z budynku i pierwsi zaczęli udzielać pomocy poszkodowanym. Wezwano śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Według policji, dzieci trafiły do szpitali w Warszawie, a ich matka do Centrum Zdrowia Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie.

    "Każdy, kto widział to zdarzenie, proszony jest o kontakt z prowadzącym postępowanie mł. asp. Dariuszem Tomaszewskim z Komendy Powiatowej Policji w Żyrardowie, tel. 46/858 22 34, lub z dyżurnym jednostki, tel. 46/858 21 00. Z góry dziękujemy za okazaną pomoc" - podała w poniedziałkowym komunikacie żyrardowska policja.

    Zgodnie z art. 177. Kodeksu karnego, kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, powoduje nieumyślnie wypadek, którego następstwem jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

    "Oświetlone i podzielone wysepką"

    Jak poinformował w rozmowie z PAP Łukasz Kasperczyk, rzecznik urzędu miasta w Żyrardowie, niedzielny wypadek jest pierwszym tak poważnym zdarzeniem odnotowanym w tym miejscu.

    - To przejście dla pieszych jest oświetlone i podzielone wysepką. Służby miejskie przeanalizują dostępne rozwiązania, pod kątem zwiększenia poziomu bezpieczeństwa w tym miejscu - zapowiedział rzecznik. Jak dodał, w 2019 roku do urzędu nie wpłynął żaden wniosek, zgłoszenie lub skarga dotyczące przejścia na ulicy 1 Maja. Podobnych wniosków nie zarejestrowano również w latach poprzednich.

    - Nasze miasto zawsze próbuje zapobiegać takim sytuacjom poprzez inwestowanie w infrastrukturę drogową czy wspieranie akcji profilaktycznych mających na celu zwiększenie świadomości kierujących oraz pieszych o prawidłowych zachowaniach w ruchu kołowym i pieszym - zaznaczył Kasperczyk.

    ran/b

    Źródło: PAP, tvnwarszawa.pl